fot. PAP/Jacek Bednarczyk

[TYLKO U NAS] J. Bukowski: Sybiracy wreszcie poczuli, że ktoś o nich pamięta

Cóż z tego, że ktoś dostanie po tylu latach pieniądze, chociaż to jest miłym gestem władz, ale tu przede wszystkim liczy się to, że wreszcie ktoś powiedział o Sybirakach, że o nich pamięta – powiedział w środowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Jerzy Bukowski. Rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie odniósł się w ten sposób do projektu ustawy o zadośćuczynieniu dla zesłańców.

Prezydent Andrzej Duda przedstawił projekt ustawy o zadośćuczynieniu dla zesłańców, który trafił do Sejmu. Propozycja zakłada jednorazową wypłatę świadczeń pieniężnych dla osób represjonowanych na zesłaniu w latach 1939-1956. Jak powiedział Jerzy Bukowski, projekt obejmuje „starych, schorowanych ludzi o wielkim bagażu przeżyć”.

– Im się jak najbardziej należy takie właśnie – chociażby częściowe – zrekompensowanie, bo do młodości nikt nie wróci, ale można chociaż troszeczkę na ostatnie lata życia wynagrodzić im to, czego przez tyle lat brakowało im jako ludziom traktowanym o wiele gorzej niż ci, którzy znaleźli się pod okupacją niemiecką – zaznaczył gość „Aktualności dnia”.

Rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych przyznał, że „trudno jest powiedzieć, w jaki sposób może to być rekompensowane, bo – jak to się często mówi – młodości nikt nikomu nie zwróci, ani tych przeżyć, które miały miejsce w młodości”.

– Żadne pieniądze nie są pełną rekompensatą, tym niemniej jednak można powiedzieć, że – chociaż w takim bardziej moralnym, aczkolwiek i wymiernym finansowo sensie – jest to wypełnienie pewnego obowiązku, jaki ciąży na państwie wobec wszystkich obywateli, ale w szczególności wobec tych, którzy przelewali swoją krew, którzy cierpieli, którzy byli prześladowani, represjonowani i byli ludźmi „drugiej kategorii” – bo to jest chyba najlepsze określenie na tych wszystkich, których określamy zbiorczym określeniem Sybiracy – mówił.

Gość Radia Maryja na pytanie o to, czego potrzebują osoby, do których skierowany jest projekt, odpowiedział, że „oni potrzebują zrozumienia, chcą być w przekonaniu, że ofiara ich życia, ich cierpienie, nie poszło na marne, że one będą służyć RP i jej kolejnym pokoleniom”.

– Rozumiem, że sprawy materialne są istotne, ale po tylu latach one już się troszeczkę zacierają. Cóż z tego, że ktoś dostanie po tylu latach pieniądze – chociaż to jest sympatycznym, miłym gestem władz – ale tu przede wszystkim liczy się to, że wreszcie ktoś o nich powiedział, że o nich pamięta, że oni nie są tak jak byli traktowani przez wiele lat, że oni należą do tych najlepszych synów Ojczyzny, którzy przelewali za nią krew, którzy szli do więzień, którzy po prostu cierpieli. Jak to głosi stare powiedzenie, łatwo jest mówić o Polsce, trudniej dla niej pracować, jeszcze trudniej umierać, ale najtrudniej cierpieć – zaznaczył.

Cała rozmowa z dr. Jerzym Bukowskim dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj