fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] Prof. P. Jaroszyński: Język polski powinien być dobrem chronionym, a wulgaryzmy muszą być traktowane jak przestępstwo

Język  polski powinien być dobrem chronionym, a wulgaryzmy muszą być traktowane jako rodzaj przestępstwa wobec wspólnoty. To jest dobro naszej wspólnoty wielowiekowej i mamy prawo do tego, żeby ktoś przy pomocy naszego ojczystego języka nas nie brudził. Naród bez ducha, bez podmiotowości, bez godności, bez szlachetności – przestaje być narodem. Staje się terenem, który się podbija i czerpie z niego korzyści  – powiedział prof. Piotr Jaroszyński, filozof, w „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja. 

Dzisiaj język ojczysty jest atakowany przez epatowanie wulgarnością. Najbardziej widoczne i słyszalne było to na ulicach polskich miast podczas „Strajku Kobiet”.

Agresje i wulgaryzmy spotykamy w wielu różnych sytuacjach. Ludzie potrafią – jak mówimy – wyrażać się brzydko, mówić brzydkim językiem. To się zdarza. Natomiast teraz problem jest inny, że to stało się metodą działania. To jest najgorsze. Metoda działania, której celem jest wprowadzenie człowieka do poziomu najniższych odruchów fizjologicznych, bo przecież przekleństwa, język wulgarny dotyka przede wszystkim stanu fizjologicznego. Chodzi o to, żeby tak zabrudzić przestrzeń komunikacji międzyludzkiej, żeby ludzie się do siebie nie zbliżali ze względu na jakiś kontakt duchowy, ideowy, tylko żeby byli do siebie nastawieni w sposób bardzo arogancki, który powoduje, że jeden drugiego zaczyna nienawidzić – podkreślił prof. Piotr Jaroszyński.

Profesor zwrócił uwagę, że wulgaryzmy stały się metodą, a nie przypadkowym odruchem.

Jest to metoda, żeby zniszczyć tak kulturalny – jakim sam w sobie był i powinien być w dalszym ciągu – naród polski, który poprzez język chronił się przed chamstwem, jakie napływało na nas ze strony sąsiadów  i również chronił nas przed prymitywem. Mamy przecież świadectwa literackie, które odzwierciedlają stan ducha narodu polskiego w czasach zaborów. Widzimy, że tam nie spotykamy takich słów jak dzisiaj, nie tylko na ulicy, ale również w gremiach wydawałoby się wyjątkowo szanowanych, jak choćby parlament. Tu jest największy problem, że jesteśmy bezradni wobec inwazji wulgaryzmów, które nas paraliżują i paraliżują kontakty międzyludzkie – podkreślił wykładowca.

Filozof zaznaczył, że wulgaryzacja jest atakiem w polskość.

W polskość w najpiękniejszym i największym wydaniu. Polskość, która chroni godność człowieka. Nie bez powodu w języku polskim upowszechniło się słowo „pan” lub „pani”. Nie dotyczy już tylko, tak jak kiedyś, sfer wyższych, arystokratycznych czy szlacheckich, ale stało się dobrem wspólnym całego narodu i mimo prób zdegradowania tego wyrażenia – czy to pod wpływem Wschodu czy też Ameryki (…) – chroniliśmy się przed tym. Próba ciągłego nawrotu, żeby poprzez język nas zdegradować, świadczy o tym, że ci, którzy to promują, mają wobec nas złe zamysły. I dlatego trzeba się przed nimi bronić – stwierdził profesor.

Jak podkreślił prof. Piotr Jaroszyński – początkiem wszelkich działań jest dom.

Dom, który jest rozsadnikiem albo pięknych i szlachetnych idei, do których człowiek w swoim rozwoju dąży, albo ten dom zamyka się na to, co dobre i piękne, (…) albo pozwala nam na to, żebyśmy mogli ocalić to, co w nas najcenniejsze. Naród bez ducha, bez podmiotowości, bez godności, bez szlachetności – przestaje być narodem. Staje się terenem, który się podbija i czerpie z niego korzyści – zaznaczył.

Gość Radia Maryja zauważył, że jeżeli język ulegnie zepsuciu, to porazi całe społeczeństwo.

Język polski powinien być dobrem chronionym, a wulgaryzmy muszą być traktowane jako rodzaj przestępstwa wobec wspólnoty. To jest dobro naszej wspólnoty wielowiekowej i mamy prawo do tego, żeby ktoś przy pomocy naszego ojczystego języka nas po prostu nie brudził – podsumował wykładowca.

Całą rozmowę z prof. Piotrem Jaroszyńskim można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj