By Władysława Siemaszków, Ludobójstwo, page 1294, from Henryk Słowiński collection - http://www.starwon.com.au/~korey/Wolyn%2043.htm, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=4516350

[TYLKO U NAS] D. Matecki: Z rąk ukraińskich zginęło ok. 130 tys. osób, którzy byli mordowani na najbardziej bestialskie sposoby. To były najokrutniejsze zbrodnie, jakich może się dopuścić człowiek wobec drugiego człowieka

Ukraińcy mają totalnie wypaczoną wiedzę nt. tego, co działo się na Wołyniu. Nie mają zupełnie wiedzy, że eksterminacja, ludobójstwo Polaków przebiegało w sposób planowany i było czymś powszechnym. Z rąk ukraińskich zginęło ok. 130 tys. osób, którzy byli mordowani na najbardziej bestialskie sposoby. Tych sposobów wypisano ponad 350. To były najbardziej okrutne zbrodnie, jakich może się dopuścić człowiek wobec drugiego człowieka – mówił Dariusz Matecki, prezes fundacji Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu, radny Szczecina z Solidarnej Polski, w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu poinformował, że ma powstać strona o ukraińskich zbrodniach. Treści na niej zamieszczane będą w trzech językach: ukraińskim, angielskim i niemieckim.

– We wrześniu 2020 roku udało mi się przejąć międzynarodową stronę StepanBandera.com.  Następnie zarejestrowałem  fundację Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu. Zobowiązałem się, że stworzę stronę, która będzie edukować głównie Ukraińców (ale nie tylko) o tym, kim był Stefan Bandera, ale przede wszystkim kim byli szeroko pojęci banderowcy, czyli zbrodniarze z OUN i UPA, ale także zwykli ukraińscy sąsiedzi Polaków, z którymi oni żyli na Wołyniu, we wschodniej Małopolsce – powiedział Dariusz Matecki.

Na utworzenie strony powstała zbiórka publiczna. Zainteresowanie jest bardzo duże, gdyż w ciągu 2 dni swoje wsparcie zaoferowało ponad 250 osób.

– 11 lipca 2021 roku ruszyłem z publiczną zbiórką, by opłacić profesjonalnego historyka, który napisze wykład po polsku, opłacić tłumaczy, by przetłumaczyć tekst na: ukraiński, angielski i niemiecki oraz stworzyć stronę i ruszamy z projektem. Aktualnie kwota zbiórki zbliża się do 50 procent, więc widać ewidentnie, że jest bardzo duże zapotrzebowanie na taką działalność. Mamy w Polsce ok. 2 mln pracujących w naszym kraju Ukraińców. To są ludzie, którzy wyjeżdżając z Ukrainy albo są pozbawieni wiedzy historycznej, albo uczyli się, że banderowcy to bohaterowie, bo współczesne władze Ukrainy stawiają dzisiaj pomniki banderowcom, zbrodniarzom, którzy mordowali niewinnych ludzi, a ich imionami nazywają ulice, place, skwery czy budynki rządowe. Ukraińcy mają totalnie wypaczoną wiedzę nt. tego, co działo się na Wołyniu. Nie mają zupełnie wiedzy, że eksterminacja, ludobójstwo Polaków przebiegało w sposób planowany i było czymś powszechnym. Zginęło ok. 130 tys. osób, którzy byli mordowani na najbardziej bestialskie sposoby. Tych sposobów wypisano ponad 350. To były najokrutniejsze zbrodnie, jakich może się dopuścić człowiek wobec drugiego człowieka – wskazał prezes fundacji Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu.

Źródło: Ośrodek Monitorowania Antypolonizmu

– Bardzo często pojawia się w opowieściach, że były to mordy, które miały sprawić najwięcej bólu, np. obdarty ze skóry człowiek wiszący gdzieś na drzewie jeszcze żywy przez kilka dni. Jak się słucha wspomnień osób, które to pamiętają, które te przeżyły jakimś cudem – to jest coś nieprawdopodobnego, jak jakiś horror – dodał. 

Ofiary ludobójstwa na Wołyniu wciąż nie doczekały się godnego pochówku. Prace poszukiwawcze blokuje Ukraina. W niedzielę w trakcie uroczystości, które upamiętniały naszych okrutnie mordowanych rodaków, jeszcze raz miało miejsce głośne wołanie, że nie o zemstę, ale o pamięć wołają ofiary. [czytaj więcej]

– 10 lipca pod Pomnikiem Wołyńskim obchodziliśmy rocznicę ludobójstwa na Wołyniu. I pan Mirosław Don, który jako 5-latek był skąpany we krwi, bo leżał między zamordowanymi kobietami, opowiadał, jak był ostatnio na Ukrainie, jak wracały wspomnienia z lat dziecięcych – powiedział gość Radia Maryja.

– Film ma ponad 700 tys. zasięgu, więc to pokazuje skalę, jak Polacy chcą znać prawdę. Przez wiele lat tej prawdy nie mogliśmy poznać. Jak dzisiaj weźmiemy do ręki podręcznik do historii podstawowej czy rozszerzonej, to o Wołyniu też wiele tam nie ma. Ludzie dowiadują się o tamtych historiach z internetu. Naszym zadaniem jest nagrywanie wspomnień osób, świadków, żeby historia przetrwała, żeby była w sieci, żeby nie zniknęła i żeby pozostała na zawsze. Misją inicjatywy jest to, żeby jak najwięcej osób, które przyjeżdżają do nas z Ukrainy, dowiedziało się w swoim języku, co robili ich przodkowie, co robili Ukraińcy z Polakami i dlaczego dzisiaj nie możemy się godzić na to, że na Ukrainie te osoby są gloryfikowane i przedstawiane jako bohaterowie – podkreślił.   

Treści na stronie o ukraińskich zbrodniach będą zamieszczane w trzech językach: ukraińskim, angielskim i niemieckim.

– Treści będą reklamowane płatnymi postami na terenie Polski w relacji do osób, które mówią po ukraińsku. Mam nadzieję, że treści będą trafiać również do osób anglojęzycznych i niemieckojęzycznych, przede wszystkim w Kanadzie, w Stanach Zjednoczonych, gdzie do dzisiaj żyje bardzo liczna diaspora ukraińska, która wspiera ruchy probanderowskie, które dzisiaj są na Ukrainie. (…) Poza przetłumaczeniem całej strony będę robił w j. ukraińskim, j. angielskim i w j. niemieckim grafiki przedstawiające poszczególnych liderów organizacji banderowskich, ale też poszczególne zbrodnie, wspomnienie osób oraz planuję promocję po ukraińsku, ale także po angielsku i niemiecku. Tego typu rzeczami powinna zajmować się Polska Fundacja Narodowa, ale niestety tego nie robi. Swoją fundację prowadzę jednoosobowo i opieram się na zrzutkach publicznych, co wychodzi z serca i potrzeb ludzi. Cieszę się, że potrafią zaufać nowej organizacji i chcą, żeby taka organizacja działała i broniła dobrego imienia Polski – zaznaczył radny Szczecina z Solidarnej Polski.

– Już szukam historyka, który profesjonalnie napisze wykład na stronę o ukraińskich zbrodniach. Chciałbym, żeby było to zrobione bardzo profesjonalnie. W domu mam kilkadziesiąt książek dotyczących Wołynia i autorów, historyków jest wiele, tylko teraz muszę znaleźć taką osobę, która opisze to w odpowiedni sposób – podsumował Dariusz Matecki.

Karolina Gierat/radiomaryja.pl

drukuj