fot. Monika Bilska

[TYLKO U NAS] A. Macierewicz o raporcie badającym przyczyny katastrofy smoleńskiej: Przyczyną tragedii była eksplozja najpierw w lewym skrzydle, a potem w centropłacie. Polscy piloci wypełnili wszystkie swoje obowiązki

Do urwania skrzydła doszło w miejscu, gdzie nie było żadnych przeszkód i wysokich drzew mogących zniszczyć to skrzydło. Z badań i eksperymentów wynika, że tylko eksplozja mogła doprowadzić do takiego zniszczenia skrzydła. Przyczyną tragedii była eksplozja najpierw w lewym skrzydle, a potem w centropłacie. Polscy piloci wypełnili wszystkie swoje obowiązki – mówił Antonii Macierewicz, marszałek senior Sejmu IX kadencji, przewodniczący podkomisji ds. ponownego zbadania wypadku lotniczego z 10.04.2010 r., podczas sobotnich „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam.

10 kwietnia 2010 roku doszło do katastrofy lotniczej polskiego samolotu wojskowego w Smoleńsku. W wyniku katastrofy zginęło 96 osób, wśród nich prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią Kaczyńską. Pomimo upływu 11 lat od tragedii do dziś nie opublikowano pełnej wersji raportu badającego przyczyny katastrofy prezydenckiego TU-154M. W raporcie znajdują się m.in. informacje dotyczące kwestii technicznych.

– Mówimy o genezie, czyli krótko mówiąc, o warunkach technicznych, politycznych, o przygotowaniach do wizyty i jak one przebiegały. Mówimy także o sprawie remontu samolotu, który miał, jak się wydaje, bardzo duży wpływ na przebieg tego dramatu, o działaniach polskich i rosyjskich służb specjalnych, także administracji państwowej – to wszystko jest zawarte w raporcie – wyjaśnił Antoni Macierewicz.

Według zapowiedzi przewodniczącego podkomisji ds. ponownego zbadania wypadku lotniczego z 10.04.2010 r. pełna wersja raportu badającego przyczyny katastrofy prezydenckiego TU-154M zostanie opublikowana najprawdopodobniej w ciągu najbliższych tygodni.

– Pełen raport jest jeszcze konsultowany ze względu na koronawirusa i niemożność spotkania wszystkich członków komisji. Jednak mamy nadzieję, że uda się to zrealizować w najbliższych tygodniach, żeby opinia publiczna mogła się zapoznać z całym raportem – powiedział marszałek senior Sejmu IX kadencji.

W ubiegłym roku został zaprezentowany raport filmowy, stanowiący załącznik do pełnego raportu. Materiał został wyemitowany m.in. w TV Trwam.

Po katastrofie lotniczej powstały dwa raporty: Międzynarodowego Komitetu Lotniczego (MAK), który winą za wypadek obarczył polskich pilotów oraz raport Millera.

– Jest to bardzo smutna sprawa z punktu widzenia zarówno dramatu Polski, jak i nauki i historii badań lotniczych. Ta katastrofa nie miała precedensu w historii katastrof lotniczych. Nigdy w historii lotnictwa nie zdarzyła się tak straszna katastrofa z takimi konsekwencjami. W związku z tym konieczne było to, aby przyłożyć do tego najwyższą wagę i spełnić wszystkie formalno-prawne wymagania. Dzięki temu Polska miałaby możliwości rzeczywistego badania tej katastrofy. Tymczasem administracja pana Donalda Tuska oddała całość badania w rosyjskie ręce. Rosjanie zamiast uczciwie zbadać tę katastrofę, nie mając kontroli ze strony Polaków, sfałszowali to badanie – stwierdził gość „Rozmów niedokończonych”.

Polityk powiedział, że raport jest wynikiem ciężkiej pracy nie tylko podkomisji ds. ponownego zbadania wypadku lotniczego z 10.04.2010 r., ale również innych instytucji zajmujących się badaniami z zakresu lotnictwa, również ze Stanów Zjednoczonych.

– Wszystkie badania pokazały, że Rosjanie świadomie fałszowali przebieg katastrofy tak, żeby oskarżyć  polskich pilotów. Widać to również wtedy, gdy dokona się analizy historii lotu. Cała historia lotu jest w raporcie bardzo precyzyjnie opisana i ma to ogromne znaczenie (…). Piloci nie zamierzali lądować od momentu, gdy dowiedzieli się o złej pogodzie na lotnisku w Smoleńsku. Pierwsza ich reakcja miała miejsce o godzinie 8:04 czasu polskiego. Od tego momentu dziesięciokrotnie powtarzali, że nie będą lądować, lecz zrobią kontrolne podejście, czyli dolecenie do wysokości, na której trzeba podjąć decyzję – zwrócił uwagę poseł.

Marszałek senior Sejmu IX kadencji podkreślił, że z materiałów dowodowych wynika, że to Rosjanie wywierali nacisk, by polscy piloci wylądowali na lotnisku niedaleko Moskwy.

Inną kwestią, która nie zgadza się raportem Rosjan, jest przyczyna spadku samolotu.

– Z bardzo ważnej analizy profesora Kazimierza Nowaczyka wynika, że  urwanie lewego skrzydła nastąpiło ok. 100 m przed miejscem, gdzie rosła słynna brzoza (…). Do urwania skrzydła doszło w miejscu, gdzie nie było żadnych przeszkód i wysokich drzew mogących zniszczyć to skrzydło. Z badań i eksperymentów wynika, że tylko eksplozja mogła doprowadzić do takiego zniszczenia skrzydła. Przyczyną tragedii była eksplozja najpierw w lewym skrzydle, a potem w centropłacie. Polscy piloci wypełnili wszystkie swoje obowiązki – wyjaśnił gość TV Trwam.

Polityk poinformował również, że kontrolerzy lotu ze Smoleńska fałszowali informacje dotyczące odległości samolotu do pasa lotniska. „Gdyby polscy piloci posłuchali kontrolerów lotu, to uderzyliby w ziemię kilometr wcześniej” – zaznaczył.

Informacje dotyczące prac nad raportem dostępne są na stronie internetowej pod adresem: podkomisjasmolensk.mon.gov.pl.

radiomaryja.pl

drukuj