fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz: Badanie katastrofy smoleńskiej ciągle trwa, regularnie pojawiają się nowe fakty, informacje, które do tej pory były ukryte w archiwach albo publikowane są kolejne nowe ekspertyzy

Badanie katastrofy ciągle trwa, regularnie pojawiają się nowe fakty, nowe informacje, które do tej pory były ukryte gdzieś w archiwach, albo publikowane są kolejne nowe ekspertyzy. Ogromną rolę w docieraniu do prawdy o Smoleńsku mają dziennikarze wielu mediów prawicowych oraz blogerzy, internauci, ci którzy przez te wszystkie lata komentują, opisują i analizują pojawiające się informacje na ten temat – mówiła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, w środowym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja.

Za kilka dni 11. rocznica [katastrofy smoleńskiej] , z całą pewnością jednej z największych tragedii w naszym kraju po II wojnie światowej. Jej konsekwencje będziemy poznawać i odczuwać jeszcze przez wiele lat.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciła uwagę, że nadal czekamy na odpowiedź na podstawowe pytanie: Jakie były przyczyny katastrofy smoleńskiej i kto odpowiada za śmierć Pary Prezydenckiej i 94 przedstawicieli polskich władz, polskiej elity?

– Badanie katastrofy ciągle trwa, regularnie pojawiają się nowe fakty, nowe informacje, które do tej pory były ukryte gdzieś w archiwach albo publikowane są kolejne nowe ekspertyzy. Ogromną rolę w docieraniu do prawdy o Smoleńsku mają dziennikarze wielu mediów prawicowych oraz blogerzy, internauci, ci, którzy przez te wszystkie lata komentują, opisują i analizują pojawiające się informacje na ten temat. Dzięki nim nie jesteśmy skazani jedynie na kłamstwa i manipulacje, których w sprawie katastrofy smoleńskiej było bardzo dużo. Wielu dziennikarzy wykazało się wielką odwagą cywilną w docieraniu do prawdy i mam pewność, że ich nazwiska staną się symbolami niezależnego i uczciwego dziennikarstwa dla kolejnych pokoleń, ale ciągle jeszcze więcej jest pytań niż odpowiedzi – powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

W tym tygodniu tygodnik „Sieci” ujawnił, że kolejne zagraniczne laboratorium wykryło ślady materiałów wybuchowych w próbkach pobranych podczas sekcji zwłok i w próbkach pochodzących z foteli polskiego samolotu, który rozbił się pod Smoleńskiem.

– Badania przeprowadzono w laboratorium kryminalistycznym we Włoszech. Wykazały one, że na próbkach są ślady trotylu oraz jeszcze jednej silnej substancji wybuchowej. To potwierdzenie wcześniejszych badań brytyjskich, w których stwierdzono, iż na zdecydowanej większości z 200 próbek przekazanych do badań przez Prokuraturę Krajową w maju 2017 odkryto ślady materiałów wybuchowych – wskazała felietonistka Radia Maryja.

Nie wiem, co z tą wiedzą zrobią teraz polskie władze, jakie decyzje podejmą prokuratorzy i kiedy poznamy raport końcowy komisji sejmowej. Jednego jestem jednak pewna: wielu wyborców Zjednoczonej Prawicy z coraz większym  niepokojem śledzi spory wokół tematu katastrofy smoleńskiej i nie rozumie coraz to nowych przeszkód i problemów, jakie pojawiają się wokół prób definitywnego wyjaśnienia tego, co stało się 10 kwietnia 2010 roku – dodała.

Dr Jolanta Hajdasz zaznaczyła, że dziennikarze mają obowiązek stawiać nawet bardzo trudne pytania i domagać się na nie odpowiedzi.

– Przed kolejną rocznicą katastrofy trzeba zapytać po raz kolejny: Jak państwo polskie radzi sobie z jej wyjaśnieniem, jak dziś wypełnienia swoje obowiązki wobec zmarłych tak tragicznie i ich rodzin? – powiedziała.

– Chodzi przede wszystkim o to, żeby prawda wyszła w końcu na jaw i by była znana także na świecie. Póki co najpopularniejsze dla wielu źródło wiedzy w internecie, czyli Wikipedia nadal opisuje głównie to, co publikowano tuż po katastrofie. Informuje np., iż zarówno rosyjskie, jak i polskie oficjalne dochodzenia nie wykazały żadnych usterek technicznych w samolocie i doszły do wniosku, że załoga nie przeprowadziła podejścia w bezpieczny sposób w danych warunkach pogodowych. Ponadto Wikipedia informuje, iż władze polskie stwierdziły poważne braki w organizacji i szkoleniu jednostki lotniczej odpowiedzialnej za lot, więc w konsekwencji została ona rozwiązana. Według Wikipedii dochodzenia polskie i międzynarodowe nie znalazły żadnych dowodów potwierdzających tezę, że katastrofa mogła być politycznym zabójstwem, a rozbicie się samolotu – skutkiem zamachu. Encyklopedyczne informacje kształtują dzisiaj opinię publiczną w określony sposób bez względu na wątpliwości i prawdziwe okoliczności. Warto w tym miejscu przypomnieć jednak chociażby ustalenia czterech konferencji smoleńskich, jakie niezależni naukowcy organizowali w latach 2012-2015. Są one jednoznaczne potwierdzone analizami i eksperymentami naukowymi – wskazała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Przeprowadzone badania wykazały, że samolot leciał wyżej, niż to wskazano w raporcie rosyjskiego MAK-u  i komisji Jerzego Millera, a więc tupolew nie mógł uderzyć w tę słynną wielokrotnie opisywaną brzozę.

– Gdyby jednak samolot uderzył w brzozę, naukowcy udowodnili, że nie zostałaby odcięta końcówka skrzydła, lecz przecięta brzoza. Gdyby jednak odcięta została końcówka skrzydła, to samolot nie mógłby odwrócić się w powietrzu na plecy, a gdyby jednak samolot uderzył w ziemię po odwróceniu się na plecy, to nie nastąpiłaby taka jego dezintegracja, jaką widać na wszystkich zdjęciach z wrakowiska. Ustalenia naukowców są jednoznaczne. Podkreślali oni, że wśród wielu dowodów wskazujących na rzeczywisty przebieg katastrofy smoleńskiej są takie, które mają charakter dowodów rozstrzygających, bo wnioski płynące z przedstawionych na konferencjach smoleńskich badań z różnych dziedzin nauki są zgodne i potwierdzają się wzajemnie. Bardzo ważny jest np. raport archeologów wykazujący rozpad samolotu na dziesiątki tysięcy elementów, rozpad, którego nie można uzasadnić inaczej niż działaniem jakiegoś czynnika dodatkowego. Badania geodezyjne i geotechniczne, archeologiczne i medyczne, fizyczne i chemiczne, mechaniczne, elektrotechniczne i akustyczne – wszystkie układały się w spójny obraz i pozwalają na sformułowanie  konkretnego wniosku zmierzającego do wykazania, iż nie była to zwyczajna katastrofa lotnicza spowodowana błędem człowieka – powiedziała dr Jolanta Hajdasz.

– Z praw mechaniki wynika, że znane z licznych zdjęć podłużne rozerwanie kadłuba mogło nastąpić wyłącznie na skutek gwałtownego wzrostu ciśnienia, najprawdopodobniej wybuchu. „Nie trzeba kłaniać się okolicznościom, a prawdom kazać, by za progiem stały” – pisał Cyprian Kamil Norwid i te słowa stały się mottem tamtych naukowych konferencji smoleńskich. Nadal są one aktualne – podsumowała dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

radiomaryja.pl

drukuj