[TYLKO U NAS] Prof. A. Jabłoński: Zawsze jest premia za jedność, wspólne działania i konsekwencję. W tej chwili Zjednoczona Prawica może zapomnieć o 40-procentowym poparciu.

Niepokojące sygnały o tarciach w obozie władzy odbiją się na sondażach. W tej chwili wskazują, że Zjednoczona Prawica może liczyć na powyżej 30 proc., natomiast już teraz można zapomnieć o 40-procentowym poparciu – powiedział prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog i wykładowca KUL, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Prof. Arkadiusz Jabłoński odniósł się do coraz częstszych nieporozumień pojawiających się w obozie władzy.

– Są to bardzo niepokojące sygnały, które odbiera opinia publiczna. Moim zdaniem odbije się to na sondażach, które w tej chwili wskazują, że Zjednoczona Prawica może liczyć na powyżej 30 proc., natomiast już teraz można zapomnieć o 40-procentowym poparciu. Wydaje się, iż zawsze jest premia za jedność, wspólne działania i konsekwencję, która nie poddaje w wątpliwość działań rządu i całej Zjednoczonej Prawicy. Tarcia przekładają się na różne wypowiedzi poszczególnych polityków. Nie chodzi już tylko o sprawę poparcia na urząd prezydenta Rzeszowa, ale mamy jeszcze dymisję pana Janusza Kowalskiego, która jest spowodowana tym, że od dłuższego czasu krytykował działania rządu związane z negocjacjami budżetowymi czy polityką energetyczną Polski – wskazał gość Radia Maryja.

Wykładowca KUL-u skomentował następnie wypowiedź Ryszarda Terleckiego, który przypomniał Solidarnej Polsce i Porozumieniu, że „trzeba znać miejsce w szeregu”.

– Wydaje się, że pan marszałek przypomina mniejszym koalicjantom, że ich polityczne znaczenie nie jest wcale wypadkową siły głosów, które posiadają w Sejmie, a tym bardziej owa siła głosów nie jest konsekwencją poparcia społecznego. Może się okazać, że gdyby partie startowały samodzielnie, to nie uzyskałyby zbliżonego wyniku, a być może zupełnie nie dostałyby się do Sejmu. Przypominanie tego jest ważne, bo to realizm polityczny, który pozwala wskazywać, iż każdy powinien znać swoje miejsce – mówił socjolog.

Prof. Arkadiusz Jabłoński zaakcentował, że ma większe zrozumienie dla stanowisk Solidarnej Polski. Podkreślił, że działania Jarosława Gowina są podyktowane jego własnymi ambicjami politycznymi.

– Mam większe zrozumienie dla stanowisk Solidarnej Polski, bo da się w nich wyczuć próbę obrony określonych ideałów, wartości i programów politycznych. Natomiast trzeba przypominać panu Jarosławowi Gowinowi, że jego partia nie istnieje bez Zjednoczonej Prawicy, a jego żądania np. odwołania całkiem niezłych ministrów, jak pan Zbigniew Gryglas czy Jacek Żalek, to działania uzasadnione jego własnymi ambicjami politycznymi. Wydaje mi się słuszne, że Prawo i Sprawiedliwość na razie na to nie reaguje – oznajmił gość „Aktualności dnia”.

Profesor odniósł się także do potencjalnej koalicji Prawa i Sprawiedliwości z innymi ugrupowaniami politycznymi.

– Nawet gdyby była możliwa, to w dużej mierze byłaby zabójcza dla tego typu rządów. One swoją siłę czerpią z przekonania ludzi o innych standardach uprawiania polityki, uczciwości, ograniczaniu gierek i prywatnych ambicji. To jest ta wiarygodność, o której wielokrotnie jako komentatorzy mówiliśmy. Wchodzenie w układy z Koalicją Polską czy z innymi ugrupowaniami jak np. Konfederacja, której główni przedstawiciele zachowują się niekonsekwentnie i od zawsze byli bardzo ostro przeciwko Zjednoczonej Prawicy, (…) nie mają sensu – stwierdził gość Radia Maryja.

Pozostaje pytanie o to, jak wyglądałyby rządy Prawa i Sprawiedliwości, gdyby były to rządy mniejszościowe.

– Byłaby to forma kontraktowych ustaleń, które łatwo byłoby zrywać. Wydaje się, że nie przełożyłoby się to na możliwość poważnego reformowania, a stałoby się administrowaniem. Dla każdej poważnej partii źle się to kończy – powiedział wykładowca.

Borys Budka z Rafałem Trzaskowskim proponują likwidację telewizji publicznej. Ich osiągnięciem politycznym jest zebranie w tej sprawie 7 tysięcy podpisów.

– Pomysły pana Borysa Budki to groteska. Człowiek nie wie, czy się z tego śmiać czy traktować jako happeningi pana Borysa Budki, który nie mogąc działać jako poważny polityk, postanowił zbierać jakieś listy i chwalić się, że z Rafałem Trzaskowskim zebrali 7 tysięcy podpisów. Nawet gdyby zdobyli 100 tysięcy podpisów, to nie zmieniłoby to faktu, że są to didaskalia polityczne – podsumował prof. Arkadiusz Jabłoński.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem prof. Arkadiusza Jabłońskiego można odsłuchać [tutaj].

 

radiomaryja.pl

drukuj