By Tadeusz Bukowski - Jan Grużewski; Stanisław Kopf (1957) Dni Powstania, Kronika Fotograficzna Walczącej Warszawy, Warszawa: PAX, ss. s.208 no ISBNhttp://powstanie-warszawskie-1944.ac.pl/baon_kilinski.htmhttp://www.polonica.net/Powstanie_Warszawskie.htm, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2909636

[TYLKO U NAS] Dr A. Buława o przyczynach wybuchu Powstania Warszawskiego: To było to niepohamowane poczucie wolności oraz potrzeba decydowania o sobie po wielu latach okrutnej okupacji

To było to niepohamowane poczucie wolności oraz potrzeba decydowania o sobie po wielu latach okrutnej okupacji. W momencie wybuchu Powstania Warszawskiego panowała nadeksplozja radości płynąca z poczucia, że można stawić czoła znienawidzonemu okupantowi. Trudno sobie wyobrażać sytuację, iż Powstanie nie wybucha – powiedział dr Adam Buława, historyk UKSW, w programie „Rozmowy niedokończone” na antenie TV Trwam.

1 sierpnia obchodziliśmy 77. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Po 77 latach od tragicznego w skutkach zrywu niepodległościowego cały czas trwa dyskusja odnośnie do celowości, sensu, realnej szansy na zwycięstwo przeciwko Niemcom.

– Trudno zarzucać osobom, które podejmowały decyzję, że nie czuły ciężaru odpowiedzialności. Myślę, iż oni byli postawieni niemalże przed dylematem z greckiej tragedii. Tak naprawdę wydaje się, że nie było wtedy dobrego wyjścia. Podjęcie tej decyzji jest oczywiście wzięciem na swoje barki odpowiedzialności za losy całego pokolenia Kolumbów, ale de facto także za przyszłe losy Rzeczypospolitej. Decyzja o wybuchu Powstania Warszawskiego wiązała się z bardzo konkretnymi konsekwencjami, z których osoby podejmujące decyzję zdawały sobie sprawę – mówił dr Adam Buława.

Gość „Rozmów niedokończonych” podkreślił, że de facto Powstania Warszawskiego nie dało się uniknąć w ówczesnej sytuacji, która zastała Polskę.

– To było to niepohamowane poczucie wolności oraz potrzeba decydowania o sobie po wielu latach okrutnej okupacji. W momencie wybuchu Powstania Warszawskiego panowała nadeksplozja radości płynąca z poczucia, że można stawić czoła znienawidzonemu okupantowi. Trudno sobie wyobrażać sytuację, iż Powstanie nie wybucha. Według prof. Iwanowa, autora spojrzenia na Powstanie Warszawskie z nie prorządowej perspektywy Kremla, Sowieci prawdopodobnie zakładali, że uderzą, a być może nawet zdobędą Warszawę, doprowadzając do ogłoszenia tam podległości pod PKWN. Wyobraźmy sobie, że Armia Krajowa, Polskie Państwo Podziemne ma przyglądać się temu, jak Polska zostaje zniewolona. Nawet ze strony psychologicznej wydaje się to nieprawdopodobne – powiedział historyk z UKSW.

Powstanie Warszawskie było o tyle tragicznym doświadczeniem, że Polacy mieli świadomość zbliżających się wojsk sowieckich, które nie zamierzały pomagać powstańcom w walce z III Rzeszą. Armia Czerwona była gotowa na opóźnienie własnego ataku na Niemcy tylko z tego powodu, aby dać im szansę na rozprawienie się z Polakami.

– Mamy śmiertelne zwarcie dwóch wcześniejszych sojuszników, którzy stali się przeciwnikami. Mimo tego, że oni toczą między sobą bój na śmierć i życie, to w tych zapasach znajdują przestrzeń do dokonania zemsty na buntowniczym narodzie polskim. Kosztem opóźnienia ostatecznego zwycięstwa daje się szansę śmiertelnemu wrogowi na rozprawienie się z nieposłusznym narodem polskim, który zawsze stawiał opór Rosji niezależnie od tego, czy była ona carska, czy komunistyczna – oznajmił gość TV Trwam.

– Do obrazu sytuacji dorzuciłbym jeszcze postawę Aliantów. Zauważmy, że oni tak naprawdę słabo wpłynęli na swojego wschodniego sojusznika. Oczywiście ostatecznie mamy połowę września, kiedy J. Stalin pozoruje ruchy dobrej woli, zezwala na akcję Armii Berlinga, lądowanie samolotów alianckich na terenie sowieckim. W tym momencie mieliśmy próby rozpoczęcia rozmów o kapitulacji między powstańcami a stroną niemiecką. Nagle okazało się, że sowiecki dyktator zasugerował możliwość wsparcia. Powstańcy zerwali rozmowy, liczyli na pomoc. To była cyniczna gra sowieckiego dyktatora, która miała doprowadzić do wykrwawienia Powstania Warszawskiego – podsumował dr Adam Buława.

radiomaryja.pl

drukuj