fot. PAP/Tomasz Gzell

[TYLKO U NAS] A.M. Siarkowska: Działania policji podczas Marszu Niepodległości sprawiają, że do tej formacji nie można mieć pełnego zaufania

Działania policji podczas Marszu Niepodległości sprawiają, że do tej formacji nie można mieć pełnego zaufania. To, co widzieliśmy przed 2015 rokiem, powtórzyło się teraz i należy to bardzo szczegółowo wyjaśnić. Sprawcy, ci, którzy brali udział w tego typu incydentach (zarówno ze strony policji, jak i ze strony niezidentyfikowanych uczestników Marszu), muszą być wskazani. Powinno zostać przeprowadzone postępowanie, a winni muszą zostać pociągnięci do odpowiedzialności – powiedziała poseł Anna Maria Siarkowska w czwartkowym „Polskim punkcie widzenia” w TV Trwam.

Anna Maria Siarkowska wskazała, że niedzielne zachowania policji budzą bardzo duże znaki zapytania.

Przede wszystkim razi nieadekwatność działań podjętych przez policję wobec uczestników Marszu Niepodległości, zwłaszcza jeżeli zestawimy ją z wcześniejszymi działaniami policji, podejmowanymi podczas nielegalnych demonstracji w ramach tzw. strajku kobiet. Przypomnę, że wówczas policja zupełnie nie reagowała, kiedy dochodziło do aktów wandalizmu, przemocy, gdy profanowane były kościoły, atakowani byli ci, którzy tych świątyń bronili. Policja nie reagowała lub reagowała z bardzo dużym opóźnieniem, a wszelkie działania podejmowane przez policję były bardzo zachowawcze. Niestety, w niedzielę policja wróciła do działań, które podejmowała przed 2015 rokiem. Dobrze pamiętamy, że Marsze Niepodległości w czasach, gdy policja była zawiadamiana przez Platformę Obywatelską, kończyły się częstokroć rozruchami. Działo się tak dlatego, że policjanci dopuszczali się różnych prowokacji. Pamiętamy szczególnie budkę strażniczą przed ambasadą rosyjską, która została podpalona przez samych policjantów na zamówienie polityczne. To, co widzieliśmy w niedzielę łudząco przypomina mi sytuację sprzed 2015 roku – mówiła poseł.

Pytanie o działanie policji pojawia się również w kontekście tego, że premierowi, ale i samym organizatorom wydarzenia, zależało na tym, aby Marsz Niepodległości miał w tym roku formę zmotoryzowaną.

Premierowi i organizatorom Marszu zależało na tym, aby wydarzenie miało charakter zmotoryzowany. Tymczasem policja nie tylko nie dopuszczała tych, którzy chcieli wziąć udział w zmotoryzowanym Marszu do tego, aby włączyć się w główną kolumnę, ale jednocześnie zachęcała, żeby zaparkować gdzieś samochody i poruszać się pieszo. To jest zachowanie bardzo mocno nieodpowiedzialne i sprzeczne z założeniami, zwłaszcza gdy mamy tak trudną sytuację epidemiczną. Potrzebne jest przeprowadzenie postępowania, kto policjantom wydał tego rodzaju polecenia – podkreśliła gość TV Trwam.

Policja podczas Marszu Niepodległości nie oszczędziła także dziennikarzy.

Nieadekwatna była reakcja policji wobec dziennikarzy (również zwykłych uczestników Marszu), którzy bardzo wyraźnie odróżniali się, ponieważ mieli na kaskach napis PRESS, mieli sprzęt fotograficzny, a takie osoby były przez policjantów pałowane. […] To widać na zamieszczanych w sieci filmach. Warto wspomnieć o tym, że w kierunku dziennikarzy były kierowane granaty hukowe – akcentowała Anna Maria Siarkowska.

Poseł wskazała, że sprawa rannego fotoreportera Tomasza Gutrego musi zostać wyjaśniona i w tej sprawie były już spotkania na forum politycznym w czwartek.

Muszą zostać podjęte działania wobec policyjnych dowódców, zarówno wobec dowodzących operacją, jak i tych na najwyższych szczeblach. Niestety, działania policji podczas Marszu Niepodległości sprawiają, że do tej formacji nie można mieć pełnego zaufania. To, co widzieliśmy przed 2015 rokiem powtórzyło się teraz i należy to bardzo szczegółowo wyjaśnić. Sprawcy, ci, którzy brali udział w tego typu incydentach (zarówno ze strony policji, jak i ze strony niezidentyfikowanych uczestników Marszu), muszą być wskazani. Powinno zostać przeprowadzone postępowanie, a winni muszą być pociągnięci do odpowiedzialności – mówiła polityk.

Anna Maria Siarkowska zaznaczyła, że jeżeli chodzi o sytuację na Moście Poniatowskiego przy budynku, w którym zapaliło się jedno z mieszkań – doszło do podpalenia w wyniku rzucenia racami – pojawiają się kolejne pytania.

Kto to zainicjował, kto rzucał racami? W mediach społecznościowych dostępne są materiały, na których widać, że osoba, która prawdopodobnie rzucała była bardzo charakterystycznie ubrana. Internauci zwrócili uwagę, że mężczyzna ten miał bluzę piłkarskiej reprezentacji Polski, szalik Legi Warszawa, a kominiarkę Jagiellonii Białystok – żaden kibic absolutnie w ten sposób by się nie ubrał. Kto to tak naprawdę był? Rzeczy, które miał na sobie wyglądają jak wyjęte z magazynu – mówiła.

Zastanowił mnie również fakt, kto zostawia otwarte okno czy balkon w listopadzie, kiedy jest dosyć zimno? Widzieliśmy natomiast, że rzucona raca wpadła przez otwarte okno, a w środku znajdowały się materiały łatwopalne. Cieszę się, że to wszystko się jednak nie zajęło, bo mogło tam dojść do pożaru. To również powinno być przedmiotem szczegółowego postępowania i powinno zostać wyjaśnione – dodała gość TV Trwam.

Po czwartkowej konferencji prasowej organizatorów Marszu Niepodległości policja wylegitymowała jej uczestników. Mieli nie mieć maseczek.

Bardzo dziwię się takiej reakcji policji. Nie wiem, z czego ona wynikała. W moim przekonaniu jest to zdecydowana nadgorliwość, która absolutnie nie służy bezpieczeństwu publicznemu, tylko jeszcze większemu zaognianiu i tak napiętej sytuacji – podkreśliła Anna Maria Siarkowska.

 

radiomaryja.pl

drukuj