fot. wikipedia

[TYLKO U NAS] Red. G. Górny: Najbardziej zdumiewające jest to, w jak wielkim stopniu życie duchowe zależy dzisiaj od wirusologów

Nowością dzisiaj jest coraz bardziej rosnąca zależność życia religijnego od ekspertów, którzy regulują reżim sanitarny. Są w stanie wręcz narzucać pewne rozwiązania liturgiczne, co widzieliśmy we Włoszech czy w Niemczech. Nagle się okazało, że zdanie wirusologa czy epidemiologa jest ważniejsze niż Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów – zwrócił uwagę red. Grzegorz Górny podczas „Rozmów niedokończonych” w Radiu Maryja. Publicysta omawiał temat wiary przeżywanej podczas pandemii.

Rozmówca Radia Maryja ocenił, że pandemia koronawirusa jest czymś w rodzaju sprawdzianu, podczas którego ujawniają się różne postawy, różne decyzje i wybory także w perspektywie duchowej. Przypomniał, że z powodu pandemii została wydana dyspensa od uczestnictwa we Mszy św. w kościele.

– Ludzie nie uczęszczali na nabożeństwa. Teraz, kiedy nastąpiło odmrożenie, to obserwujemy, że raczej jest mniej osób w świątyniach. Pytanie, czy jest to zjawisko tymczasowe: ludzie jeszcze się boją, albo są starsi i ich życie jest zagrożone z powodu koronawirusa, czy też okaże się, że to zjawisko będzie trwalsze i nastąpi jakieś tąpniecie, jeżeli chodzi o udział w życiu duchowym, sakramentalnym w Kościele. Największa obawa dotyczy zwłaszcza młodzieży (…). W najbliższych miesiącach okaże się, jak ten sprawdzian wypadł dla Kościoła nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie –  zaznaczył red. Grzegorz Górny.

Wiele ważnych wydarzeń religijnych było odwoływanych z racji zagrożenia epidemiologicznego. Przykładem jest chociażby przeniesienie terminu beatyfikacji ks. kard. Stefana Wyszyńskiego, Prymasa Tysiąclecia. Odwoływane były śluby czy Pierwsze Komunie Święte.

– O ile Pierwszą Komunię czy Bierzmowanie można przełożyć na inny termin, to gorzej sprawa się ma, jeśli chodzi o uroczystości, których nie sposób przełożyć jak np. uroczystości pogrzebowych. Zwłaszcza w szczycie pandemii w wielu krajach w Europie były przypadki, że ludzie byli chowani bez obecności osób najbliższych, często pochówek był wręcz anonimowy, ludzie nawet nie mieli okazji pożegnać się z najbliższymi, ponieważ nie wpuszczano ich do szpitala. To były najbardziej dramatyczne sytuacje. Natomiast, jeżeli chodzi o Pierwsze Komunie Święte, to byłem świadkiem uroczystości bardziej kameralnych, które stawały się szansą, żeby przeżyć uroczystość w sposób bardziej duchowy. Nagle okazywało się, że nie ma całej otoczki towarzyszącej Pierwszej Komunii (mnóstwo gości, mnóstwo prezentów), która często przysłaniała istotę tego sakramentalnego wydarzenia. W tym wirze wiele osób zapominało po co tam się zgromadzili. Taka kameralność, pewna ascetyczność sprawiały, że można było bardziej skoncentrować się na pierwszym spotkaniu z Jezusem w sakramencie Eucharystii – mówił redaktor.

Nie wiadomo, jak przez najbliższe miesiące będzie z organizacją pielgrzymek, ponieważ w różnym czasie w różnych miejscach Polski mogą występować odmienne wytyczne epidemiologiczne. Trudności doświadczyli m.in. pątnicy 365. Łowickiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Już pierwszego dnia wędrowania policja rozwiązała grupę, część uczestników została zmuszona do zrezygnowania z pielgrzymowania do Królowej Polski. [czytaj więcej] Gość Radia Maryja przypomniał, że jedna z najstarszych pielgrzymek po raz pierwszy wyruszyła kilka wieków temu właśnie w czasach epidemii.

– Piesza Pielgrzymka Warszawska jest najdłużej nieprzerwanie istniejącą pielgrzymką na ziemiach polskich. Została zainicjowana w roku 1711. Teraz – rozmawiałem z paulinami – jest planowany powrót do korzeni. Ta pielgrzymka wystartowała po raz pierwszy 309 lat temu podczas epidemii dżumy. Wtedy miała charakter przebłagalno-pokutny. Ówczesny przeor klasztoru paulinów przy ul. Długiej w Warszawie o. Innocenty Pokorski stwierdził, że należy udać się do Częstochowy: po pierwsze, żeby żałować, przepraszać i zadośćuczynić za grzechy popełnione przez mieszkańców Warszawy, a po drugie, żeby błagać o ustanie pandemii. Rzeczywiście ta epidemia wówczas ustąpiła i od tego czasu te pielgrzymki przebłagalno-pokutne ruszały z Warszawy. Z tym, że z czasem zmieniły swój charakter i zaczęły mieć wymiar bardziej duszpasterski. Teraz być może jest czas, by wrócić do korzeni, czyli do czasów, kiedy ta pielgrzymka ruszała w okresie epidemii w rysie przebłagalno-pokutnym – powiedział.

Najbardziej zdumiewające w tym wszystkim jest to, w jak wielkim stopniu dzisiaj życie duchowe, życie religijne zależy od wirusologów, epidemiologów, stacji sanitarnych – kontynuował red. Grzegorz Górny.

– Są w stanie wręcz narzucać dzisiaj pewne rozwiązania liturgiczne, co widzieliśmy we Włoszech czy w Niemczech, gdzie Msze św. były odprawiane przez księży w maskach, dochodziło do konsekracji w gumowych, lateksowych rękawicach czy nawet podawania Najświętszego Sakramentu za pomocą pincety na rękę, też z rękawiczką. Nagle się okazało, że zdanie wirusologa czy epidemiologa jest ważniejsze niż Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Tego typu praktyki zostały wprowadzone wbrew prawu kanonicznemu i obchodząc je. Jest to nowość, którą dzisiaj obserwujemy – coraz bardziej rosnąca zależność życia religijnego od ekspertów, którzy regulują reżim sanitarny – wskazał publicysta.

Cała rozmowa z red. Grzegorzem Górnym dostępna jest [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj