fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Prof. A. Zybertowicz: To, co zrobił dziennik „Fakt”, jest czymś więcej niż prowokacją. To się odbyło w kluczowym momencie kampanii prezydenckiej

W mediach, w których pracują polscy dziennikarze, ale dźwignie sterujące są poza Polską, dyskurs nie jest w pełni suwerenny. To, co zrobił dziennik „Fakt”, jest czymś więcej niż prowokacją. To się odbyło w kluczowym momencie kampanii prezydenckiej i było ewidentnie zmanipulowanym przekazem, że jest kandydat w tych wyborach, który Niemcom bardziej będzie odpowiadał – stwierdził prof. UMK dr hab. Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta RP, we wtorkowych „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam.

W pierwszym tygodniu kampanii przed wyborami prezydenckimi na okładce dziennika „Fakt” umieszczono zdjęcie prezydenta Andrzeja Dudy zestawione z opisem brutalnych czynności dokonanych na dziecku w akcie molestowania. Andrzej Duda odniósł się do zmanipulowanego przekazu, twierdząc, że to „Niemcy chcą wybierać w Polsce prezydenta”, gdyż „Fakt” należy do koncernu Ringier Axel Springer. Z kolei redaktor naczelny niemieckiego dziennika „Die Welt” Ulf Poschardt, w artykule „Musimy porozmawiać, panie Duda”, skrytykował polskiego prezydenta. [czytaj więcej]

– W mediach, w których pracują polscy dziennikarze, ale dźwignie sterujące są poza Polską, dyskurs – czasami ciekawy – nie jest w pełni suwerenny. Z tego punktu widzenia to, co zrobił dziennik „Fakt”, jest czymś więcej niż prowokacją. To się odbyło w kluczowym momencie kampanii prezydenckiej i było ewidentnie zmanipulowanym, prawdopodobnie przemyślanym w warstwie manipulacyjnej, przekazem. Przekazem, który jasno pokazał to, co nie ulega żadnej wątpliwości dla dziennikarzy „Die Welt” czy innych mediów niemieckich, że jest kandydat w tych wyborach, który Niemcom bardziej będzie odpowiadał – zauważył prof. Andrzej Zybertowicz.

Zdaniem gościa „Rozmów niedokończonych”, ze strony kandydata KO Rafała Trzaskowskiego nie ma woli „dbania o podmiotowość Polski”, aby współtworzyć reguły wspólnotowości europejskiej.

– Gdy wsłuchujemy się w pewne głosy dziennikarzy niemieckich, to widzimy wyraźne przekonanie, że oni chcą nas cywilizować, oni chcą nas uczyć o tym, co jest dobre, słuszne i piękne. Mam wrażenie, że nurt myślenia politycznego, który jest bliski kandydatowi Rafałowi Trzaskowskiemu, to jest nurt słuchania – posłuchamy Berlina, Paryża, Brukseli i będziemy posłuszni. To jest chyba brak przekonania, że współpraca z krajami w Unii, z mniejszymi i z większymi, powinna zawierać elementy partnerskie – stwierdził profesor UMK.

Kontrkandydat prezydenta Andrzeja Dudy Rafał Trzaskowski jest prezydentem Warszawy oraz wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej.

 – Jest także człowiekiem Donalda Tuska. A kto wybrał premiera Donalda Tuska szefem Rady Europejskiej? Przecież nie Polacy go wybrali ani on sam się nie wybrał, tylko decyzja kanclerz Angeli Merkel spowodowała, że został człowiekiem, który objął ważny urząd unijny, porzucając swoją „misję premierowską” w Polsce i porzucając swoją Platformę, która już słabła; zostawił ją na pastwę losu polityków mniej sprawnych. (…) Nic dziwnego, że główne media niemieckie chciałyby, żeby ten kandydat pełnił najważniejszy urząd w Polsce. To nie ulega najmniejszej wątpliwości – podkreślił naukowiec.

Gość TV Trwam wskazał na korzyści, jakich mogą oczekiwać władze Niemiec z ewentualnego objęcia urzędu prezydenta RP przez Rafała Trzaskowskiego.

– Myślę, że mają taki interes, żeby Polska w mniejszym stopniu zabiegała o swoją suwerenność; żeby była mniej aktywna w działaniach zmierzających do zreformowania Unii; żeby w mniejszym stopniu zacieśniała swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Mają interes w tym, żeby Polska nie kontynuowała projektu Trójmorza; żeby nie wchodziła w rolę lidera części Unii, którą możemy nazwać flanką wschodnią NATO. Mają interes w tym, żeby Polska była rynkiem zbytu, ważnym ogniwem europejskiego biznesowego podziału pracy, ale nie próbowała się w tym podziale pracy rozpychać, wyznaczać ram instytucjonalnych – wymienił doradca prezydenta.

Prof. Andrzej Zybertowicz zaznaczył, że jeśli prezydent Andrzej Duda odniesie sukces wyborczy, to decyzje o sposobie dzielenia suwerenności nadal będą wypracowywane w Warszawie.

– W Pałacu Prezydenckim, w Sejmie, w zapleczu analitycznym polskiego państwa, a także w think thankach prywatnych, które bardzo często mają patriotycznie nastawionych, inteligentnych analityków. Think thank Platformy Obywatelskiej – Instytut Obywatelski – od dwóch lat nie opublikował żadnej analizy. W Polsce toczą się dyskusje o miejscu naszego kraju w Europie, a to zaplecze umysłowe Platformy jest martwe. Sam kandydat Rafał Trzaskowski swój program opublikował w piątek przed pierwszą turą i okazuje się w dodatku, że są tam elementy zapożyczone na przykład z programu Szymona Hołowni – oznajmił gość „Rozmów niedokończonych”.

– Mam wrażenie, że część zwolenników Rafała Trzaskowskiego, którzy krzyczą na wiecach: „Mamy dość”, nie do końca uświadamiają sobie, że kiedy emocje zamienią się w instrumenty funkcjonowania prezydenta, który może wetować ustawy niezbędne do przyspieszania rozwoju gospodarczego, to wtedy możemy zanurkować w okres burzliwego chaosu – zwrócił uwagę socjolog.

radiomaryja.pl

drukuj