fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Ks. P. Bortkiewicz: Nadzieja wyrasta z prawdy i wyzwala nas z lęku

Nadzieja, którą proponuje chrześcijaństwo, to nie jest nadzieja, która rezygnuje z wiary w rozwój człowieka, ale w procesie działania na rzecz rozwoju zakłada współpracę rozumu, woli i wiary – zaznaczył ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TChr podczas sobotniego sympozjum „Oblicza Nadziei” w WSKSiM w Toruniu. Prelegent skupił się na ukazaniu nadziei w świetle postaci dwóch papieży: św. Jana Pawła II i Benedykta XVI.

Ks. Paweł Bortkiewicz wskazał na początku wykładu, że dzieje więzi człowieka z Bogiem, dzieje religii – to dzieje nadziei.

– Kiedy spoglądamy na pierwsze epizody historii zbawienia to od początku, od najbardziej dramatycznych momentów ludzkiego życia – towarzyszy im zapowiedź nadziei: „Wprowadzam nie przyjaźń między ciebie a Niewiastę, między potomstwo twoje a potomstwo Jej”. To są słowa, które Bóg wypowiada do człowieka po grzechu pierworodnym, a zarazem są to słowa obwieszczające nadzieję – powiedział kapłan.

Teolog zaznaczył, że Jan Paweł II był świadkiem nadziei i tym, który próg nadziei przekraczał. W przekraczaniu tego progu można wyróżnić dwa elementy. Pierwszy wiąże się z inauguracją pontyfikatu 22 października 1978 r., gdy padły słowa: „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”.

– Te słowa pokazują, że świat doby Jana Pawła II, świat schyłku lat 70. to był świat za zamkniętymi drzwiami, a zarazem świat życia na jałowej ziemi. To był świat, w którym człowiek żył skazany na własne siły, świat życia w sytuacji bez wyjścia (…). Jan Paweł II w przeciwieństwie do egzystencjalistów tamtej doby dokonał w tych słowach nie tylko diagnozy tego stanu rzeczy, ale także jego analizy – ukazał jego przyczynę (…). Pokazywał, że sednem dramatu współczesnego człowieka stało się to, że Bóg dla tego człowieka stał się Bogiem pozaświatowym. Człowiek zaczął żyć tak, jakby świat nie istniał (…). Bóg stał się wyłącznie symbolem, a człowiek skazany na życie bez Boga – żyje w lęku. To, co zostało wyrażone w tym pamiętnym przemówieniu, to bardzo proste, ale skuteczne wezwanie do tego, by wprowadzać Boga w przestrzeń tego świata jako Boga żywego – podkreślił prelegent.

Drugi element to krok ku nadziei, który uczynił JP II w czerwcu 79 r. na polskiej ziemi. Chodzi o papieskie przesłanie: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.

– To wezwanie trzeba koniecznie odczytać w perspektywie całej homilii na Placu Zwycięstwa, a zwłaszcza słów, które dobitnie i ze szczególną mocą wypowiedział Jan Paweł II: „Nie można człowieka zrozumieć bez Chrystusa”. Całe lata na polskiej ziemi do czerwca 1979 r. próbowano objaśnić człowieka bez Chrystusa (…). Jan Paweł II w czasie całego szlaku pielgrzymowania uczył odbudowywania tożsamości kulturowej, tożsamości człowieka. To było przywracanie pamięci, która budowała tożsamość, a z tej tożsamości, prawdy o człowieku, mogła dopiero rosnąć nadzieja – wyjaśnił ks. Paweł Bortkiewicz.

Etyk przypomniał słowa Benedykta XVI, który w swoim nauczaniu zwracał uwagę, że obecna kondycja duchowa człowieka ma ogromne problemy z ujęciem i zdefiniowaniem istoty nadziei: „Jawi się jako element wyróżniający chrześcijan fakt, że oni mają przyszłość. Nie wiedzą dokładnie, co ich czeka, ale ogólnie wiedzą, że ich życie nie kończy się pustką”.

– Człowiek współczesny, który żyje tak, jakby Bóg nie istniał (…) pozbawia siebie zarazem tej mentalności chrześcijańskiej, faktu posiadania przyszłości, która jest cechą charakterystyczną chrześcijan. Benedykt XVI zwraca uwagę, że poznać prawdziwego Boga oznacza otrzymać nadzieję – powiedział gość WSKSiM.

Ojciec Święty Benedykt XVI proponuje zwrot ku nadziei, która jest oparta na wierze w Boga. W zakresie nadziei postuluje trzy elementy – mówił kapłan.

– Po pierwsze, rozum współpracujący z wolą człowieka w procesie postępu musi współpracować z łaską wiary. Nadzieja, którą proponuje chrześcijaństwo, to nie jest nadzieja, która rezygnuje z wiary w rozwój człowieka, ale w procesie działania na rzecz rozwoju zakłada współpracę rozumu, woli, ale i wiary. Druga sprawa, nadzieja musi być odniesiona do wymiaru wspólnotowego, ponad indywidualnego, dlatego właściwym miejscem jej osadzenia jest włączenie życie Jezusa Chrystusa oraz Jego Kościoła, a nie sprowadzanie nadziei jedynie do prywatnych inicjatyw człowieka. Wreszcie, Papież podkreśla, że miejscem realizacji nadziei jest działanie (…). W działaniu musi być zawarty element niepewności i niezadowolenia, które odróżnia chrześcijańską nadzieję od różnych utopii parareligijnych, utopii sekciarskich – tłumaczył teolog.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz podsumowując swoje wystąpienie akcentował, że nadzieja wyzwala nas z lęku, a więc jest związana z wolnością oraz wyrasta z prawdy, zwłaszcza prawdy o człowieku. Nadzieja jest też współpracą rozumu, woli i wiary, a więc dotyczy integralnej osoby ludzkiej. Musi być odniesiona do wymiaru wspólnotowego, a realizuje się w działaniu, któremu towarzyszy niepewność – zaznaczył.

– W takiej nadziei, którą niesie Chrystus w swoim Kościele, w takiej nadziei jesteśmy zbawieni – wskazał prelegent podczas sympozjum „Oblicza Nadziei”.

RIRM

drukuj