fot. gov.pl

[TYLKO U NAS] M. Romanowski: Dochodzi do samodeprecjonowania się przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości

Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, w której organizuje się polityczne akcje z wykorzystaniem togi, to trudno inaczej określić to niż samodeprecjonowanie przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości – podkreślił w poniedziałkowym programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski.

Polityk podczas rozmowy odniósł się do „Marszu tysiąca tóg”, wskazując, że „część środowiska sędziowskiego kontestuje reformę wymiaru sprawiedliwości, zmierzającą w ostateczności do tego, żeby sądy były sprawne, sprawiedliwe i służyły obywatelom”.

– Jeżeli mamy do czynienia z ciągłym kwestionowaniem i jednocześnie towarzyszy temu absurdalna postawa, czyli sytuacja, w której organizuje się polityczne akcje z wykorzystaniem togi, to trudno inaczej określić to niż samodeprecjonowanie przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, sędziów, którzy powołani są do czegoś innego. (…) To jest działalność o charakterze politycznym. Paradoksalnie, poprzednia Krajowa Rada Sądownictwa w 2009 roku używała tego typu argumentacji, wskazując, że organizowanie czy nawoływanie do udziału w manifestacjach, tego typu wydarzeniach narusza godność sędziowską czy może sprzeciwiać się niezawisłości, niezależności – powiedział Marcin Romanowski.

Organizatorzy protestu podkreślają, że ustawa, którą niedawno przyjął Sejm, uderza w niezawisłość sędziów. Wiceminister sprawiedliwości zaznaczył, że „tego typu apele słychać od ponad czterech lat”.

– Gdyby którykolwiek z nich miałby się chociaż w minimalnym stopniu spełnić, powinniśmy mieć teraz tutaj państwo policyjne. Proszę sobie porównać marsz z Warszawy z tym, co się dzieje w Paryżu. Absolutnie nieporównywalne, a co robi Parlament Europejski? Chce się zajmować praworządnością w Polsce i odrzuca wniosek o debatę na temat praworządności we Francji – wskazał polityk.

Polska jest tym chłopcem do bicia. Mamy więc do czynienia z działaniami, które są stosowaniem moralności Kalego – zauważył gość TV Trwam.

– Nie chodzi o praworządność, zgodność z konstytucją, (…) ale o interesy polityczne tych grup, które demokratyczną decyzją suwerena w wyborach już dwukrotnie straciły władzę, a chcą tę władzę utrzymać w pewnych obszarach, jak np. wymiar sprawiedliwości. (…) Ustawa [dotycząca wymiaru sprawiedliwości – red.] – jeśli chodzi o zakres czynów, zachowań, które podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej – materialnie nic nie zmienia. Po prostu precyzuje ogólną przesłankę zachowania, które nie licuje z godnością sędziego, o pewne szczegółowe zachowania, które i tak były zachowane w dotychczasowych regulacjach. Ona wskazuje, żeby nie było żadnych wątpliwości, jakiego typu zachowania są deliktem dyscyplinarnym – wyjaśnił Marcin Romanowski.

radiomaryja.pl

drukuj