fot. PAP/Rafał Guz

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz: Jeśli dziś nie będzie nam przeszkadzać pobicie operatora w pracy, to jutro ktoś zacznie bić lekarza, nauczyciela czy księdza, bo się zdenerwował. Nie pozwólmy na to!

Jeśli dziś nie będzie nam przeszkadzać pobicie operatora w pracy, to jutro ktoś zacznie bić lekarza, nauczyciela czy księdza, bo się zdenerwował, gdy on wykonywał swoje obowiązki, które komuś się nie spodobały. Nie pozwólmy na to! – mówiła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w felietonie „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja, odnosząc się do pobicia operatora TVP przez Aleksandra Krauze.

Syn Ryszarda Krauze napadł w czwartek (15 października) na operatora kamery TVP. Zdarzenie miało miejsce w Gdyni podczas realizacji przez dziennikarza materiału z zatrzymania jednego z najbogatszych ludzi w Polsce (Ryszarda K. – red.). Dziennikarz z rozbitą głową trafił do szpitala. [czytaj więcej]

Felietonistka zwróciła uwagę, że to, w jaki sposób wymiar sprawiedliwości odniesie się do tej sprawy, jaki będzie wyrok jest bardzo istotne dla wszystkich dziennikarzy w Polsce.

– Do brutalnego ataku na operatora Telewizji Polskiej doszło, gdy dziennikarze różnych mediów i operatorzy, chyba wszystkich ogólnopolskich stacji telewizyjnych, przez kilka godzin obserwowali przeszukanie miejsca zamieszkania biznesmena Ryszarda Krauze. Gdy agenci CBA zakończyli przeszukanie miejsca zamieszkania i wyprowadzali zatrzymanego, dziennikarze zaczęli się rozjeżdżać, a ekipa Telewizji Polskiej spakowała sprzęt. Stała jeszcze przy samochodzie i wtedy doszło do pobicia. Syn zatrzymanego popchnął operatora, przewrócił go i kopał leżącego już na chodniku człowieka. Konieczna była interwencja lekarska. Młody operator ma rozciętą głowę, założone szwy i uszkodzone zęby. Ma także kłopoty z widzeniem w jednym oku powiedziała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Dr Jolanta Hajdasz podkreśliła, że operator TVP niczym nie sprowokował „Małego księcia Trójmiasta”, gdyż tak o synu Ryszarda Krauze mówi się w Gdańsku.

– Dziennikarz nie wdał się z nim (z synem Ryszarda Krauze – red.) w pyskówkę ani w bójkę. Aleksander Krauze bił niewinnego człowieka. Kogoś, kto był na miejscu zdarzenia, bo był tam w pracy, bo taki jest jego zawód, bo zbiera i filmuje materiały informacyjne dla nas wszystkich dodała.

Sąd w Gdańsku nie zastosował wobec Aleksandra Krauze aresztu. Jego ojciec, Ryszard Krauze, wypowiedział się w TVN, że „syn bronił honoru rodziny i poniosły go emocje, więc prosi o wyrozumiałość dla niego”.

– Internet został >>zalany<< opiniami: >>dobrze mu tak, bo to PiS-owska telewizja<<, >>mógł pracować gdzieś indziej<<, >>metody nie popieram, ale cel wybrany dobrze<< wskazała dr Jolanta Hajdasz.

„To naprawdę skandaliczne wypowiedzi. Świadczą o tym, jak elity III RP lekceważą podstawowe wartości, czyli ludzkie życie i zdrowie oraz jak za nic mają zasadę wolności słowa. Wolności, która oznacza nie tylko swobodę wypowiedzi, ale także bezpieczeństwo pracy dla ludzi mediów. Fizyczne ataki na dziennikarzy, operatorów czy fotoreporterów są jej jaskrawym naruszeniem. Dziennikarz w pracy jest jak funkcjonariusz państwowy. Nie jest osobą prywatną, która robi, co chce i zachowuje się, jak chce. W zamian państwo powinno mu jednak zagwarantować bezpieczeństwo. A tych, którzy je naruszają – surowo karać. Niestety mam obawy, że tak się może tym razem nie stać. Przyzwyczailiśmy się, a raczej nas przyzwyczajono, że ataki na media są usprawiedliwione, gdy są to ataki na media prawicowe. Radio Maryja jest takiej postawy wyjątkowo dobrym przykładem. Liczba medialnych ataków na założycieli i pracowników liczona jest już w setkach tysięcy, a dla pewnych środowisk lewackich i liberalnych Radio stało się uniwersalnym symbolem zła, finansowych nieprawidłowości i zacofania. Po 2015 roku podobnej fali nienawiści doświadczają także media publiczne, a szczególnie telewizja. Napad na jej operatora i cicha akceptacja tego, co się stało, to przekroczenie kolejnej granicy. Nie słychać wielu komentarzy na ten temat. Największa komercyjna stacja telewizyjna ograniczyła się do jednego zdania na Twitterze. Media o największej liczbie odbiorców wręcz zamilkły. Nie zauważają tego wydarzenia. Osoby, które oglądają tylko stacje komercyjne lub czytają niektóre polskojęzyczne portale internetowe najprawdopodobniej w ogóle nie wiedzą, że operator telewizji publicznej nadal jest na zwolnieniu lekarskim, że nadal prawie nie widzi na jedno oko skomentował pobicie operatora TVP jeden z profesorów, prawnik i filozof.

– Wyobraźmy sobie, że pobity w ten sposób został operator, np. telewizji TVN podczas czynności wykonywanych przez CBA u kogoś związanego z prawicą. Jestem pewna, że natychmiast protestowałyby międzynarodowe organizacje dziennikarskie i najróżniejsze instytucje Unii Europejskiej, a zasądzone odszkodowania liczylibyśmy w tysiącach euro powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

Felietonistka zaakcentowała, że „nie wolno nam wszystkim przejść do porządku dziennego nad tą sprawą”.

– Trzeba bacznie przyglądać się temu, co będzie się teraz działo w Gdańsku. Jak postąpi prokuratura rejonowa i w jaki sposób będzie wyjaśniał tę sprawę gdański sąd. Mówię to jako dziennikarz, jako przedstawiciel naszego środowiska, ale przecież ta sprawa dotyczy każdego z naszych widzów i słuchaczy. Jeśli dziś nie będzie nam przeszkadzać pobicie operatora w pracy, to jutro ktoś zacznie bić lekarza, nauczyciela czy księdza, bo się zdenerwował, gdy on wykonywał swoje obowiązki, które komuś się nie spodobały. Nie pozwólmy na to! podsumowała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

radiomaryja.pl

drukuj