fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] P. Jaśkiewicz: W czasie porządkowania grobów na Wołyniu spotykamy się na ogół z bardzo dobrym przyjęciem

Spotykamy się na ogół z bardzo dobrym albo obojętnym przyjęciem. Władze lokalne nie utrudniają, wręcz przeciwnie, starają się pomóc – mówił o porządkowaniu polskich grobów na Wołyniu prezes Konfederacji Inicjatyw Pozarządowych Rzeczypospolitej. Przemysław Jaśkiewicz był gościem poniedziałkowego „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.

11 lipca minęła 75. rocznica rzezi wołyńskiej [czytaj więcej]. Polacy wyjeżdżają na Ukrainę, żeby pilnować, porządkować groby i miejsca spoczynku szczątków Polaków pomordowanych na Wołyniu. 9 sierpnia pojechała tam kolejna grupa Polaków – głównie młodzieży – aby porządkować te tereny.

– To jest taki tradycyjny wyjazd. On się odbywa od 10 lat. Głównym motorem tego jest Wojewódzka Komenda Ochotniczych Hufców Pracy w Lublinie. To jest środowiskowy hufiec pracy na lubelskich Bronowicach. Ta grupa, która pierwszy raz pojechała, to było 15 osób. W czwartek wyjechały dwa autokary, czyli ponad 60 osób. I jeszcze dodatkowo kilka samochodów osobowych. W sumie ok. 100 osób – powiedział Przemysław Jaśkiewicz.

Powrót jest przewidziany na 25 sierpnia.

– Zaczynamy od najdalszego punktu, czyli od Tarnopolszczyzny. Potem będzie podział na dwie grupy. Te grupy spotykają się co pewien czas razem, głównie w niedzielę, na wspólnej Mszy św. Będą się przesuwać w kierunku granicy polskiej – dodał.

Gość TV Trwam zwrócił uwagę, że w tym roku porządkowanie obejmuje 25 cmentarzy w miejscowościach takich, jak m.in.: Taurów, Chodaczków Wielki, Wiśniowiec czy Krzemieniec.

– Patrzymy na to, co dzieje się w Kijowie. Na stosunki między rządami, między państwami. Widzimy w tej chwili budowanie oficjalnego patriotyzmu ukraińskiego na kulcie Ukraińskiej Powstańczej Armii. Natomiast, jeżeli chodzi o aspekt lokalny, wygląda to zupełnie inaczej. Spotykamy się na ogół z bardzo dobrym przyjęciem albo obojętnym. Na ogół jest to życzliwa obojętność. Władze lokalne nie utrudniają, wręcz przeciwnie, starają się pomóc. Nie mamy problemu, jeżeli chodzi o nocleg, o jakieś znalezienie zakwaterowania. Nawiązuje się relacje bardzo spontaniczne – podkreślił prezes Konfederacji Inicjatyw Pozarządowych.

W ocenie Przemysława Jaśkiewicza, obywatele Ukrainy nie mają świadomości skali rzezi wołyńskiej.

– W tym lokalnym kontekście jest to powiedziane, że rzeczywiście nie powinno tak być, że to było złe. Czasami dodaje się, że część tych ludzi nie zginęła, tylko wyjechała, że te liczby, które podają Polacy, być może są zawyżone. Natomiast nie ma przeszkód ze strony władz lokalnych, jeżeli chodzi o prace, wsparcie – zaznaczył. 

Gość programu „Polski punkt widzenia” zauważył, że co roku jest organizowany wyjazd do Ostrówek, to jest najlepiej opisana wieś, która została zniszczona 30 sierpnia 1943 r. Zginęło tam ponad 1000 osób – dodał.

– W wielu wsiach, na cmentarzach ukraińskich, jest jedna, dwie, trzy mogiły, czy groby żołnierzy, którzy zginęli w walce na froncie w Donbasie, czy na froncie wojny ukraińsko-rosyjskiej. Te groby są udekorowane zarówno barwami Ukrainy – niebiesko-żółtymi, jak i czerwono-czarnymi, czyli tymi, które nam się kojarzą z banderyzmem – wspominał Przemysław Jaśkiewicz.

– Rozmawiamy o historii. I tej najnowszej, i tej trochę dalszej, jeszcze o I Rzeczypospolitej. Raczej staramy się nawiązywać, że do wybuchu II wojny światowej i Polacy, i Ukraińcy byli sąsiadami. Może to jest ten kierunek, że powinniśmy przypomnieć sobie, że byliśmy sąsiadami. A tę wrogość rzucił ktoś, kto przyszedł z zewnątrz – podkreślił. 

RIRM

drukuj