fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] Prof. M. Ryba: Celem tzw. taśm Kaczyńskiego jest to, aby przykryć wszystkie rozmowy, które były nagrywane w restauracji „Sowa i Przyjaciele”

Wiemy doskonale, jak afera taśmowa uderzyła w rząd PO, wiemy, jak to ciągle jest przypominane, w związku z czym PO jakby chciała się wyzwolić z uścisku dawnych taśm poprzez to, że pokaże, iż PiS ma swój problem z aferą taśmową tak jak oni. Celem ukazania tzw. taśm Kaczyńskiego było to, aby przykryć wszystkie rozmowy, które były nagrywane w restauracji „Sowa i Przyjaciele” – powiedział w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie TV Trwam prof. Mieczysław Ryba.

Już na początku 2019 r. rozpoczęła się kampania wyborcza – w sensie realnym, a nie formalnym – przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i polskiego parlamentu. Ruszyła cała machina propagandowa, w szczególności machina medialna, na której czele usłyszeliśmy o tzw. taśmach Kaczyńskiego – powiedział prof. Mieczysław Ryba.

Jarosław Kaczyński na tych taśmach rozmawia w imieniu spółka Srebrna z firmą budującą wieżowce. I to miał być skandal na całą Polskę, bo w tle jakieś niejasne interesy. Tak to oczywiście było prezentowane w mediach liberalnych – „Gazecie Wyborczej” czy TVN. Wydawało się, że skandal niebywały, bo może za tym jest jakaś korupcja, dziwne układy na styku biznesu i polityki. Ale jeśli ktoś wsłuchał się w te taśmy, to tam nic takiego nie było. Po prostu normalna rozmowa biznesowa, która miała doprowadzić do realizacji pewnej inwestycji przez fundację, której członkiem jest Jarosław Kaczyński, bez jakichś elementów niejasnych w sensie prawnym czy korupcyjnym – zwrócił uwagę politolog.

Gość TV Trwam wskazał, po co w ogóle media liberalne zrobiły wokół tego tematu tyle szumu.

Kiedy przejrzelibyśmy, jak media prezentowały całą tę kwestię, to w mediach publicznych, Radiu Maryja czy TV Trwam mogliśmy zobaczyć, jak wyglądało pełne spectrum całej tej rozmowy. W liberalnych mediach natomiast był cały szereg rzeczy wyciągniętych z kontekstu i sugestii jakoby było coś niejasnego. Sama PO podała prezesa Kaczyńskiego do prokuratury, sugerując fałszerstwa wszelkiego rodzaju. Każdy, kto głębiej sięgnie do treści tych rozmów, dojdzie do przekonania, że nic złego tam nie ma. Nagrano po prostu jakąś rozmowę. Niektórzy mówią, że sam fakt, że Kaczyński dał się nagrać nie powinien mieć miejsca, ale dziś przy obecnych środkach technicznych praktycznie każdy każdego może nagrać. Co w tym więc dziwnego? – wskazał wykładowca WSKSiM w Toruniu.

Celem tej medialnej akcji jest to, aby przykryć wszystkie rozmowy, które były nagrywane w restauracji „Sowa i Przyjaciele” – dodał.

Wiemy doskonale, jak mocno to uderzyło w ówczesny rząd PO, wiemy, jak to ciągle jest przypominane, w związku z czym PO jakby chciała się wyzwolić z uścisku dawnych taśm poprzez to, że pokaże, iż PiS ma swój problem z aferą taśmową tak jak my. Że PO też podała Kaczyńskiego do prokuratury. Są afery z kamienicami w Warszawie za czasów prezydentury Hanny Gronkiewicz-Waltz, a tutaj – na ul. Srebrnej – też są mieszkania. A więc wszyscy są tacy sami. Prawica jest niejasna w sensie biznesowym i politycznym, i lewica też, więc nie ma żadnego problemu – wszystko jest w jednym kotle – zaznaczył prof. Ryba.

Tylko wytrawny badacz jest w stanie dojść do prawdy lub ten, który ma dostęp do mediów innego typu niż liberalne – mówił autor felietonu.

Kiedy przychodzi kampania wyborcza i obserwujemy różne media, to widzimy skrajność w przekazie informacji i ich ocenie. W przekazie liberalnym mamy do czynienia z metodycznym atakiem w tym kierunku. A więc struktura własnościowa mediów w ogromnej mierze decyduje o tym, jak ludzie kształtują swoje preferencje wyborcze, bo przecież nie są w stanie dotrzeć do wszystkich informacji głęboko źródłowo. Oni po prostu posiłkują się przekazem medialnym – powiedział gość TV Trwam.

Nie należy się zatem dziwić, że w tej przestrzeni toczy się bój – wskazał.

Niedawno dowiedzieliśmy się, że George Soros chce przejąć Radio Zet i czyni to ze względów biznesowych. Każdy kto jest rozsądny wie, że w media inwestuje się nie tylko ze względów biznesowych, nie tylko, że szybko nastąpi zwrot zainwestowanego kapitału, bo ten często nie zwraca się tak szybko. Chodzi o to, że poprzez media ma się wpływ na politykę, a wpływ na politykę to też wpływ na prawo, na zachowania i decyzję polityków. W jednym z nagrań z restauracji „Sowa i Przyjaciele” padła prosta informacja: „Kupujemy np. TVN, ale nie żeby od razu zyskać. Chodzi o to, by mieć wpływ na władze, bo ta liczy się z mediami, słucha mediów i wie, że jeśli nie będzie miała dobrych układów z mediami, to przegra wybory”. Widzimy też, dlaczego Viktor Orban chciał wypchnąć ze swojego rynku Georga Sorosa, nie tylko z przestrzeni medialnej, ale tej społecznej czy edukacyjnej. Zdaje on sobie sprawę z przewagi kapitałowej, jaka jest po stronie kapitału zagranicznego i że może ona doprowadzić do wywrócenia całego porządku społeczno-politycznego, czego tam sobie rządzący nie życzą – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

 

RIRM

drukuj