fot. PAP/Rafał Guz

[TYLKO U NAS] J. Kulesza: W sprawie ACTA 2 możemy ociągać się z jej implementacją przynajmniej do czasu końca UE

Jesteśmy niestety przez Traktat Lizboński, podpisany przez polityków PiS, zmuszeni do implementacji dyrektyw europejskich, natomiast implementacja odbywa się poprzez przygotowanie dokumentu przez rząd polski, a następnie przegłosowanie go przez polski parlament. Na tym poziomie możemy głosować przeciw implementacji tej dyrektywy. Myślę, że w tak ważnej sprawie możemy się z implementacją ociągać przynajmniej do czasu końca UE – powiedział w rozmowie z portalem Radia Maryja Jakub Kulesza, poseł koła poselskiego Konfederacja.

Parlament Europejski przyjął unijną dyrektywę o prawach autorskich, nazywaną również ACTA 2. Za przyjęciem dokumentu opowiedziało się 348 europosłów, 274 było przeciw, zaś 36 wstrzymało się od głosu.

ACTA 2 implementuje rozwiązania, które mocno regulują i kontrolują treści, które są publikowane w internecie – podkreślił Jakub Kulesza. Polityk wskazał, że najgroźniejszymi zapisami tej dyrektywy są artykuły 11 i 13, który został przenumerowany na 17.

– Pierwszy z tych artykułów wprowadza opłatę za linki, łącznie z małym fragmentem, takim jak tytuł, obrazek czy krótki opis. Taki tzw. snippet jest bardzo popularny w mediach społecznościowych, gdzie linki do różnych treści są publikowane i promowane. Implementacja tego artykułu spowoduje w zasadzie koniec niezależnych blogów, podstron, czyli tego, na czym opiera się internet, ponieważ w mediach społecznościowych trudno będzie te linki publikować z uwagi na ograniczenia związane z mechanizmami odpłatności za ich publikację. Może się to skończyć tym, że w dużych serwisach społecznościowych będą publikowane linki tylko do dużych wydawców, takich, których będzie stać na podpisanie umów z tymi serwisami społecznościowymi. Znikną niezależne, małe, oddolne źródła informacji – zaznaczył rozmówca Radia Maryja.

Drugim zagrożeniem jest artykuł 13, który obecnie ma numerację 17. Ten zapis wprowadza prewencyjną cenzurę i wymusza na większych serwisach implementację algorytmów, które będą na bazie sztucznej inteligencji zawczasu cenzurowały treści publikowane przez użytkownika – tłumaczył poseł koła poselskiego Konfederacja.

– To jest koniec z internetem Web 2.0, czyli takim, w którym użytkownik może publikować dowolne treści, w którym publikuje memy, czyli treści, które są z definicji powieleniem czegoś, co już istniało. Takie treści będą z góry cenzurowane tak, że znikną nie tylko memy – znikną także np. materiały, które na prawie cytatu opisują jakiś inny materiał. Już teraz widzimy, jakim dużym zagrożeniem są te algorytmy na niektórych serwisach, które je wdrożyły, gdzie bardzo często twórcy niełamiący praw autorskich są banowani i ich treści są cenzurowane – zauważył polityk.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński podczas konwencji tej partii w Gdańsku zapewnił, że rząd dokona takiej implementacji dyrektywy ACTA 2 w Polsce, że wolność w internecie będzie zachowana. Tymczasem Konfederacja Korwin Liroy Braun Narodowcy zwróciła się z apelem do polskiego rządu, aby nie implementował dyrektywy o prawie autorskim, ponieważ – jak wyjaśnił Jakub Kulesza – została ona przyjęta przez PE wbrew większości posłów.

– Kilkunastu europosłów już po przyjęciu zgłosiło pomyłkę w głosowaniu i wycofało się ze swojego głosu, tłumacząc to błędnym głosowaniem. Bez ich głosu nie byłoby większości nad przyjęciem treści tej dyrektywy w takiej formie, w jakiej została przyjęta. Niestety, jak potwierdziła rzecznik rządu pani Kopcińska, rząd zamierza zaimplementować tę dyrektywę. Jako Konfederacja Korwin Liroy Braun Narodowcy zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby wycofać dyrektywę na poziomie Parlamentu Europejskiego. Jeżeli to się nie uda, to zmusimy rząd do tego, żeby tej dyrektywy nie implementował przynajmniej w Polsce – zapewnił.

Za wprowadzeniem dyrektywy o prawach autorskich głosowała część europosłów Platformy Obywatelskiej, mimo wcześniejszych zapewnień ze strony PO, że jest przeciwna takiemu rozwiązaniu.

– Część europosłów PO, głosując wbrew stanowisku społeczeństwa, użytkowników internetu, wbrew stanowisku polskiego rządu, wbrew stanowisku własnej partii, pokazała, że jest oderwana od rzeczywistości, kieruje się w zasadzie niewiadomymi pobudkami. Niewiadomymi, ponieważ przeczy to wszystkim wytycznym, którymi powinien kierować się europarlamentarzysta. Głosowanie wbrew wszystkim oficjalnym wytycznym i rekomendacjom wskazuje na istnienie jakiś innych rekomendacji, z których ci europosłowie korzystali. Pytanie, czy to były rekomendacje wielkich korporacji czy zagranicznych rządów? – mówił rozmówca Radia Maryja.

Polska ma mocy Traktatu Lizbońskiego jest zobowiązana do implementacji wszelkich dyrektyw unijnych, jednak możemy opóźniać jej wprowadzenie – zwrócił uwagę poseł koła poselskiego Konfederacja.

– Jesteśmy niestety przez Traktat Lizboński, podpisany przez polityków PiS, zmuszeni do implementacji dyrektyw europejskich, natomiast ta implementacja odbywa się poprzez przygotowanie dokumentu przez rząd polski, a następnie przegłosowanie jej przez polski parlament. Na tym poziomie możemy głosować przeciw implementacji tej dyrektywy, sprzeciwiając się instytucjom UE. Oczywiście, są przewidziane sankcje i kary za opóźnienia w implementacji dyrektyw europejskich, ale w porównaniu do innych krajów członkowskich ta implementacja większości dyrektyw wychodzi nam o wiele lepiej. W innych krajach opóźnienia są o wiele większe. Myślę, że w tak ważnej sprawie możemy się z implementacją ociągać przynajmniej do czasu końca UE – ocenił polityk.

Łukasz Brzeziński/RIRM

drukuj