fot. tv trwam

[TYLKO U NAS] K. Bortniczuk: Nie ma innych afer, więc szuka się czegokolwiek, aby zohydzić obraz rządu Zjednoczonej Prawicy polskiemu wyborcy

Nie ma innych afer, nie ma poważnych afer gospodarczych, nie ma nic do zarzucenia, no to opozycja i media nam nieprzychylne szukają czegokolwiek, żeby zohydzić obraz rządu Zjednoczonej Prawicy polskiemu wyborcy. Wydaje mi się, że to, co się stało, to jest pewnego rodzaju cios w opozycję, że opozycja niespecjalnie wie, jak się teraz zachować, bo marszałek Kuchciński honorowo podał się do dymisji, mimo że (…) prawo nie zostało złamane – mówił w czwartkowym „Polskim punkcie widzenia” na antenie TV Trwam poseł Kamil Bortniczuk, rzecznik partii Porozumienie.

Marszałek Sejmu Marek Kuchciński dziś złoży rezygnację ze swojej funkcji. Wczoraj poinformował o tej decyzji podczas konferencji prasowej [więcej].

Mimo to opozycja zawnioskowała o dymisję Marka Kuchcińskiego. W ocenie Kamila Bortniczuka opozycja tak naprawdę nie oczekuje tej dymisji.

– Wniosek był złożony po to, żeby pewnie odbyła się debata w Sejmie, żeby bić w ten bęben jak najdłużej, żeby atakować rząd tą sprawą. Nie ma innych afer, nie ma poważnych afer gospodarczych, nie ma nic do zarzucenia, no to opozycja i media nam nieprzychylne szukają czegokolwiek, żeby zohydzić obraz rządu Zjednoczonej Prawicy polskiemu wyborcy. Wydaje mi się, że to, co się stało, to jest pewnego rodzaju cios w opozycję, że opozycja niespecjalnie wie, jak się teraz zachować, bo marszałek Kuchciński honorowo podał się do dymisji, mimo że – tak jak powiedział prezes Kaczyński – prawo nie zostało złamane, podobnie jak obyczaje dotychczas stosowane w zakresie korzystania z samolotów państwowych – zauważył poseł.

Przyzwyczailiśmy Polaków do tego, że podnosimy standardy wyżej w każdym aspekcie rzeczywistości społeczno-gospodarczej – wskazał polityk.

– Zmieniamy Polskę w bardzo wielu obszarach, żeby tę poprzeczkę podnieść wyżej, żeby te standardy, które – jak ocenia naród – były dotychczas niskie (my ich nie złamaliśmy, ale one były za niskie), aby je podnieść, aby dostosować do oczekiwań Polaków. My Polaków słuchamy, wyciągamy wnioski z ich głosów. Ten podszept społeczny teraz mówi, że jednak należy być bardziej powściągliwym w korzystaniu z tego typu dobrodziejstw jak samoloty i my to robimy – podkreślił rzecznik Porozumienia.

Kwestia lotów marszałka Kuchcińskiego jest mało istotna z punktu widzenia funkcjonowania państwa, jednak czas kampanii wyborczej rządzi się swoimi prawami – zwrócił uwagę gość „Polskiego punktu widzenia”.

– Z perspektywy tego wszystkiego, co udało się zrobić, ta sprawa jest mało istotna, jednak wybory często rządzą się również emocjami i w tej sytuacji należało zadziałać szybko, aby ta mało istotna sprawa w krótkim okresie, właśnie ze względu na emocje, nie przykryła tych wszystkich naszych sukcesów, żeby Polacy jednak wybierali przez pryzmat tego wszystkiego, co nam się udało zrobić, a nie przez pryzmat tak drobnej w gruncie rzeczy – z perspektywy funkcjonowania państwa – sprawy – akcentował Kamil Bortniczuk.

Dziś robi się aferę z lotów Marka Kuchcińskiego, podczas gdy w analogicznej sytuacji dotyczącej Donalda Tuska ta kwestia została szybko wyciszona – zauważył poseł.

– Należy przypomnieć, że Donald Tusk latał z członkami rodziny niejednokrotnie. Są nawet zdjęcia zrobione przez paparazzi w jednej z gazet, w jednym z tabloidów, które pokazują, że nie tylko z córką, ale i z narzeczonym córki latał. Są zdjęcia, które pokazują, jak oni wchodzą na ten pokład. Są artykuły w prasie z lat 2011, 2012, 2013, które mówią o tym, ile razy Donald Tusk latał do Gdańska i że rzeczywiście traktował ten samolot jak prywatna taksówkę. Media o tym pisały, napisały, podał to jakiś serwis informacyjny i następnego dnia nikt już o tym nie pamiętał. Dzisiaj z analogicznej sytuacji robi się aferę, jakby się naprawdę stało coś wielkiego – zaznaczył.

Kwestie lotów najważniejszych osób w państwie ma uregulować specjalna ustawa, co zapowiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. Zmiany mają iść w kierunku podnoszenia standardów tak, aby było to transparentne – wyjaśnił rzecznik Porozumienia.

– Ja osobiście nie widzę nic złego w sytuacji, w której wysoki urzędnik państwowy zabiera na pokłada samolotu, który i tak leci z punktu A do punktu B, kogoś sobie bliskiego, szczególnie, jeśli to jest członek rodziny. Tylko należałoby określić warunki, na jakich warunkach ten członek rodziny może podróżować, a na jakich nie, czy jest to związane z jakąś odpłatnością, tak aby polski podatnik nie ponosił żadnych dodatkowych kosztów z tym związanych i czy ta podróż rzeczywiście jest konieczna z perspektywy wykonywania obowiązków służbowych – wskazał polityk.

RIRM

drukuj