fot. archiwum/dr Paweł Więckowski

[TYLKO U NAS] Dr P. Więckowski: Komuniści bojkotując wybory w 1919 r. nie uznawali niepodległego państwa polskiego. Czy dla współczesnej opozycji jest to wzór do naśladowania?

Komuniści bojkotując wybory w 1919 r. nie uznawali niepodległego państwa polskiego. Nie uznawali wolnej i suwerennej Polski, na którą z utęsknieniem czekało przez 123 lata pięć pokoleń Polaków. Czy to jest dla współczesnej opozycji wzór do naśladowania? – zaznaczył dr Paweł Więckowski z Instytutu Historii Wojskowej Akademii Sztuki Wojennej podczas audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Dr Paweł Więckowski oceniając środową debatę prezydencką na antenie Radia Maryja, wskazał, że tylko jeden kandydat właściwie się zaprezentował.

– Pan prezydent doskonale wiedział, po co tam przyszedł, co chciał przedstawić wyborcom, w jaki sposób chciał się zaprezentować. Pozostali kandydaci niestety wypadli bardzo blado. Mówię niestety, bo chciałbym poznać konkretne podstawy programowe każdej z tych osób – rozpoczął gość Radia Maryja.

Zdaję sobie sprawę, że 60 sekund to jest oczywiście zbyt mało, aby rozwinąć swoją wypowiedź, ale jakieś zalążki można już przedstawić. Niestety nie dowiedziałem się niczego konkretnego – powiedział dr Paweł Więckowski.

– Dowiedziałem się jednej rzeczy: że marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska, która jest kandydatką Koalicji Obywatelskiej na ten zaszczytny urząd, przyszła kompletnie nieprzygotowana. Podejrzewam, że poseł Borys Budka modlił się przez całe 70 minut, aby pani Małgorzata Kidawa-Błońska nie popełniła jakiejkolwiek gafy czy też lapsusu językowego. Taki pojawił się wraz z nazwą Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Marszałek powiedziała „porska grupa zbronieniowa”. Cieszę się, że nie powiedziała „perska grupa zbronieniowa” (…). Małgorzata Kidawa-Błońska twierdziła, że w tarczy antykryzysowej powinno znaleźć się zwolnienie przedsiębiorców z ZUS. Pani marszałek najwidoczniej nie doczytała programu tarczy antykryzysowej, bo zwolnienie z podatku ZUS już jest  – wskazał.

Niektórzy z kandydatów grozili bojkotem debaty prezydenckiej. Wcześniej Małgorzata Kidawa-Błońska zachęcała także do nie uczestnictwa w samych wyborach. Ekspert przypomniał przy tym analogiczną sytuację z 1919 roku.

– Nieco ponad 100 lat temu, w trakcie pierwszych  po odzyskaniu niepodległości wyborów, które miały na celu wyłonienie Sejmu Ustawodawczego, do ich bojkotu namawiała wszem i wobec Komunistyczna Partia Robotnicza Polski. A więc komuniści „polscy”, którzy po 1925 roku zmienili nagle nazwę na Komunistyczną Partię Polski, która została zlikwidowana z rozkazu Stalina w 1938 roku, a jej niedobitki w czasie II wojny światowej zostały przeszkolone przez NKWD (…). Następnie, po utworzeniu tzw. grupy inicjatywnej – w skład której weszło kilkunastu „polskich” komunistów – ta grupa została zrzucona w grudniu 1941 r. w miejscowości Wiązowna pod Warszawą, aby na początku stycznia 1942 r. utworzyć Polską Partię Robotniczą, czyli główny trzon późniejszej PZPR. Czy to jest dla współczesnej opozycji wzór do naśladowania? – pytał gość „Aktualności dnia”.

Zwłaszcza dla tych, którzy mają na sztandarach wypisane hasła „wolność” i „demokracja”? – kontynuował.

– Ci komuniści bojkotując wybory w 1919 r. nie uznawali niepodległego państwa polskiego. Nie uznawali wolnej i suwerennej Polski, na którą z utęsknieniem czekało przez 123 lata pięć pokoleń Polaków. Tysiące z nich walczyło o niepodległość Polski z orłem na piersi, z szablą i różańcem w dłoni. Tysiące oddawało swoje życie albo w bitwach powstań narodowych: listopadowego lub styczniowego, albo mordowanych przez zaborców np. na stokach Warszawskiej Cytadeli. Komuniści dążyli do bojkotu wyborów przez większość społeczeństwa po to, aby podważyć na arenie międzynarodowej legalność polskich władz, w tym samo istnienie dopiero co odrodzonej Rzeczypospolitej. Mi jako historykowi działalność współczesnej opozycji nasuwa się z posunięciami komunistów nad Wisłą ponad wiek temu. Nie porównuje ich do członków Komunistycznej Partii Robotniczej Polski, ale swoim zachowaniem chcieli doprowadzić do szalenie niebezpiecznej sytuacji. Sytuacji, w której doszłoby do upadku rządu, do niemożności wybrania przed 6 sierpnia  prezydenta, a tym samym doszłoby do przerwania ciągłości władzy w Rzeczypospolitej – podkreślił dr Paweł Więckowski.

Całą audycję „Aktualności dnia” z udziałem dr. Pawła Więckowskiego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj