PAP/EPA

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: D. Trump wskazuje na WHO jako narzędzie Chin do maskowania i manipulowania informacjami o koronawirusie     

Donald Trump chce pokazać, że skala pandemii, która pojawiła się w Stanach Zjednoczonych – i ma ogromne skutki zdrowotne oraz gospodarcze – jest spowodowana polityką Chin. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) jest przedstawiana przez Trumpa jako narzędzie do tego, żeby maskować, manipulować informacjami dotyczącymi skali zjawiska koronawirusa, Covid-19. Trump twierdzi wprost, że informacje były spóźnione, zafałszowane i nie pozwoliły światu odpowiednio zareagować na sytuację – mówił w sobotniej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja prof. Mieczysław Ryba, politolog i historyk.

Prezydent Donald Trump powiedział w piątek, że Stany Zjednoczone zrywają relacje ze Światową Organizacją Zdrowia (WHO). Oskarżył władze w Pekinie o wywieranie presji na organizację. Chiny całkowicie kontrolują WHO – stwierdził. [czytaj więcej]

Gość Radia Maryja zwrócił uwagę, że „Donald Trump chce pokazać, że skala pandemii, która pojawiła się w Stanach Zjednoczonych – i ma ogromne skutki zdrowotne oraz gospodarcze – jest spowodowana polityką Chin”.

– Światowa Organizacja Zdrowia jest przedstawiana przez Trumpa jako narzędzie do tego, żeby maskować, manipulować informacjami dotyczącymi skali zjawiska koronawirusa, Covid-19. Trump twierdzi wprost, że informacje były spóźnione, zafałszowane i nie pozwoliły światu odpowiednio zareagować na sytuacje, kiedy ten wirus jeszcze był ograniczony do Chin, czy jednej prowincji Chin. To w dużym stopniu ilustruje, że takie organizacje jak WHO, są narzędziem pewnej gry. Nie chodzi tylko o koronawirus, ale ile razy mówiono o tzw. zdrowiu reprodukcyjnym, o kwestiach związanych z seksualnością. Te lewicowe trendy bardzo mocno zagościły. Trump wycofując wcześniej finansowanie, teraz udział w tej organizacji, wprost stara się pokazać, że stała się ona narzędziem wpływu Chin – powiedział historyk.

Jak zauważył prof. Mieczysław Ryba, decyzje Donalda Trumpa mogą także być groźne, mogą podważać autorytet Światowej Organizacji Zdrowia.

– Jeśli największe mocarstwo na świecie dystansuje się od takiej organizacji, nie chce finansować, to wiadomym jest, że ten autorytet upada. Natomiast dla Donalda Trumpa teraz kluczową sprawą w roku wyborczym jest wydobycie się wizerunkowe z tego kryzysu, który nastał. Wiadomym jest, że Amerykanie w momencie, kiedy doświadczają zewnętrznej agresji, (atak na World Trade Center) oni się konsolidują wokół przywództwa. (…) Trump pokazuje, że to Chiny starają się zarządzać kryzysem związanym z koronawirusem, chociażby poprzez manipulowanie takimi organizacjami jak WHO, to jest ta wewnętrza agresja. Może niewidoczna, pośrednia, ale jednak rzeczywista. I Trump temu stawia czoło w różnoraki sposób. Krytyka WHO, to jedno. A drugie, to chociażby wojna handlowo-gospodarcza, która trwa nie od dziś, ale przybiera coraz bardziej ostrą postać amerykańsko-chińskiej rywalizacji – podkreślił politolog.

Serwis społecznościowy Twitter uznał we wtorek dwa tweety prezydenta USA Donalda Trumpa za „potencjalnie wprowadzające w błąd”. Amerykański przywódca w odpowiedzi oskarżył ten portal o „mieszanie się w wybory prezydenckie”. [czytaj więcej] Prezydent USA Donald Trump mówi o uderzeniu w wolność słowa i w odpowiedzi przedstawia rozporządzenie wykonawcze dotyczące mediów społecznościowych. [więcej]

Gość audycji „Aktualności dnia” wskazał, że Donald Trump jest tak ukazywany w głównych mediach amerykańskich łącznie z „zarządcami mediów społecznościowych”, jak Prawo i Sprawiedliwość w TVN.

– Jak chce ktoś zobaczyć, jak Trump pokazywany jest w Stanach Zjednoczonych przez media głównego nurtu, to niech sobie włączy TVN. Tam posłucha, co mówią o PiS, o rządzie PiS, to jest mniej więcej tak samo. Czyli niewyobrażalny atak, taki wręcz graniczący z furią, różnorakie manipulacje i Trump wskazuje na te manipulacje. Tzn. mówiąc o tym, że w mediach społecznościowych próbuje się różne rzeczy wykrzywiać i cenzurować, stara się uczulić Amerykanów na tę manipulacje. My też doświadczamy tego, że likwiduje się pewne konta na Facebook-u, blokuje się pewne wpisy. I to nie dlatego, że one w rzeczywistości nawołują do nienawiści, tylko dlatego, że są niezgodne z lewicowym współczesnym duchem, chociażby rewolucji LGBT – zaznaczył historyk.

Należy zauważyć, że ingerencje zawsze są w środowiska konserwatywne, prawicowe oraz katolickie.

– To jest obraz globalny. Nie chodzi tylko o wymiar Polski. U nas wielu dziennikarzy, publicystów domaga się pewnej regulacji. To musiałaby być regulacja nie tylko w perspektywie prawa polskiego, ale i szerszego, na arenie międzynarodowej – prawa wolności w tym zakresie. Dzisiaj media społecznościowe mają niewyobrażalną siłę rażenia. Ci, którzy tym zarządzają, którzy są właścicielami coraz bardziej starają się tę inżynierię społeczną stosować. Przenosić te stare metody, charakterystyczne w mediach tradycyjnych (telewizja, radio, prasa), na grunt mediów społecznościowych – podsumował politolog.

Całość audycji z udziałem prof. Mieczysława Ryby można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj