fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] C. Kaźmierczak: Gdyby rząd nas słuchał, to nie byłoby już lockdownu albo byłby powrót do 100 dni solidarności, które były zapowiedziane w listopadzie, a potem zostały odwołane bez podania powodu

Gdyby rząd nas słuchał, to nie byłoby już lockdownu albo byłby powrót do 100 dni solidarności, które były zapowiedziane w listopadzie, a potem zostały odwołane bez podania powodu. Kierujemy postulaty do rządu i mam nadzieję, że zostanie ta kwestia skorygowana. Trzeba było działać szybko i wydaje mi się, iż w miarę szybko zostało to wykonane, bo z tarczy finansowej PFR-u, która jest kluczowa dla przedsiębiorców, ludzie dostają pieniądze w ciągu 1-2 dni – powiedział Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, we wtorkowym programie „Polski punkt widzenia” w TV Trwam.

Cezary Kaźmierczak skomentował akcję „#otwieraMy”, która została zainicjowana przez polskich przedsiębiorców.

– Jest to akcja bardzo niszowa. Z tego, co wiem, to w Warszawie na 10 tysięcy restauracji i barów na chwilę otworzyły się dwa. W moim przekonaniu jest to działalność bardzo szkodliwa pod tym względem, że rząd widzi, iż ktoś mówi o zrobieniu wielkiego strajku, natomiast raptem w całym kraju na 70 tysięcy restauracji otwiera się kilkanaście, co rządowi daje pogląd na tę sprawę, że nie ma się czym przejmować. Tacy ludzie jak ja, którzy prowadzą poważną działalność lobbingową, w imieniu przedsiębiorstw próbują naciskać na rząd i tłumaczą rządowi, iż przedsiębiorcy są w bardzo ciężkim położeniu, to tacy ludzie wybijają nam argumenty z ręki – mówił.

Gość „Polskiego punktu widzenia” odniósł się do panujących restrykcji i tarczy finansowej PFR-u.

– Gdyby rząd nas słuchał, to nie byłoby już lockdownu albo byłby powrót do 100 dni solidarności, które były zapowiedziane w listopadzie, a potem zostały odwołane bez podania powodu. Kierujemy postulaty do rządu i mam nadzieję, że zostanie ta kwestia skorygowana. Trzeba było działać szybko i wydaje mi się, iż w miarę szybko zostało to wykonane, bo z tarczy finansowej PFR-u, która jest kluczowa dla przedsiębiorców, ludzie dostają pieniądze w ciągu 1-2 dni. To bardzo sprawna działalność administracji i zostało to bardzo szybko uruchomione – ocenił prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Cezary Kaźmierczak podkreślił, że środki z tarczy finansowej PFR-u pomogą przetrwać przedsiębiorcom, o ile lockdown nie będzie ciągnąć się w nieskończoność.

– Gdyby nie pomysły, które narodziły się w PFR i gdyby były one rozpatrywane w starym sowieckim stylu, że urzędnik dostaje dokumenty, zastanawia się nad nimi, ogląda je i sprawdza, to pierwsza pomoc zostałaby wypłacona pewnie w styczniu 2023 roku. Tak by to wyglądało. To, co wymyślono w PFR, jest szybkie, tylko musi być oparte na twardych kryteriach. 15 ruszyła wypłata w ramach tarczy finansowej PFR-u, która jest hojną ofertą. Myślę, że przedsiębiorcom, którzy legalnie zatrudniali pracowników, pomoże przetrwać lockdown. Oczywiście ważne jest, ile lockdown będzie jeszcze trwać. My nawołujemy do odmrażania gospodarki – zaznaczył gość TV Trwam.

radiomaryja.pl

drukuj