fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Red. G. Górny: To, z czym mamy teraz do czynienia w części niemieckiego Kościoła, to ciąg dalszy procesu, który został zapoczątkowany w 1968 roku

O wiele bardziej dramatyczna sytuacja miała miejsce ponad 50 lat temu, w 1968 roku, kiedy papież Paweł VI ogłosił encyklikę „Humanae vitae”. Wówczas episkopaty Niemiec, Austrii, Szwajcarii i Holandii wypowiedziały posłuszeństwo Papieżowi, powiedziały, że nie zastosują się do oficjalnego nauczania Kościoła w sprawie antykoncepcji. Paweł VI nie zdecydował się na podjęcie dyscyplinarnych kroków. Czy miała wówczas miejsce schizma? Jedni twierdzą, że mamy do czynienia z pełzającą schizmą, a drudzy uważają, że nie, ponieważ nie było ogłoszonego oficjalnego aktu. To, z czym mamy teraz do czynienia w Niemczech, to ciąg dalszy procesu, który został zapoczątkowany w 1968 r. – akcentował red. Grzegorz Górny, publicysta tygodnika „Sieci”, podczas sobotnich „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

W Kościele obchodzimy dziś wspomnienie św. Stanisława Biskupa i Męczennika – patrona ładu moralnego i społecznego. W kontekście jego posługi warto pochylić się nad zapowiadanym w Niemczech dniu błogosławienia par jednopłciowych w katolickich świątyniach.

– Można powiedzieć, że jest to akt schizmatycki, dlatego że nauczanie Kościoła od dwóch tysięcy lat mówi wyraźnie, iż stosunki homoseksualne są stosunkami grzesznymi. W związku z tym nie można błogosławić związku, który ze swojej natury jest grzeszny. Tutaj mamy z czymś takim do czynienia – powiedział red. Grzegorz Górny.

22 lutego br. watykańska Kongregacja Nauki Wiary wydała notę, w której oznajmiła, że Kościół katolicki nie ma prawa błogosławić par jednopłciowych. [czytaj więcej]

– W odpowiedzi rozpoczęła się akcja pod nazwą „miłość zwycięży”, w której zapowiedziano masowe błogosławienie par homoseksualnych w niemieckich kościołach. Trudno uznać to za coś innego, niż wyzwanie rzucone Watykanowi prosto w twarz – mówił publicysta.

Wielu biskupów niemieckich, austriackich i szwajcarskich zdystansowało się od treści noty watykańskiej tuż po jej ogłoszeniu.

– Przewodniczący episkopatu Niemiec, ks. bp Georg Baetzing, powiedział, że się do tej akcji [błogosławienia par jednopłciowych] nie przyłączy, ale jego zdaniem same intencje nie są złe. Należałoby – jak uważa – podążać do tego celu inną drogą: nie tak demonstracyjnie drogą rewolucyjną, ale drogą ewolucyjną drobnych kroków, jakie proponuje np. droga synodalna w Niemczech, trwająca już prawie 2 lata. Uczestnicy wspomnianej drogi synodalnej stawiają postulat, żeby Kościół przestał uznawać związki homoseksualne za grzeszne i błogosławił pary jednopłciowe w świątyniach. Widzimy dwa stanowiska w części niemieckiego Kościoła – jedno chce dochodzić do swojego celu drogą rewolucyjną, a drugie drogą ewolucyjną – tłumaczył rozmówca Radia Maryja.

Redaktor przypomniał, że nauczanie Kościoła mówi, iż człowiek poprzez akt schizmatycki sam automatycznie stawia siebie poza Kościołem.

– W dziejach Kościoła były jednak sytuacje, gdzie wielu kapłanów postępowało w ten sposób, a nadal w Kościele pozostawało. Można powiedzieć, że o wiele bardziej dramatyczna sytuacja miała miejsce ponad 50 lat temu, w 1968 roku, kiedy papież Paweł VI ogłosił encyklikę „Humanae vitae”. Wówczas część episkopatów otwarcie zbuntowała się przeciwko Ojcu Świętemu. Episkopaty Niemiec, Austrii, Szwajcarii i Holandii wypowiedziały posłuszeństwo Papieżowi, powiedziały, że nie zastosują się do oficjalnego nauczania Kościoła w sprawie antykoncepcji i że w tej sprawie nie uznają papieskiej nieomylności. Kilka episkopatów otwarcie wymówiło posłuszeństwo Papieżowi, jednak Paweł VI nie zdecydował się na ogłoszenie schizmy i podjęcie dyscyplinarnych kroków. Bał się rozłamu w Kościele, przemilczał tę sprawę. W efekcie widzimy, że od tamtego czasu w krajach zachodnich hierarchia katolicka przyzwoliła na antykoncepcję wśród wiernych. Czy miała wówczas miejsce schizma? Jedni twierdzą, że mamy do czynienia z pełzającą schizmą, a drudzy uważają, że nie, ponieważ nie było ogłoszonego oficjalnego aktu. To, z czym mamy teraz do czynienia, to ciąg dalszy procesu, który został zapoczątkowany w 1968 roku – wskazał red. Grzegorz Górny.

Watykan kilkakrotnie ostrzegał episkopat Niemiec, żeby zawrócił z obranej przez siebie drogi synodalnej, jednak nawoływania Kościoła pozostają bez echa.

– Pytanie, jakie konkluzje znajdą się w końcowych dokumentach drogi synodalnej, ponieważ od tego bardzo dużo będzie zależało – przyznał gość Radia Maryja.

Cała rozmowa z red. Grzegorzem Górnym dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj