fot. twitter.com/MEIN_GOV_PL

[TYLKO U NAS] Prof. P. Czarnek: R. Proksa powinien pójść do innych grup zawodowych, popytać o warunki pracy i nie siać dezinformacji

Związki zawodowe w obszarze nauczycielskim są „anty-”, „źle”, „negatywnie”. Żadnych pomysłów prorozwojowych z ich strony nie ma – mówił w środowych „Rozmowach niedokończonych” w TV Trwam minister edukacji i nauki, dr hab. Przemysław Czarnek.

Szef oświatowej „Solidarności”, Ryszard Proksa, bardzo krytycznie odnosi się do działań Ministerstwa Edukacji i Nauki, m.in. ws. podwyżek dla nauczycieli, które zdaniem związkowców są zbyt niskie. Minister zaznaczył, że porozumienie „Solidarności” z rządem zostało zrealizowane w 90 procentach. Wskazał, że celem polityki ministerstwa jest w dużej mierze debiurokratyzacja pracy nauczyciela.

– Wysyłaliśmy do szkół i organów prowadzących listę – i to dużą – dokumentów, których nie można żądać od nauczyciela, żeby wygospodarować godziny dla uczniów, bo nauczyciel powinien być dla ucznia, a nie dla biurokracji. Oczywiście pamiętajmy też, że zróżnicowanie dla nauczycieli jest przeogromne. Są nauczyciele, którzy pracują w centrach wielkich miast, w klasach, które mają po 35 osób, sprawdzają po 35 klasówek z języka polskiego, przygotowują 35 osób – tylko w jednej klasie – do egzaminów, olimpiad, matur i są nauczyciele, którzy pracują w małych szkółkach, gdzie jest np. pięcioro lub czworo uczniów w klasie. To jest zupełnie inny charakter pracy. Relikt polega na tym, że ci ostatni dostają jeszcze dodatek wiejski, jako że pracują w innych warunkach – mówił szef resortu edukacji.

Choć pensum uległoby zwiększeniu z 18 do 22 godzin „przy tablicy”, to jednak ministerstwo proponowało 36-procentowe podwyżki wynagrodzenia. Do tego rząd oferował wcześniejsze emerytury dla nauczycieli: po 20 latach pracy „przy tablicy i 30 latach pracy w ogóle, a także trzyletni okres przejściowy z możliwością pracy na 18-godzinnym pensum. Ministerstwo proponowało też  związanie wynagrodzeń nauczycielskich ze zwiększaniem się przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej o co najmniej 50 proc. tego wzrostu.

– Wszystko to zostało odrzucone przez naszych rozmówców, w związku z tym pani minister (Bogna Janke – dop. red) stwierdziła, że dalsze rozmowy w tym zakresie nie mają dalszego sensu i tak to się zakończyło gdzieś koło lutego tego roku. W zamian za to, mając pieniądze w swojej rezerwie, zaproponowaliśmy takie podwyżki jak w całej budżetówce, ale dodatkowo jest ustawa, która za chwilę będzie uchwalana, ostateczny jej kształt tworzy się po konsultacjach, i będzie upraszczała awanse zawodowe, zwłaszcza w obszarze nauczyciela stażysty i kontraktowego, bo likwidujemy dualizm. Podwyżki wynagrodzeń dla tych najgorzej zarabiających nauczycieli (to jest mniej więcej do 200 początkujących nauczycieli) to będą podwyżki, które będą sięgały 20 proc. od 1 września – wyjaśnił dr hab. Przemysław Czarnek.

Minister odniósł się też do słów przewodniczącego oświatowej „Solidarności”, który stwierdził, że nauczyciele „funkcjonują w niekończącym się stanie zagrożenia”.

– Myślę, że pan przewodniczący Proksa powinien pójść do innych grup zawodowych i powinien popytać o warunki pracy, długość czasu pracy, rozmiar czasu pracy, ilość wakacji, ilość czasu spędzonego na realizacji poszczególnych obowiązków i nie powinien (ani on, ani inni związkowcy z innych centrali związkowych) siać tego rodzaju dezinformacji. Jaki stan zagrożenia? – zwrócił uwagę szef resortu edukacji.

Odnosząc się z kolei do nieprzychylnego stanowiska Związku Nauczycielstwa Polskiego, skrytykował postawę oświatowych związków zawodowych jako całości.

– Związki zawodowe w obszarze nauczycielskim są „anty-”, „źle”, „negatywnie”. Żadnych pomysłów prorozwojowych z ich strony nie ma. Żeby było jasne: nie było żadnych innych propozycji z tamtej strony poza naszymi propozycjami, tak bardzo rozbudowanymi – podkreślił gość „Rozmów niedokończonych”.

Z krytyką ze strony określonych środowisk spotkało się także tzw. lex Czarnek, które wprowadzać miało m.in. większą kontrolę w kwestiach tego, jakie organizacje pozarządowe z zewnątrz mogą prowadzić w szkołach zajęcia dodatkowe. Minister zwrócił uwagę, że pojawiają się także zarzuty, iż siatka godzin jest przeładowana, więc przesadna troska o zajęcia dodatkowe i jednoczesne oburzenie na zbyt dużą liczbę zajęć szkolnych się wzajemnie wykluczają.

– Chcemy, żeby organizacje pozarządowe, jeżeli już mają być w szkołach, pokazywały, czego chcą uczyć nasze dzieci. Organizacja, która miałaby w szkole „X” prowadzić zajęcia dodatkowe z czegoś, najpierw musiałaby to przedstawić kuratorowi oświaty, który jest organem nadzoru pedagogicznego. To on od dziesięcioleci czuwa nad tym, czego się uczy w szkołach. Dlaczego ma czuwać nad tym, czego uczą nauczyciele, a nie mieć dostępu do tego, czego uczą organizacje pozarządowe? Niech najpierw organizacja pozarządowa pokaże, czego chce uczyć i pokaże materiały. Kurator zawiesi to na stronie internetowej i każdy rodzic – matka, ojciec, opiekun – będzie miał możliwość zapoznania się z tym. Jeśli te treści będą demoralizujące, to po prostu będzie sprzeciw wobec wejścia organizacji do szkoły. Transparentność. Nie rozumiem, dlaczego ktoś nie chce pokazać, czego chce uczyć nasze dzieci w szkołach – podsumował szef resortu edukacji.

radiomaryja.pl

drukuj
Tagi:

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl