[TYLKO U NAS] M. Korzekwa-Kaliszuk o śmierci Szymonka: Szpital uznał, że mniejszym ryzykiem jest odłączenie chłopca od aparatury podtrzymującej życie, niż zastosowanie alternatywnego leczenia. To absurd

Nie uszanowano podstawowego prawa rodziców do tego, żeby mogli pożegnać się ze swoim dzieckiem przed jego śmiercią. Rodzice zostali okłamani, zostali potraktowani bez godności. Szpital uznał, że mniejszym ryzykiem jest odłączenie chłopca od aparatury podtrzymującej życie, niż zastosowanie alternatywnej metody leczenia. To absurdalne – zaznaczyła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, prawnik i psycholog, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

W Szpitalu Dziecięcym przy ul. Niekłańskiej w Warszawie lekarze odłączyli we wtorek od aparatury podtrzymującej życie 11-miesięcznego Szymona. Decyzję podjęli wbrew woli rodziców dziecka. Kazano nam przyjść na godzinę 10.00, byliśmy w szpitalu o 10.30, u dyrekcji. Kazano nam zejść na dół na OIOM i tam dyrektor poinformowała nas, że dziecko zostało odłączone od aparatury o godzinie 9.05” – powiedział ojciec chłopca. [czytaj więcej]

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk zaznaczyła, iż niezależnie od medycznych ocen – faktem jest, że zachowanie warszawskiego szpitala wobec rodziców było skandaliczne.

– Nie uszanowano podstawowego prawa rodziców do tego, żeby mogli pożegnać się ze swoim dzieckiem przed jego śmiercią. Rodzice zostali okłamani, zostali potraktowani bez godności. To jest okrutne, zwłaszcza, że znajdowali się w dramatycznej sytuacji. Wczuwając się w ich sytuację, także jako mama, bardzo im współczuję i mogę tylko wyobrazić sobie, jak wielkie cierpienie w związku z tym przeżyli. Jeśli chodzi o zachowanie samego szpitala i odłączenie chłopca od aparatury, są to bardzo trudne etyczne dylematy. Skoro rodzice zabiegali o to, aby inny lekarz zbadał dziecko, a szpital tego nie umożliwił, to jest to kolejne pogwałcenie praw rodziców decydowania o tym, co dzieje się z ich dzieckiem. W pewnym sensie jest to odebranie rodzicom praw rodzicielskich. Nawet, jeśli lekarze pracujący w szpitalu byli przekonani, że nie ma najmniejszej szansy na to, aby chłopiec żył, to nic nie stało na przeszkodzie, aby poczekać kilka dni, by lekarz wskazany przez rodziców mógł przyjechać i ich dziecko zbadać – wskazała psycholog.

Rozmówca Radia Maryja oceniła, iż argumentacja szpitala tłumacząca odłączenie 11-miesięcznego Szymona od aparatury jest absurdalna.

– Szpital informował o tym, że zaproponowana przez rodziców alternatywna metoda leczenia wiązałaby się ze zbyt dużym ryzykiem dla pacjenta. To jest zaprzeczenie pewnym faktom, bo szpital uznając, że taka alternatywna metoda leczenia byłaby zbyt wielkim ryzykiem dla pacjenta, uznał, że mniejszym ryzykiem jest odłączenie tego dziecka od aparatury podtrzymującej jego życie. Mamy bardzo dużo do zrobienia w tym temacie, żeby takie sytuacje się nie powtarzały mówiła Magdalena Korzekwa-Kaliszuk.

Bardzo często sytuacja 11-miesięcznego Szymona jest porównywana do tragicznej historii Alfiego Evansa z Wielkiej Brytanii.

– Nie są to sytuacje identyczne. Rzeczywiście, przynajmniej z tych informacji, które do nas docierają od rodziców oraz od szpitala, stan Szymonka był jednak dużo, dużo cięższy. Nie wiemy tego jednak na 100 proc. Niemniej obie sytuacje mogą być porównywane i mają pewne cechy wspólne, bo w każdej nie uszanowano stanowiska rodziców (…). Słyszałam o kilku takich przypadkach w Polsce. Pewnie jest ich wiele, ale zwyczajnie nie mieliśmy okazji o nich się dowiedzieć. Słyszałam o przypadkach, w których prawo rodziców do tego, aby mogli decydować o swoim dziecku, aby mieli podstawowe ludzkie prawo do tego, żeby mógł pożegnać się ze swoim dzieckiem – też zostało pogwałcone – powiedziała psycholog.

Rodzice chłopca zapowiedzieli zgłoszenie sprawy do prokuratury. Czy osoby, które podjęły decyzję o odłączeniu 11-miesięcznego dziecka od aparatury podtrzymującej życie poniosą konsekwencje prawne?

– Tzw. śmierć mózgu jest powszechnie uważana za śmierć człowieka i odłączenie od aparatury, nawet, jeśli mamy wątpliwości moralne, etyczne, ono jest akceptowane także w naszym polskim prawie. Pod tym względem raczej trudno będzie dochodzić jakichś praw, ale to nie zmienia faktu, że warto, aby prokuratura zajęła się tą sprawą. Być może na jaw wyjdą jakieś inne fakty. Na pewno istnieją podstawy, żeby na drodze sądowej mówić o pogwałceniu praw rodziców i pogwałceniu praw pacjenta. Do tego niewątpliwie doszło (…). Ministerstwo Zdrowia nie jest prawnie zobligowane do tego, aby odnosić się do pojedynczych przypadków, nawet jeśli są skandaliczne. Natomiast ja bym oczekiwała, żeby w takiej sytuacji, którą zaczęli żyć Polacy, Ministerstwo Zdrowia także się wypowiedziało i położyło nacisk na inne organy, żeby takie wydarzenia się nie powtarzały, a ta sytuacja została wyjaśniona – podkreśliła rozmówca Radia Maryja.

Monika Bilska/RIRM

drukuj