fot. PAP/EPA

[TYLKO U NAS] Dr P. Wójtowicz: Konflikt zbrojny między Rosją a Ukrainą nie rozpoczął się 103 dni temu

Wszyscy bardzo często myślą, że wojna zakończy się zero-jedynkowo, iż albo całkowicie zwycięży Rosja, albo całkowicie zwycięży Ukraina, a tymczasem często mamy do czynienia w historii z brakiem jednego, stanowczego zwycięzcy. Być może po obecnej gorącej fazie konfliktu znowu nastąpi uspokojenie, ale żadna ze stron nie będzie zadowolona ze stanu, który osiągnęła – mówił dr Przemysław Wójtowicz, politolog, wykładowca AKSiM w Toruniu, pracownik Delegatury IPN w Bydgoszczy, komentując w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja przebieg 103 dni wojny ukraińsko-rosyjskiej.

Dr Przemysław Wójtowicz podzielił się swoimi refleksjami na temat wojny ukraińsko-rosyjskiej. Zaznaczył, że wojna w zasadzie rozpoczęła się wcześniej, a od 24 lutego 2022 r. zaledwie wkroczyła w „gorącą” fazę.

– Pamiętajmy o tym, że tak właściwie konflikt zbrojny między Rosją a Ukrainą nie rozpoczął się 103 dni temu, ale rozpoczął się w 2014 roku. Przez pierwsze miesiące 2014 r., jak pamiętamy, również była intensywna – tzw. gorąca – faza konfliktu. Później miało miejsce „uspokojenie”, ustabilizowanie się linii frontu. Nie mniej nadal były ofiary tegoż „zamrożonego” konfliktu, a od 103 dni mamy ponowną, bardzo intensywną, przerażającą „gorącą” fazę wojny – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”

W kontekście wojny ukraińsko-rosyjskiej, dla której pretekstem miała być „denazyfikacja” Ukrainy, rząd Niemiec potwierdził, że niemieccy neonaziści uczestniczyli w szkoleniach paramilitarnych organizowanych przez skrajnie prawicowe organizacje rosyjskie, które są związane z Grupą Wagnera.

– Ekstremistyczne organizacje faszystowskie, nacjonalistyczne, szowinistyczne we współczesnej Europie działają na zasadzie dawnej komunistycznej międzynarodówki, czyli organizują wspólne spotkania i – jak słyszymy – organizowane były (a może i są) wspólne szkolenia. W jednym z takich szkoleń uczestniczyli również neonaziści z Niemiec, którzy szkolili się pod Petersburgiem u swoich „kolegów”, neonazistów z Rosji. Na szczęście, patrząc na współczesne społeczeństwo niemieckie, mimo wszystko należy uznać, że działalność tamtejszych partii neonazistowskich to tylko element folkloru. Nie mniej oczywiście jest to jak najbardziej element niepokojący, albowiem dobrze pokazuje, że wymiana członków, myśli między różnymi organizacjami szowinistycznymi, neonazistowskimi w Europie cały czas funkcjonuje i ma miejsce – mówił wykładowca AKSiM.

Zaznaczył, że Grupa Wagnera, choć oficjalnie funkcjonuje jako prywatna firma, to jest w pełni wspierana przez rosyjski rząd. Najemnicy wspomagają rosyjskie działania zbrojne, wykonując „brudną robotę”, do której Rosja nie chce wysyłać regularnych wojsk. Wagnerowcy walczą także na Ukrainie.

W Rosji działa także inna ekstremistyczna grupa – Rosyjska Liga Imperialna. To szowinistyczna organizacja propagująca rosyjski, narodowo-patriotyczny prawosławny monarchizm. Jej członkowie także brali i biorą udział w działaniach zbrojnych Federacji Rosyjskiej.

Rozmówca Radia Maryja zaznaczył, że rząd rosyjski opiera się nie tylko na partii Jedna Rosja, ale tworzy także wiele grup wspierających reżim.

– Jednym z filarów elementów wspierających są wszelkiej maści organizacje nacjonalistyczne, szowinistyczne i de facto faszystowskie, w tym m.in. Rosyjska Liga Imperialna. Również z tych grup jak najbardziej rekrutują się członkowie wspomnianej wcześniej paramilitarnej Grupy Wagnera, założonej przez Dmitrija Utkina, naczelnego – można powiedzieć – rosyjskiego faszysty, który nie kryje się ze swoimi poglądami, co absolutnie nie przeszkadza władzom Federacji Rosyjskiej wykorzystywać go i jego grupę najemników przy okazji różnorodnych „brudnych” operacji – wskazał dr Przemysław Wójtowicz.

Zwrócił jednak uwagę, że bardziej szkodliwy od współpracy niemieckich neonazistów z ekstremistami rosyjskimi jest brak właściwego wsparcia dla Ukrainy ze strony rządu Niemiec. Jest to wina niemieckiej polityki.

– Za niemiecką polityką rządu federalnego rzecz jasna kryją się interesy niemieckich kół gospodarczych, które są mocno zinfiltrowane przez rosyjskie powiązania – podkreślił wykładowca AKSiM.

Mówiąc o wojnie na Ukrainie, nie da się pominąć aspektu ogromu bestialstwa rosyjskiej armii. Siergiej Miedwiediew napisał w swojej książce „Powrót rosyjskiego lewiatana”, że podczas tego konfliktu Rosja pokazała swoją prawdziwą twarz.

– Warto to rozwinąć. My jako Polacy i generalnie narody Europy Środkowo-Wschodniej od dawna znaliśmy brutalną rosyjską twarz i niestety doświadczyliśmy. Być może nowością jest to dla narodów Europy Zachodniej – zaznaczył rozmówca Radia Maryja.

Pomimo ostrzeżeń płynących z Polski i innych krajów regionu Zachód nie brał na poważnie zagrożenia ze strony Rosji. Dopiero zbrodnicze działania wojsk rosyjskich na Ukrainie otworzyły światu oczy.

– Z historycznego punktu widzenia niszczący sposób działania armii rosyjskiej, który jest obserwowany na Ukrainie, nie powinien nikogo dziwić. Nie musimy nawet daleko sięgać do historii XX w., ale warto wskazać na ostatnie konflikty, które Federacja Rosyjska toczyła w ciągu ostatnich 20-30 lat. Popatrzmy: dwie wojny czeczeńskie, interwencja w Gruzji czy chociażby prowadzona od dekady interwencja rosyjska na terenie Syrii. Działalność armii rosyjskiej dokładnie w ten sam sposób się odbywała i odbywa – zwrócił uwagę dr Przemysław Wójtowicz.

Obecny dowodzący wojskami rosyjskimi na Ukrainie, gen. Aleksandr Dwornikow, kilka lat wcześniej dowodził siłami Federacji Rosyjskiej w Syrii, gdzie dorobił się przydomku „Syryjski Rzeźnik”, ponieważ obrał bardzo destrukcyjną taktykę działań.

Gość „Aktualności dnia” zaznaczył, że podczas wojny na Ukrainie Rosjanie popełniają trzy kategorie zbrodni uwzględnione w prawie międzynarodowym: zbrodnie wojenne, zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie ludobójstwa. Dzięki śledztwom prowadzonym przez niezależne grupy dało się poznać tożsamość zbrodniarzy i dowódców jednostek wojskowych odpowiedzialnych za bestialskie działania na terytorium Ukrainy. Nie wiadomo jednak, jak będzie wyglądała kwestia ukarania sprawców. Nie wiadomo nawet, jak i kiedy zakończy się wojna ukraińsko-rosyjska.

– Wszyscy bardzo często myślą, że ona zakończy się zero-jedynkowo, iż albo całkowicie zwycięży Rosja, albo całkowicie zwycięży Ukraina, a tymczasem często mamy do czynienia w historii z brakiem jednego, stanowczego zwycięzcy. Być może po obecnej gorącej fazie konfliktu znowu nastąpi uspokojenie, znowu żadna ze stron nie będzie zadowolona ze stanu, który osiągnęła – zaznaczył rozmówca Radia Maryja.

Sytuacja może więc z powrotem zacząć przypominać stan z lat 2014-2020.

Całość rozmowy jest dostępna [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj