Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu

Obchodzimy dziś Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Przypada on w 75. rocznicę tzw. Krwawej niedzieli.

11 lipca 1943 r. w około 100 polskich wsiach w powiatach kowelskim, horochowskim i włodzimierskim napadnięto na niewinnych ludzi. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińska Powstańcza Armia przeprowadziły zmasowaną eksterminację polskiej ludności. Ginęły całe rodziny. W bestialski sposób: siekierami, piłami i sierpami mordowali oni mężczyzn, kobiety i dzieci. Tego dnia mogło zginąć 8 tysięcy Polaków.

– Otworzyłam oczy – ta łuna towarzyszy mi do dnia dzisiejszego. Tak jak towarzyszą mi otwarte oczy mojej mamy, która już była zabita, ale ja w swoim wieku nie wiedziałam co to się stało. Ciągałam, szarpałam za rękę, prosiłam, aby poszła. Niestety, nie wstała, nie poszła – mówi Janina Kalinowska, przewodnicząca Stowarzyszenia Upamiętniania Polaków Pomordowanych na Wołyniu.

Do dnia dzisiejszego świadkom tamtych wydarzeń trudno jest ukoić ból serca i żal.

– Za co? Dzisiaj mnie to bardzo boli. To nawet w świecie tego nie ma. Za co mordować? Tylko dlatego, że Polak? – pyta Albin Sulikowski, świadek ludobójstwa na Wołyniu.

Tzw. Krwawa niedziela była apogeum rzezi wołyńskiej. Mordowanie Polaków przez banderowców miało miejsce i przed, i po 11 lipca. Ukraińcy w okrutny sposób wymordowali nawet 200 tysięcy Polaków.

– To nie była żadna wojna pomiędzy Polską czy Ukrainą. To była zwykła czystka etniczna – tak byśmy to dzisiaj nazwali. Po prostu chodziło o to, aby Polaków z tych terenów usunąć – przypomniał w niedzielę na Ukrainie prezydent Andrzej Duda.

Zbrodnia wołyńska przez lata była skrzętnie ukrywana i przemilczana.

– Przez tyle lat to był jeden kłam. Nic przecież się na ten temat nie mówiło. Nawet mnie w szkole dziewczyny Ukrainką nazywały. Pomimo że i ja, i rodzice stąd pochodzimy i tam była nasza Polska kochana – opowiada Daniela Lenarczyk, świadek ludobójstwa na Wołyniu.

Do dziś strona ukraińska nie rozliczyła się ze swoich zbrodni. Nadal brakuje chęci pojednania i przyznania racji prawdzie. Cały czas blokowane są prace ekshumacyjne. Co więcej, na Ukrainie wciąż są gloryfikowani sprawcy tego ludobójstwa.

– Polacy są w stanie przebaczyć największe zbrodnie, ale tylko wtedy, kiedy druga strona przestanie gloryfikować bandytów, kiedy druga strona stanie w prawdzie, bo prawda wyzwala – komentuje Jan Józef Kasprzyk, szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

TV Trwam News/RIRM

drukuj