fot. TV Trwam

[TYLKO U NAS] Dr W. Bodnar: Zawsze musi być leczenie alternatywne. Zwalczanie amantadyny to niezrozumienie sytuacji  

Choroby nie da się opanować jednym sposobem leczenia (…). Nie wiemy, jak długo szczepionka będzie gwarantowała odporność. Zawsze musi być leczenie alternatywne. Zwalczanie amantadyny to niezrozumienie sytuacji – powiedział dr Włodzimierz Bodnar, specjalista chorób płuc, w środowym programie „Rykoszetem” w TV Trwam.

Program „Rykoszetem” podjął temat „Jest szczepionka – nie ma leku”. Włodzimierz Bodnar zaznaczył, że nie spotkał się z sytuacją, w której „wszystko leczono jednym lekiem bądź jedną szczepionką”.

– Choroby nie da się opanować jednym sposobem leczenia. Po pierwsze, szczepionka nie ma 100 proc. skuteczności. Po drugie, nie po każdej szczepionce będzie odporność. Po trzecie, wiele osób nie może się zaszczepić z różnych względów. (…) Nie wiemy, jak długo szczepionka będzie gwarantowała odporność. Zawsze musi być leczenie alternatywne. Nie zwalczam szczepionki, a zwalcza się amantadynę. Jest niezrozumienie sytuacji – zaznaczył specjalista chorób płuc.

Lekarz wyjaśnił, że „wirusy, które w nas żyją i się rozwijają, potrzebują ściśle określonych warunków środowiska. (…) Zmiana środowiska powoduje, że wirus nie może się rozwijać”.

– To najgłówniejszy mechanizm działania amantadyny. Oprócz tego ma ona prawdopodobnie wiele innych korzystnych mechanizmów. (…) Wśród mechanizmów korzystnych jest m.in. poprawienie procesu regeneracyjnego, działanie przeciwzapalnie i przeciwobrzękowe. Przy zapaleniu płuc warto podawać lek dłużej. (…) Z obserwacji kilkuset pacjentów z zapaleniem płuc widać, że płuca się pięknie regenerują. Ludzie z ciężkim przejściem choroby nie mają żadnych zmian ani następstw. Oni cieszą się pełnym zdrowiem. (…) Pacjenci, którzy brali amantadynę są w pełni zdrowi, nie mają następstw pocovidowych. To wygląda tak, jakby ci ludzie nigdy nie chorowali na COVID-19 – powiedział.

– Wirus wnika w kwaśne środowiska, a więc należy zasadować środowisko komórkowe. Wszystkie leki, które powodują szybkie zasadowanie komórek, jednocześnie chronią przed rozprzestrzenianiem się SARS-CoV-2. Dlaczego ta wiedza nie jest popularna w mediach? – pytał z kolei Witold Gadowski, dziennikarz.

Publicysta zwrócił uwagę na to, że „lekarstwo ma leczyć ludzi chorych, a szczepionka ma ochraniać zdrowych, aby nie zachorowali. Kolejność działań jest naturalna. Tymczasem dziś mamy do czynienia z odwróconą kolejnością”.

– Najpierw mówiono, że jest to nieznany wirus, którego nie da się opanować. Zaczęła się panika, w której podejmowane były bardzo nieracjonalne decyzje. W Polsce ogłoszono kompletny lockdown w czasie, gdy zarażało się kilkanaście osób. Po roku zaraża się – według oficjalnych statystyk – 30 tys. ludzi i ciągle mamy lockdown. (…) Do dziś nie mówi się o lekarstwie. Gdyby największe koncerny się wysiliły, to mielibyśmy lekarstwo. Tymczasem go nie ma – zaznaczył dziennikarz.

Witold Gadowski zwrócił uwagę na to, że „COVID-19 w swoim najgorszym przebiegu objawia się niewydolnością oddechu, zmniejszającą się drastycznie saturacją organizmu”.

– Trzeba przeciwdziałać uduszeniu się pacjenta, uderzeniu na płuca. Jeżeli amantadyna temu przeciwdziała, czemu jest wręcz politycznie zwalczana przez całą Radę Medyczną przy premierze RP? Kto w niej zasiada? (…) Zobaczymy tam specjalistów, którzy prowadzili badania za pieniądze koncernów Pfizer, Moderna czy Johnson&Johnson. Są to ludzie, którzy – być może w najlepszej wierze – brali pieniądze od koncernów medycznych, które teraz oferują szczepionki. Są one dopuszczone przez amerykańską FDA, jak i przez Europejską Agencję Leków na zasadzie warunkowej na rok, ponieważ najwcześniej trzecia faza badań Pfizera kończy się w roku 2023 – mówił rozmówca TV Trwam.

– Największe koncerny w przyspieszonym tempie przygotowują szczepionki, które są aplikowane masowo w momencie, gdy nie mamy zakończonych badań klinicznych nad ich skutecznością, badaniami klinicznymi, oddziaływaniem na różne grupy referencyjne. (…) Wszystkie szczepionki nie mają ukończonej trzeciej fazy badań klinicznych – dodał.

Publicysta wskazał, że „jest bardzo wiele niewiadomych, na które specjaliści nie odpowiadają, szantażując nas emocjonalnie i za pomocą autorytetu, że nie powinniśmy zadawać takich pytań, nie powinniśmy myśleć”.

– Oni za nas myślą, za nas podejmą decyzje, a my mamy się im poddawać. Koncerny mają zawarte klauzule umów z państwami o tym, że nie odpowiadają za niepożądane odczyny poszczepienne. Będą za to odpowiadać ci, którzy szczepią, czyli służby państwowe. (…) Szczepienie nie jest środkiem do zapobieżenia pandemii. Może nim być tylko wynalezienie skutecznego lekarstwa – zauważył red. Witold Gadowski.

– Jeżeli ktoś krytykuje amantadynę, niech da przykład, sposób leczenia, a nie straszy i działa na szkodę ludzi. To, co wypracowaliśmy, poświadczają tysiące ludzi w Polsce – zaznaczył z kolei dr Włodzimierz Bodnar.

TV Trwam News/radiomaryja.pl

drukuj