fot. PAP/Adam Warżawa

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz o podawaniu do sądów polskich dziennikarzy przez Ringier Axel Springer: Tak duże wydawnictwo dysponuje praktycznie nieograniczonymi możliwościami, by polemizować z dziennikarzami na gruncie publicystycznym

Tak duże wydawnictwo, międzynarodowy potentat medialny, dysponuje praktycznie nieograniczonymi możliwościami, by polemizować z dziennikarzami na gruncie publicystycznym, wykazać w artykule, felietonie, czy na Twitterze, jak bardzo dany dziennikarz się myli. Wtedy byłoby po sprawie, a wnioski z tych wpisów czy publikacji mogliby wyciągnąć odbiorcy. Wolność słowa z pewnością by na tym nie ucierpiała. Jeśli się jednak chce zamknąć usta niewygodnym dla siebie dziennikarzom, to oczywiście prościej, skuteczniej jest wykorzystać przeciwko nim salę sądową – mówiła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w środowym felietonie z cyklu „Myśląc ojczyzna” w Radiu Maryja.

Dr Jolanta Hajdasz odniosła się do sytuacji na polskim rynku medialnym.

Wczoraj Sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu zajęła się procesami, jakie wytacza dziennikarzom w Polsce niemiecko-szwajcarsko-amerykański koncern Ringier Axel Springer, który jest właścicielem m.in. gazety o największej sprzedaży egzemplarzowej w Polsce oraz jednego z najbardziej wpływowych tygodników i jednego z największych portali internetowych w naszym kraju. Mimo tego, iż posłowie opozycji po dwóch godzinach dyskusji opuścili salę obrad, posłom udało się przegłosować stanowisko, w którym wyrażają głębokie zaniepokojenie próbami systemowego zastraszania dziennikarzy i polskich mediów przez to wydawnictwo. Posłowie zwrócili się też do Ministerstwa Spraw Zagranicznych o poruszenie tego problemu w relacjach z niemieckimi partnerami – wskazała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

To ważna dyskusja i dokument dla środowiska dziennikarskiego. Ujawnia bowiem mechanizm współczesnego eliminowania z przestrzeni publicznej treści niewygodnych dla medialnego potentata – podkreśliła.

– Wytaczając procesy konkretnym dziennikarzom o ochronę dóbr osobistych z powództwa cywilnego, czy o zniesławienie z powództwa karnego oraz przy okazji żądając ogromnych odszkodowań w wysokości 100-200 tysięcy złotych, skutecznie zastrasza się innych dziennikarzy. Kto będzie chciał ryzykować przegraną w takim procesie i zapłatę horrendalnej sumy z własnych prywatnych pieniędzy, bo przecież pozwanymi są osoby fizyczne? Jest to tzw. efekt mrożący znany na całym świecie nie od dziś. Warto więc przyjrzeć się temu zjawisku dokładniej i zobaczyć, za jakie zdania na temat tego koncernu dziennikarz może potencjalnie stać się bankrutem, czy nawet trafić do więzienia – zwróciła uwagę felietonistka Radia Maryja.

Jednymi z oskarżonych dziennikarzy są Witold Gadowski, Wojciech Biedroń czy Cezary Gmyz.

– Witold Gadowski w felietonie w ostrych słowach przypomniał zbrodnie popełniane przez Niemców w czasie II wojny światowej, łącząc je z narodowością i wcześniejszą działalnością właścicieli koncernu. Wojciech Biedroń zareagował na łamach „Tygodnika Sieci” na skandaliczny list prezesa zarządu koncernu, który tuż po wyborze Donalda Tuska na drugą kadencję przewodniczącego Rady Europejskiej pouczał dziennikarzy, że mają uczyć Polaków, jak bezkrytycznie akceptować obecność Polski w Unii Europejskiej. Cezary Gmyz ironicznie komentował na Twitterze publikacje mediów koncernu – powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

Tak duże wydawnictwo, międzynarodowy potentat medialny, dysponuje praktycznie nieograniczonymi możliwościami, by polemizować z dziennikarzami na gruncie publicystycznym, wykazać w artykule, felietonie, czy na Twitterze, jak bardzo dany dziennikarz się myli. Wtedy byłoby po sprawie, a wnioski z tych wpisów czy publikacji mogliby wyciągnąć odbiorcy. Wolność słowa z pewnością by na tym nie ucierpiała. Jeśli się jednak chce zamknąć usta niewygodnym dla siebie dziennikarzom, to oczywiście prościej, skuteczniej jest wykorzystać przeciwko nim salę sądową – dodała.

Sprawa dotarła do polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

– Jak powiedział wczoraj wiceminister Szymon Szynkowski vel Sęk, zaniepokojenie MSZ budzi sytuacja, w której mamy do czynienia z wytoczeniem szeregu procesów przeciwko dziennikarzom w zakresie komentowania działalności dużego koncernu medialnego. Niektóre państwa zdecydowały się przyjąć przepisy ograniczające tego rodzaju mrożące działania – podkreśliła felietonistka.

Zdaniem dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zauważenie problemu przez polskich posłów jest dobrym znakiem.

– Dobrze się stało, iż problem ten zauważyli polscy posłowie, widząc w tych procesach nie tylko próbę ingerencji w obowiązywanie konstytucyjnej zasady wolności słowa w Polsce, a także chęć faktycznego wyeliminowania z zawodu dziennikarzy krytycznych wobec linii niemieckich tytułów (…). Każdy, kto miał okazję posłuchać wczorajszej dyskusji, mógł się przekonać, iż procesy wytaczane dziennikarzom za opinie na temat tego niemiecko-szwajcarsko–amerykańskiego koncernu służą efektowi mrożącemu i mają działać prewencyjnie na całe środowisko. Trzeba mówić o tym publicznie, by niejako działać w przeciwnym kierunku i odmrozić skutki efektu mrożącego nasze środowisko po to, by dziennikarze (także mediów o zagranicznej rezydencji podatkowej) zawsze mieli odwagę mówić i pisać to, co myślą i co jest zgodne z prawdą. Aby móc to robić, dziennikarz nie może się bać – podsumowała dr Jolanta Hajdasz.

Cały felieton dr Jolanty Hajdasz z cyklu „Myśląc ojczyzna” jest dostępny [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj