fot. ks. Tomasz Trzaska - Poszukiwania IPN

[TYLKO U NAS] Ks. T. Trzaska z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN: Fundamenty komunizmu budowano na ludzkich szczątkach. Tych, którzy byli niewygodni – zabijano

Fundamenty komunizmu budowano na ludzkich szczątkach. Tych, którzy byli niewygodni władzy komunistycznej, zabijano z wyroków sądu, kar śmierci czy też zabijano w walce – mówił w rozmowie z portalem Radia Maryja ks. Tomasz Trzaska, kierownik Samodzielnej Sekcji Informacji i Sprawozdawczości Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Kapłan opowiadał o pracach poszukiwawczych prowadzonych m.in. na terenie byłego więzienia „Toledo” czy nowo odkrytym miejscu masowego mordu na Białołęce.

Ks. Tomasz Trzaska zwrócił uwagę, że poszukiwanie szczątków ofiar systemów totalitarnych czy też czystek etnicznych to obowiązek kolejnych pokoleń. Ciała zamordowanych powinny być pochowane z należną człowiekowi czcią.

– To taki nasz ludzki obowiązek. Szczątki ludzkie powinny spoczywać na cmentarzu, powinny zostać złożone w trumnie. Jeśli to była osoba wierząca, na pogrzebie powinien być ksiądz, a ziemia powinna być poświęcona – zaznaczył kierownik Samodzielnej Sekcji Informacji i Sprawozdawczości Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.

Jednak istnieje także drugi powód prowadzenia poszukiwań i ekshumacji ofiar reżimów. Jest nim dokumentacja zbrodni. Odnalezienie szczątków ofiar jest niezbitym dowodem, że miały one miejsce.

– Po trzecie, mamy w Biurze Poszukiwań i Identyfikacji hasło: „Powracamy po swoich”. Polska upomina się o swoich bohaterów, upomina się o ofiary i jest to wyraz ludzkiej odpowiedzialności w wymiarze państwowym. Państwo polskie czyni zadość obowiązkowi odnalezienia swoich, póki wszyscy nie zostaną odnalezieni. Tak się robi. Wraca się na pole bitwy po swoich żołnierzy. Ich się nie zostawia tam, gdzie polegli, tam, gdzie zostali zabici – podkreślał ks. Tomasz Trzaska.

Instytut Pamięci Narodowej kontynuuje poszukiwania w miejscu dawnego Aresztu Karno-Śledczego Warszawa III (potocznie zwanego „Toledo”). Na terenie więzienia NKWD, a później UB, które mieściło się przy ul. Namysłowskiej (Praga-Północ), IPN rok temu odnalazł miejsce, w którym regularnie grzebano ludzkie szczątki. Mogiły mieściły się pod więziennym murem, po jego wewnętrznej stronie.

– W zeszłym roku odnaleźliśmy szczątki 18 osób. Te szczątki zostały podjęte, ale nie wszystkie. Będziemy podejmować szczątki, które pozostały pod murem, a który jest rozbierany od iluś dni i pod którym to murem te szczątki są w makabrycznym układzie. Są do połowy zamurowane przez fundament muru komunistycznego więzienia – mówił ks. Tomasz Trzaska.

Zwrócił uwagę, że umiejscowienie zwłok stanowi swoisty symbol tego, w jaki sposób wprowadzano w Polsce reżim komunistyczny.

– Fundamenty komunizmu budowano na ludzkich szczątkach. Tych, którzy byli niewygodni władzy komunistycznej, zabijano z wyroków sądu, kar śmierci, czy też zabijano w walce, walcząc z podziemiem antykomunistycznym, podziemiem niepodległościowym – zaznaczył duchowny.

Takimi „niewygodnymi” osobami mogą być te, których kości spoczywają na terenie dawnej katowni.

– Myślę, że z dużym prawdopodobieństwem można mówić o tym, że są to ofiary zamordowane na terenie dawnego więzienia „Toledo” – wskazał rozmówca Radia Maryja.

Fakt, że ciała należały do zamordowanych więźniów politycznych zdają się potwierdzać nie tylko relacje świadków, ale też odnalezione przedmioty.

– Tak mówi relacja świadka, który złożył ją w 1989 roku. Wskazywał, że widzieli z okna budynku, który do dzisiaj tam stoi, jak w tym miejscu wykonywano egzekucje i tam miano zakopywać zamordowanych. Odnajdujemy szczątki, przy których są guziki polskie z orzełkiem czy fragmenty umundurowania. Widzimy, że potwierdza się, że to nie są żołnierze polegli w boju w tym miejscu, tylko zamordowani – mówił ks. Tomasz Trzaska.

Jak wskazał w rozmowie z Polskim Radiem wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk, choć obecny etap prac potrwa do końca kwietnia, na pewno nie będzie to koniec poszukiwań prowadzonych przez IPN na terenie dawnej komunistycznej katowni. Jego zdaniem istnieje możliwość, że duża część spośród ok. 200 osób, które zostały zamordowane lub zmarły w „Toledo” została pogrzebana przy ul. Namysłowskiej. Na razie nie wiadomo, czyje dokładnie szczątki znaleziono albo kto może tam spoczywać

– Trudno mówić o nazwiskach w tej chwili, chociaż liczba osób zamordowanych w więzieniu „Toledo” – na których wykonano karę śmierci – jest w jakiś sposób do określenia, natomiast badania genetyczne i badania historyczne próbujące ustalić, do kogo należą szczątki, jeszcze trwają – wyjaśnił kierownik Samodzielnej Sekcji Informacji i Sprawozdawczości Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.

Wstępne oględziny wskazały, że jeden ze szkieletów zamurowanych w fundamentach muru to szczątki kobiety, co znacznie zawęża zakres poszukiwań.

– Kobiet było zamordowanych mniej. Nie wiadomo, czy to szczątki zamordowanej z wyroku kary śmierci czy to szczątki zamęczonej w tym miejscu. To wszystko jest zawsze tajemnicą, bo szczątki z jednej strony mówią dużo o tym, jak zostały tam wrzucone, ułożone, czy noszą rany postrzałowe, a z drugiej strony oczywiście milczą. To, co zdołamy z nich wyczytać, będziemy wiedzieć, a czego nie zdołamy z nich wyczytać, pozostanie tajemnicą – mówił rozmówca Radia Maryja.

Innym ważnym miejscem poszukiwań IPN jest las przy ul. Skierdowskiej na warszawskiej Białołęce. Na podstawie relacji naocznego świadka, którego odnalazł lokalny historyk, zlokalizowano w tym miejscu masową mogiłę osób zamordowanych – według zeznań wspomnianego świadka – przez Niemców w 1939 roku.

– Relacja świadka, który wskazał nam to miejsce, mówiła o zbrodni z 1939 r., natomiast ta relacja mówiła o 13 mężczyznach – wskazał ks. Tomasz Trzaska.

Archeolodzy odnaleźli jednak aż 35 szkieletów. Wstępne badania antropologiczne wykazały, że zaledwie 3 z nich należą do mężczyzn. Reszta znalezionych szczątków należała do 16 kobiet i 14 dzieci, a płci i wieku dwóch pozostałych ofiar jeszcze nie ustalono.

– Ten widok jest o tyle straszny i on się o tyle różni od innych miejsc, że tak jak na „Łączce”, tak jak na cmentarzach, tak jak na Namysłowskiej widzimy szczątki, które zostały pośmiertnie zakopane w dołach śmierci, gdzie już zakopywano osoby nieżyjące, to tutaj, na Skierdowskiej widzimy ostatnie momenty życia tych ludzi w układzie szczątków. Widzimy szczątki ułożone ściśle obok siebie. Widzimy szczątki nie tyle wrzucone, co być może w ostatnich chwilach leżące tam przed wykonaniem morderstwa. Być może są to szczątki osób, które zostały zabite nad tą jamą grobową, nad tym dołem i następnie spadły do tego dołu lub zostały zrzucone –  opisywał kierownik Samodzielnej Sekcji Informacji i Sprawozdawczości Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.

Przez to kości ofiar są nam w stanie bardzo wiele powiedzieć o zbrodni.

– Te szczątki naprawdę mówią. Mówią o ostatnich chwilach, widzimy ich układ, widzimy rany, również rany postrzałowe. Widzimy małe dzieci, widzimy kobiety, możemy sobie wyobrazić tę straszną, makabryczną scenę: hitlerowskich zbrodniarzy i niewinne kobiety oraz dzieci, bo przecież w działaniach wojennych kobiety i dzieci nigdy nie są winne. Jeżeli chodzi o ludność cywilną, wiemy, że była to zazwyczaj zemsta lub po prostu eksterminacja –  mówił rozmówca Radia Maryja.

