[TYLKO U NAS] ks. bp T. Bronakowski: Moment, w którym uzależniony  potrafi przyznać się do swojej bezradności, do tego, że już nie jest zdolny kierować swoim życiem – staje się początkiem odzyskiwania wolności

Dobrze wiemy, że pierwszym, obok podjęcia abstynencji, krokiem do trwałego trzeźwienia jest odzyskanie wewnętrznej wolności wobec czegoś co nas zniewala np. wobec alkoholu, nikotyny, narkotyków, hazardu, pornografii itd. Moment, w którym uzależniony potrafi przyznać się do swojej bezradności, do tego, że już nie jest zdolny kierować swoim życiem – staje się początkiem odzyskiwania wolności – powiedział ks. bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych, w felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” w TV Trwam.

Ksiądz biskup w swoim felietonie przybliżył pierwszy krok z projektu 12 kroków Anonimowych Alkoholików, który może być programem pracy nad sobą dla wszystkich, nie tylko dla osób uzależnionych.

– Krok 1 brzmi: przyznaliśmy się do tego, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu,  że przestaliśmy kierować własnym życiem. Słysząc to rodzi się pytanie, czy bezsilność można stać się początkiem czegoś dobrego. Początkiem drogi ku nawróceniu i wyzdrowieniu. Oczywiście sama bezsilność nie wystarczy – aby zrobić pierwszy krok, konieczne jest uznanie faktu, że jesteśmy bezradni wobec czegoś co nas zniewala, że nie potrafimy zapanować nad swoim życiem, a to już nie jest takie łatwe – podkreślił.

Ks. bp Tadeusz Bronakowski, żeby zobrazować zagadnienie, przywołał  fragment książki, która dobrze pokazuje różnicę pomiędzy człowiekiem bezsilnym i takim, który bezsilny nie jest. Dodaje, że to „nie jest zabawna anegdota, ale przerażająca sytuacja osób pogrążonych w nałogach”.

W pokoju znajduje się człowiek, którego jedynym zadaniem jest opuścić to pomieszczenie. Człowiek nieuzależniony otwiera pierwsze drzwi i okazuje się, że za nimi stoi olbrzym, który uderza go w głowę maczugą. Kiedy człowiek zdrowy dochodzi do siebie po uderzeniu, otwiera drugie drzwi i bez przeszkód wychodzi. W tym momencie jego historia się kończy. A co robi człowiek uzależniony? Po pierwszym uderzeniu jeszcze raz podchodzi do tych samych drzwi i znów zostaje uderzony. Za trzecim i kolejnym razem postępuje tak samo. Dla niego drugie drzwi nie istnieją, kiedy już ledwie trzyma się na nogach widzi, że olbrzyma z maczugą za drzwiami już nie ma. Co w tej sytuacji robi alkoholik? Niestety, idzie szukać tego, który go skrzywdził – zaznaczył duchowny.

Biskup pomocniczy diecezji łomżyńskiej podkreślił, że w AA można usłyszeć, iż każdy alkoholik musi sięgnąć swego dna. Oznacza to zwykle bardzo bolesne zderzenie z własną bezsilnością wobec alkoholu.

– Dobrze wiemy, że pierwszym – obok podjęcia abstynencji – krokiem do trwałego trzeźwienia jest odzyskanie wewnętrznej wolności wobec czegoś, co nas zniewala, np. wobec alkoholu, nikotyny, narkotyków, hazardu, pornografii itd. Moment, w którym uzależniony potrafi przyznać się do swojej bezradności, do tego, że już nie jest zdolny kierować swoim życiem, staje się początkiem odzyskiwania wolności – zaakcentował przewodniczący Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych.

Jedyną drogą wyjścia z uzależnienia jest stanięcie w prawdzie o sobie i o własnej sytuacji, wobec czegoś, nad czym nie panuję.

Człowiek uzależniony nie raz przez bardzo długi czas żyje w świecie iluzji i fikcji. Ucieka od prawdy o siebie, traci zdolność kontaktu z obiektywną rzeczywistością. Nie potrafi, bądź nie chce obserwować swojego życia i wyciągać wniosków z popełnianych błędów. Dlatego uznanie prawdy o sobie staję się dla niego drogą do wolności i do przemiany życia – powiedział ks. bp Tadeusz Bronakowski.

Stanięcie w prawdzie jest ważne nie tylko dla osoby uzależnionej, ale dla każdego z nas.

– W życiu chrześcijanina tak ważne jest uznanie prawdy o sobie. Przyznanie się do błędu, słabości, grzechów i do tego, że sami z siebie jesteśmy bezradni wobec zła. Tak ważne jest, aby nie fałszować obrazu samego siebie […]. Krok trudny, wymagający pokory, ale konieczny – bez niego niestety nie sposób iść dalej. To jakby – wracając do wspomnianej opowieści – szukanie innego wyjścia, szukanie drzwi, za którymi nie stoi krzywdziciel – podsumował duchowny.

radiomaryja.pl

drukuj