fot. twitter.com/PolskieMieso

[TYLKO U NAS] W. Choiński o nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt: Wpływ branży mięsa drobiowego, mięsa wołowego i zwierząt futerkowych zaważy o opłacalności produkcji wszystkich gałęzi w rolnictwie

Niektórzy myślą, że ustawa dotyczy tak naprawdę tylko dwóch branż, czyli mięsa drobiowego i mięsa wołowego oraz zwierząt futerkowych, bo jest nawet nazywana ustawą futerkową, ale tak naprawdę dotyczy ona całego rolnictwa. Wpływ tych trzech branż, czyli branży mięsa drobiowego, mięsa wołowego i zwierząt futerkowych zaważy o opłacalności produkcji wszystkich gałęzi w rolnictwie – mówił Witold Choiński, prezes Związku „Polskie Mięso”, we wtorkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam, odnosząc się do protestów rolników przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt.

Na stołecznym Pl. Zawiszy we wtorek rano zebrali się rolnicy, którzy przyjechali do Warszawy, by protestować przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Wśród zgromadzonych są członkowie i sympatycy m.in. AGROunii, Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych. [czytaj więcej]

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że rolnicy dobrze robią, że protestują przeciwko nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, ponieważ może ona całkowicie zmienić przyszłość polskiej gospodarki.

– Niektórzy myślą, że ustawa dotyczy tak naprawdę tylko dwóch branż, czyli mięsa drobiowego i mięsa wołowego oraz zwierząt futerkowych, bo jest nawet nazywana ustawą futerkową, ale tak naprawdę dotyczy ona całego rolnictwa. Wpływ tych trzech branż, czyli branży mięsa drobiowego, mięsa wołowego i zwierząt futerkowych zaważy o opłacalności produkcji wszystkich gałęzi w rolnictwie. Począwszy od drobiu, poprzez wołowinę, wieprzowinę a skończywszy na zbożach i innych firmach działających wokół branży mięsnej, wokół wszyskich branż. Mówimy o olbrzymich negatywnych skutkach, które może ta ustawa przynieść. Już dzisiaj z powodu COVID-19, z powodu innych aspektów, takich jak ASF w przypadku mięsa wieprzowego, mamy produkcję poniżej kosztów produkcji. Przedsiębiorstwa działają na granicy opłacalności. Dzisiaj jeszcze do tego dokładamy ustawę, która zakazuje uboju na potrzeby religijne i tak naprawdę rozkładamy rolnictwo na łopatki powiedział Witold Choiński.

Z danych potwierdzonych przez Główny Inspektorat Weterynarii wynika, że stracimy „57 proc. całego eksportu drobiu i ponad 30 proc. całego eksportu wołowiny”.

– W przypadku mięsa drobiowego mówimy o bezpośrednim eksporcie wartym prawie 6 mld złotych. W przypadku mięsa wołowego to ponad 2 mld złotych. To są liczby bezwzględne. Nie mówimy o stratach wymiernych, czyli o stratach wokół branży i o stratach innych producentów – chociażby zbóż czy innych produktów rolnych – podkreślił prezes Związku „Polskie Mięso”.

Jak wskazał gość programu „Polski punkt widzenia”, gdyby w naszym kraju został ograniczony ubój rytualny zwierząt na potrzeby religijne, należy pamiętać, że przeznaczona do tego produkcja zwierzęca nie zostałaby wchłonięta przez polski rynek.

– Polska jest największym producentem drobiu w Europie. Produkujemy prawie 3 mln ton samego drobiu, z czego 1,5 mln ton jest eksportowane. Z tego 850 ton eksportowane jest w systemie halal lub koszer (w zasadzie w większości w systemie halal). Mówimy o dużych ilościach. A musimy pamiętać o tym, że tak naprawdę w zanadrzu mamy jeszcze brexit, gdzie Ukraina, która jest naszym bezpośrednim konkurentem w eksporcie drobiu na rynku europejskim i na rynku światowym, już podpisała porozumienie z Wielką Brytanią o dostawie, handlu na zasadach wolnego rynku bezcłowego. Polska i kraje Unii Europejskiej nie mają jeszcze takiej klauzuli podpisanej z UE. A pamiętajmy, że tylko na sam rynek Wielkiej Brytanii eksportujemy prawie 17 proc. eksportu drobiu. Jeśli dołożymy jeszcze do tego 57 proc. eksportu drobiu w systemie halal i koszer, który trafia również na rynek europejski (głównie na rynek europejski), to mówimy o możliwościach, które mogą doprowadzić do katastrofy produkcji drobiu. W przypadku wołowiny jest bardzo podobnie. Ponad 30 proc. całego eksportu jest w systemie halal bądź koszer. W większości trafia to na rynek europejski. Mówimy o 350 tys. rolników, których bezpośrednio ustawa może dotknąć – zaznaczył Witold Choiński.

Prezes Związku „Polskie Mięso” przypomniał, że w przypadku różnego rodzaju ubojów nie ma dużej różnicy i są wypowiedzi naukowców, które to potwierdzają.

– W mediach przebijają się tylko organizacje, które nazywają się obrońcami zwierząt. A tak naprawdę, gdybyśmy nawet przyjęli zasadę, że zwierzęta cierpią przy tym uboju bardziej, to i tak skończy się to tak, jak skończyło się w 2012 roku. Zwierzęta nie będą bite w Polsce, tylko będą bite zagranicą: w Rumunii, na Węgrzech czy w innych krajach europejskich. Oprócz tego będą musiały jeszcze przejść długi, wielogodzinny transport, a według tych samych organizacji, które mówią, że są obrońcami zwierząt transport jest najbardziej stresującą częścią dostarczania zwierząt. Musimy pamiętać, że według religii zwierzę musi jak najmniej cierpieć i w ich interesie jest, żeby zwierzę jak najmniej cierpiało – podsumował gość TV Trwam.

radiomaryja.pl

drukuj