fot. Tomasz Strąg

[TYLKO U NAS] prof. M. Ryba: O wiele lepiej byłoby, gdyby opozycja w Polsce była merytoryczna, a nie ideologicznie uwikłana. Powinna być nastawiona na polskie interesy i rywalizować z koalicją na argumenty

O wiele lepiej byłoby, gdyby opozycja w Polsce była merytoryczna, a nie ideologicznie uwikłana. Powinna być nastawiona na polskie interesy i rywalizować z koalicją na argumenty. Tego nam potrzeba, bo wtedy możemy być pewni, że polityka w Polsce nie załamie się nagle, gdy po wyborach dojdzie do zmiany władzy – powiedział prof. Mieczysław Ryba, historyk i politolog, w sobotnim felietonie z cyklu „Myśląc ojczyzna” na antenie TV Trwam.

W ostatnim czasie zauważamy, że Platforma Obywatelska, która kilka lat wcześniej określała się jako partia centrowa, obecnie poprzez swoje działania utożsamia się z Lewicą. Próba zyskania w ten sposób większej liczby wyborców nie przynosi jednak zamierzonego efektu. Wręcz przeciwnie – według najnowszych sondaży PO przegrywa konkurencję z partią Polska 2050.

– W związku z trudną sytuacją PO zapowiedziała nowe otwarcie powiązane z konwencją programową oraz nową deklaracją ideową. Nie ma to już być ta deklaracja ideowa z początku wieku, Deklaracja Krakowska, kiedy Platforma, myśląc, że Polska będzie pod silnym oddziaływaniem św. Jana Pawła II, deklarowała swoją chrześcijańską wizję, mówiąc o ochronie życia i współdziałaniu z Kościołem – ocenił felietonista TV Trwam.

Obserwując bieżące hasła oraz działania PO, można zauważyć, że idzie ona w zupełnie innym kierunku. Partia popiera legalizację aborcji eugenicznej, co udowodniła w ostatnich miesiącach, wspierając tzw. Strajk Kobiet.

– Borys Budka występował w maseczce z piorunem. Podobnie czynił Donald Tusk i inni działacze Platformy. Jednak – jak widzimy – Ogólnopolski Strajk Kobiet przygasł, poparcie dla niego jest minimalne, a PO ciągle się z nim wiąże – powiedział politolog.

Zdaniem profesora Mieczysława Ryby, jest to próba wpisania się w standardy panujące w Unii Europejskiej, która również utożsamia się z Lewicą.

– Europa idzie radykalnie „na lewo” i domaga się od tych, którzy są od niej zależni, żeby szli tą samą drogą. Przypomnijmy, jak Donald Tusk jest związany z tymi kręgami unijnymi i jak bardzo Platforma liczy na to, że Unia doprowadzi ich do władzy w Polsce – wyjaśnił wykładowca akademicki.

W sytuacji niepowodzenia powrotu do władzy w Polsce PO, wielu polityków liczy, że dzięki swoim lewicowym poglądom „zrobi kariery na salonach europejskich, tak jak zrobił Donald Tusk”. Według politologa, to właśnie wizja kariery skłania polityków PO do działań, które odbiegają od ich pierwotnego programu ideowego partii. Co więcej, ta radykalna zmiana prowadzi do konfliktów wewnątrz partii.

– Taka sytuacja wywołuje konflikty. Po pierwsze, nie rozumieją tego wyborcy. Po drugie, część polityków Platformy mówi, że to im się nie podoba. Pan Ireneusz Raś wysłał nawet list pisząc, że PO nie może iść w kierunku rewolucji ideologicznej, która popiera tezy, że aborcja powinna być na życzenie – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

W ocenie historyka, takie działanie Platformy Obywatelskiej nie pomaga jej zwiększyć swojego poparcia w Polsce.

– Owszem, Polacy pewnie w większości są za obecnością w Unii Europejskiej, ale nie są za tym, ażeby być prostym przełożeniem polityki Niemiec. Proszę zwrócić uwagę, polityka niemiecka to polityka ideologiczna, która jest bardzo egoistyczna. Nord Stream 2 i porozumienie z Rosją to rzeczy, które kompromitują niemieckich liderów domagających się praworządności i poszanowania prawa na arenie międzynarodowej, a z drugiej strony działają wbrew interesom krajów środkowoeuropejskich – ocenił felietonista TV Trwam.

Popieranie i utożsamianie się z Unią Europejską zmniejsza pozycję PO jako opozycji, która jest naturalnym elementem państw demokratycznych.

– O wiele lepiej byłoby, gdyby opozycja w Polsce była merytoryczna, a nie ideologicznie uwikłana. Powinna być nastawiona na polskie interesy i rywalizować z koalicją na argumenty. Tego nam potrzeba, bo wtedy możemy być pewni, że polityka w Polsce nie załamie się nagle, gdy po wyborach dojdzie do zmiany władzy – zaznaczył politolog.

 

 

radiomaryja.pl

drukuj