fot. PAP/Łukasz Gągulski

[TYLKO U NAS] Dr Z. Hałat: Z danych zbieranych w USA wynika, że ok. 3 proc. osób przeżywa natychmiastowe, poszczepienne objawy uboczne, które nie pozwalają im na pójście do pracy czy wykonywanie zwykłych czynności. To dużo

Musimy gwarantować ludziom bezpieczeństwo. (…) Z danych zbieranych w USA wynika, że ok. 3 procent osób przeżywa wczesne, natychmiastowe, poszczepienne objawy uboczne, które nie pozwalają im na pójście do pracy czy wykonywanie zwykłych czynności. To dużo. Z tym wszystkim musi się uporać cały system ochrony zdrowia – podkreślił w rozmowie z TV Trwam dr Zbigniew Hałat, epidemiolog.  

W niedzielę w Polsce ruszyły szczepienia na koronawirusa. W pierwszej kolejności szczepione są osoby z „grupy zero”, w skład której wchodzi m.in. personel medyczny. Pojawiają się jednak obawy co do aplikowania szczepionki.

– Musimy gwarantować ludziom bezpieczeństwo. Cały proces badania skuteczności i bezpieczeństwa preparatów terapii genowej, nazywanych szczepionkami, miał się zakończyć w grudniu 2023 r., czyli jest o trzy lata za wcześnie, żeby o czymkolwiek mówić. Z danych zbieranych w USA wynika, że ok. 3 procent osób przeżywa wczesne, natychmiastowe, poszczepienne objawy uboczne, które nie pozwalają im na pójście do pracy czy wykonywanie zwykłych czynności. To dużo. Z tym wszystkim musi się uporać cały system ochrony zdrowia – zauważył dr Zbigniew Hałat.

Nadto, mamy do czynienia z niepełnymi informacjami dot. odległego bezpieczeństwa, bo nie było kiedy tego sprawdzićwskazał lekarz.

– Jeżeli dochodzi do ekspresji genów w sposób sztuczny, wzbudzonych przez mRNA, to ekspresja genów (które wyhamowują procesy korzystne dla organizmu albo nasilają procesy niekorzystne) jest ryzykiem. Jeżeli bierzemy pod uwagę domniemane wczesne i późne odczyny, to stanowczo jest to produkt niedojrzały do tego, żeby go podawać, zwłaszcza w atmosferze skandalicznej propagandy. Przeżywszy czasy Gomółki, Gierka i wszystkich następców, nie widziałem tak szalonego naporu propagandy. Proszę się z tym wstrzymać. Nieetyczne jest takie postępowanie z ludźmi. Oni, niezależnie od stanu zdrowia i wiedzy, ucierpią. Nie ma substancji, która byłaby obojętna, nawet woda w nadmiarze szkodzi – zaznaczył epidemiolog.

W części krajów pojawiły się protesty lekarzy wobec szczepionki. Dr Zbigniew Hałat powiedział, że „lekarze są z natury nieufni wobec wszelkiej propagandy”.

– Prestiżowe czasopisma naukowe straciły swój autorytet. Odwołują one stanowiska, np. niszczące hydroksychlorochinę, ale nie mają już tak wielkiego impetu w naprawianiu poczynionych szkód. Podobnie jest ze Światową Organizacją Zdrowia, której dyrektor jest z nadania Komunistycznej Partii Chin. WHO też nieustannie zmienia swoją opinię. Dziwię się, że tak mało jest protestów. Stany Zjednoczone przestały finansować tę błazenadę, ale my płacimy na utrzymanie WHO, która nam szkodzi – podkreślił b. wiceminister zdrowia.

– Jest wielu lekarzy, którzy nie widzą sensu w tym, co się dzieje. Jest brak logiki, jakiegokolwiek uzasadnienia medycznego, które musi być konsekwentne – dodał.

Dr Zbigniew Hałat, odnosząc się do szczepionki, zaznaczył, że „w przypadku tego preparatu brak jest przypisania jakiejkolwiek odpowiedzialności do sprawcy czynu”.

– Nie odpowiada za to ani podający szczepionkę, ani rząd, który wydał nasze pieniądze i dlatego musimy się zaszczepić. Z kolei producent przy sprzedaży preparatu za miliardy dolarów zastrzegł sobie, że nie będzie ponosił żadnej odpowiedzialności. Oznacza to, że każdy zostanie ze swoim nieszczęściem do końca życia – wskazał lekarz.

Epidemiolog powiedział, że „należy leczyć wczesne objawy”.

– Najtańszym kosztem można osiągnąć najlepszy sukces. Nie kładąc pacjenta pod respirator, tylko we wczesnej fazie podając cynk, kwercetynę, ewentualnie preparat z zielonej herbaty, witaminę D3 (4 do 5 tys. jednostek) i witaminę C (tysiąc jednostek). Ktokolwiek poniżej 45 roku życia, nie mający duszności i żadnych obciążeń, może spokojnie zastosować to w domu przy pierwszych objawach gorączki, kaszlu czy innych objawach. To może być każda historia grypopodobna. Wiemy też o tym, że test uznawany za najgłówniejszą miarę zakażenia nie trzyma się żadnej naukowości. Cały szereg naukowców twierdzi, że to zupełnie bezsensowne. Lepiej rzucić monetą niż zbadać się tym testem. Jeżeli to jest główny powód do kwalifikowania na chorych oraz zdrowych i płacenia za to (a także całe leczenie) ciężkich pieniędzy, to jest to absurd do kwadratu – zaznaczył rozmówca TV Trwam.

W Polsce spada liczba zachorowań i zgonów przypisywanych do COVID-19, a tymczasem rząd zaczął wprowadzać kolejne obostrzenia. W tym kontekście dr Zbigniew Hałat zauważył, że „kolejnym hasającym wilkiem jest trzecia fala”.

– Załóżmy, że ona będzie, a potem pojawi się czwarta, piąta, pięćdziesiąta. Nieustannie będziemy wędrować z maskami i w obostrzeniach, chroniąc się przed tym, co nam najbardziej służy, czyli świeżym powietrzem, słońcem. Podstawą medycyny jest to, że ruch na świeżym powietrzu jest warunkiem zdrowia – zauważył epidemiolog.

radiomaryja.pl

drukuj