fot. https://twitter.com/wojpodlaskie

Uczczono 76. rocznicę Obławy Augustowskiej

Mija 76. rocznica Obławy Augustowskiej. To największa niewyjaśniona zbrodnia dokonana na Polakach po II wojnie światowej. Co roku obchody rocznicowe tego wydarzenia organizowane są w Gibach na Suwalszczyźnie. Dziś w tym miejscu odbyły się uroczystości o wymiarze lokalnym. W kościele parafialnych sprawowana była Msza św. w intencji ofiar obławy.

12 lipca jest w Polsce obchodzony jako dzień Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Dla mieszkańców Suwalszczyzny to data największej zbrodni II wojny światowej. Zbrodni niewyjaśnionej, w której zginęło blisko 600 działaczy podziemia niepodległościowego.

– My jako samorząd, jako mieszkańcy tej ziemi robimy wszystko, aby przekazać to naszym następcom, przyszłym pokoleniom. I dopóki żyjemy, dopóki starczy nam sił, będziemy robili to dalej – powiedział  Robert Bagiński, wójt gminy Giby.

Choć okoliczności tamtych wydarzeń nie są do końca znane, nie wolno nam o tym zapomnieć, apelował w czasie homilii ks. Jacek Uchan.

– Nie wolno nam zapomnieć o tych, którzy w straszliwych mękach odchodzili z tego świata. Dzisiaj po raz kolejny oddajemy im hołd. Prosimy dobrego Boga o łaskę nieba dla nich, chociaż wierzymy, że ci, którzy ginęli, kochali Boga i Ojczyznę, tak jak wynika to z wielu świadectw – podkreślił ks. Jacek Uchan.  

Jednocześnie kapłan zauważył, że w świecie od zawsze panuje wirus dużo groźniejszy od koronawirusa. To wirus nienawiści, egoizmu i wiary bez Boga.

– Zbrodnia, która została uczyniona 76 lat temu, którą my nazywamy Obławą Augustowską, pokazuje dobitnie, w jak wielu sercach dał o sobie znać wirus nienawiści, egoizmu i życia bez Boga. To właśnie on doprowadził do tej największej tragedii – ocenił duszpasterz.  

Dziś po blisko 80 latach, Polacy powinni zrobić wszystko, by odkryć prawdę o rzeczywistej liczbie ofiar i ich grobach – dodaje ks. Jacek Uchan.

– Modlę się o to, żebym mogła kiedyś zapalić świeczkę na grobie dziadka – mówi Monika Mielczarek, wnuczka zamordowanego.  

Takie uroczystości, choć potrzebne, są dla rodzin jedynie substytutem.

– O tych ludziach nie można było mówić przez 40 lat. Mój tata całe życie przeżywał to, że musiał się praktycznie wypierać swojego ojca, bo mówił, że zginął na wojnie. Nie mógł powiedzieć, że został przez NKWD aresztowany, więc dla nas to jest przywrócenie godności – podkreśliła wnuczka zamordowanego działacza.  

Po uroczystej Eucharystii, złożono kwiaty przy wzgórzu Krzyży, które dziś uważane jest za symboliczny grób ofiar pomordowanych w Obławie Augustowskiej.

TV Trwam News

drukuj