W grobie znaleziono także elementy odzieży, takie jak buty, paski, guziki, okulary. Znaleziono też pociski z broni długiej i krótkiej tkwiące w kościach (czaszkach oraz kości miednicy), a także łuski od karabinów Mauser.

– Odnaleźliśmy tutaj 35 osób, 35 historii, 35 życiorysów, bardzo krótkich lub trochę dłuższych. Odnaleźliśmy ich. 80 lat czekali na to i teraz – miejmy nadzieję – spoczną w imiennych, a nawet jeśli bezimiennych, to nie dołach śmierci, tylko mogiłach, jakie należy czynić osobom zmarłym czy też zabitym – podkreślił ks. Tomasz Trzaska.

Instytut Pamięci Narodowej zapewnia, że prace będą kontynuowane ze względu na aktualny stan badań terenowych, a także dlatego, że znaleziska nie pokrywają się z relacją naocznego świadka, co wskazuje na szerzej zakrojony charakter zbrodni.

– Chcemy wrócić na ulicę Skierdowską, na Białołękę, żeby zbadać sąsiednie miejsca. Tak jak wspomniałem, świadek mówił, że tam zamordowano 13 mężczyzn. My 13 mężczyzn nie znaleźliśmy, więc oni tam gdzieś muszą być. Jeszcze na tamto miejsce powrócimy, aby je dokładnie sprawdzić i odnaleźć również grób tamtych mężczyzn. To nie jest tak, że zostawiamy to miejsce już bez badań. Będziemy to miejsce badać, dopóki tych wszystkich szczątków nie odnajdziemy, nawet jeśli będzie to bardzo duża, zbiorowa mogiła – podkreślał kierownik Samodzielnej Sekcji Informacji i Sprawozdawczości Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN.

Poszukiwania jednak nie kończą się na Warszawie.

– Nasz zespół pracuje w całej Polsce, liczy ok. 70 osób. Są to ludzie, którzy nie tylko pracują w terenie, ale również badają te sprawy, spotykają się z ludźmi, rozmawiają. Lista miejsc jest na ten moment kilkudziesięciopunktowa – powiedział ks. Tomasz Trzaska.

Ważnymi pracami IPN z kwietnia tego roku są chociażby te prowadzone w Katowicach. Na cmentarzu parafialnym przy ul. Wróblewskiego w Katowicach-Bogucicach odnaleziono szczątki czterech osób, z czego ułożenie dwóch wskazywało na bezładne wrzucenie do grobu. Celem badań było odnalezienie szczątków żołnierzy NSZ zamordowanych w katowickim więzieniu przy ul. Mikołowskiej: ppor. Antoniego Sękowskiego ps. „Odrowąż”, „Witold”, „Konrad”, „Metys”, Edmunda Kasprzyka ps. „Lech”, „Matniak”, „Czarny” oraz Władysława Januszewskiego ps. „Blondyn”. [czytaj więcej]

Z kolei na terenie Cmentarza Komunalnego w katowickich Panewnikach na początku kwietnia prowadzono poszukiwania mające na celu odnalezienie szczątków dwóch ofiar stalinowskiego reżimu: Hieronima Wolniaka vel Zygmunta Kowalskiego ps. „Samotny” oraz Jana Mulaka ps. „Śmiech”. Znaleziono szczątki dwóch osób, których ułożenie, a także fakt pogrzebania w bezimiennych mogiłach wskazuje na ofiary mordu dokonanego przez komunistów.[więcej]

W obu przypadkach odnalezione szczątki czekają na identyfikację w celu potwierdzenia ich tożsamości.

Poszukiwania szczątków ofiar zbrodniczego systemu komunistycznego prowadzono także w Szczecinie. Na tamtejszym Cmentarzu Centralnym podjęto prace mające na celu znalezienie ciała Władysława Wójcika, więźnia politycznego, który zmarł podczas pobytu w więzieniu. Podczas prac udało się odnaleźć szczątki mężczyzny pochowanego bez trumny. Choć cechy szkieletu wskazują, że należy on do Władysława Wójcika, także i w tym przypadku pewność będzie istniała dopiero po zakończeniu badań genetycznych. [więcej]

Szymon Górko/radiomaryja.pl

drukuj