fot. PAP/Paweł Pawłowski

[TYLKO U NAS] Prof. W. Mielczarski o rosnących cenach za emisję dwutlenku węgla: Władze polityczne coraz bardziej zaczynają być zakładnikiem instytucji finansowych

Negatywne skutki dotykają poszczególne kraje w różnym stopniu. My i Niemcy jesteśmy chyba najbardziej dotknięci, ponieważ opieramy energetykę na węglu, co jest słuszne, bo jest to najtańsze paliwo i trudno sobie wyobrazić w tej chwili radykalne zmiany. Wydaje mi się, że władze polityczne coraz bardziej zaczynają być zakładnikiem instytucji finansowych – powiedział prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej w czwartkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Prof. dr hab. inż. Władysław Mielczarski odniósł się do zawirowań cenowych wokół zezwoleń na emisję dwutlenku węgla.

– System zakupu pozwoleń na emisję dwutlenku węgla miał na początku racjonalny cel. Chodziło o to, żeby promować technologie małoemisyjne, a nie promować emisyjnych. W krótkim czasie złożyło się kilka rzeczy. Jedną z nich było to, że ceny były niskie i Komisja Europejska zaczęła manipulować. Tam dodawali, gdzie indziej odejmowali, stworzyli system rezerwy (…). Każdy mechanizm, gdy będziemy odkręcać i przykręcać, rozreguluje się. Dodatkowo jeszcze w 2017 roku wyszło rozporządzenie KE, które pozwalało handlować pozwoleniami jako produktem finansowym, bo poprzednio pozwolenie mógł kupić ktoś, kto je bezpośrednio zużywał, czyli elektrownie lub elektrociepłownie. Teraz mógł kupić każdy – wskazał gość „Aktualności dnia”.

Dalsze zawirowania poskutkują ostatecznie znacznym wzrostem cen energii.

– To powoduje, że energia zaczyna być szalenie droga. Spodziewamy się, że jak tak dalej pójdzie, to ona wzrośnie nawet i o 100 proc. Problem jest taki, iż Europa, która jako jedyna ma taki system, właściwie strzeliła sobie w stopę, bo nasze europejskie produkty będą znacznie droższe, więc konkurencja z Azji czy Stanów Zjednoczonych będzie zwyciężała. Europa będzie coraz mniej konkurencyjna. To jest tragedia. Jeżeli nie zostaną podjęte zdecydowane kroki, że na jakiś czas zatrzymamy ten system, bo można go zamrozić np. na 2-3 lata, to źle będzie się działo w energetyce – oznajmił profesor z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej.

Obecna sytuacja mocno odbije się na polskiej energetyce.

– Negatywne skutki dotykają poszczególne kraje w różnym stopniu. My i Niemcy jesteśmy chyba najbardziej dotknięci, ponieważ opieramy energetykę na węglu, co jest słuszne, bo jest to najtańsze paliwo i trudno sobie wyobrazić w tej chwili radykalne zmiany. Wydaje mi się, że władze polityczne coraz bardziej zaczynają być zakładnikiem instytucji finansowych. Władza z władz politycznych przeniosła się do gabinetów banków. Proszę zobaczyć, że jak powstał kryzys w 2008 roku, to co zaczęto robić? Zaczęto drukować pieniądze. Banki, które wywołały kryzys, ostatecznie dostawały miliardy pożyczek – mówił gość Radia Maryja.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem prof. dr hab. inż. Władysława Mielczarskiego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj