fot. https://rzecznikmsp.gov.pl/instytucja-rzecznika/

[TYLKO U NAS] A. Abramowicz: Gdy restrykcje covidowe zostały zdjęte, przyszły podwyżki cen energii. Jest to teraz bardzo dużym zagrożeniem dla części firm

W czasie pandemii to małe firmy były zamykane, a duże korporacje normalnie pracowały. Restauracje, turystyka, hotele, kluby fitness i wiele innych, które były zamknięte, do dzisiaj odczuwają tego skutki. Oczywiście, były rekompensaty rządowe – spore sumy zostały na to przeznaczone – ale te rekompensaty pokrywały (nie do końca i nie u wszystkich) koszty utrzymania firmy i utrzymania miejsc pracy. Wydawało się, że gdy te restrykcje zostały zdjęte, zaczniemy szybko nadrabiać straty – wtedy przyszły podwyżki cen energii. To jest teraz bardzo duże zagrożenie dla części firm – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

W ostatnich latach firmy w Polsce muszą mierzyć się z wieloma problemami, utrudniającymi ich funkcjonowanie. Te trudności to m.in. pandemia COVID-19 i związane z nimi restrykcje, wprowadzone przez obecny rząd, zmiany wprowadzone w ramach Polskiego Ładu, wojna na Ukrainie czy wzrost kosztów funkcjonowania, związany ze skokowymi podwyżkami cen energii. Istnieje niebezpieczeństwo, że spowoduje to masowe zamykanie małych i średnich firm.

Adam Abramowicz zwrócił uwagę, że szczególnie duże trudności przeżywają firmy, które zostały zmuszone przez rząd do czasowego zamknięcia działalności w czasie pandemii COVID-19 na skutek wprowadzonych restrykcji.

– To małe firmy były zamykane, kiedy duże korporacje normalnie pracowały. Restauracje, turystyka, hotele, kluby fitness i wiele innych, które były zamknięte, do dzisiaj odczuwają tego skutki. Oczywiście, były rekompensaty rządowe – spore sumy zostały na to przeznaczone – ale te rekompensaty pokrywały (nie do końca i nie u wszystkich) koszty utrzymania firmy i utrzymania miejsc pracy. Wydawało się, że gdy te restrykcje zostały zdjęte, zaczniemy szybko nadrabiać straty – wtedy przyszły podwyżki cen energii. To jest teraz bardzo duże zagrożenie dla części firm – podkreślił.

Dużo problemów będą miały firmy, które zużywają gaz, ponieważ ceny tego surowca – w przeciwieństwie do prądu – nie zostały zamrożone – wyjaśnił gość „Aktualności dnia”.  

– Wszystkie firmy zużywają prąd i tutaj rząd wyszedł naprzeciw naszym oczekiwaniom, wprowadzając maksymalną cenę 785 za megawatogodzinę. Każda firma z tego sektora, która złoży wniosek, nie będzie miała ceny wyższej. To zadziała też wstecz, czyli wszystkie firmy, które miały wyższe ceny od 24 lutego 2022 roku, dostaną zwrot tej różnicy. (…) Jeśli chodzi o ceny gazu, małe i średnie przedsiębiorstwa nie zostały objęte ochroną, chociaż o to apelowaliśmy. Wydawało się, że tak będzie, bo w rządzie była bardzo duża dyskusja na ten temat. Wiceminister Artur Soboń powiedział mi oraz publicznie, w mediach, że będziemy mieli tę osłonę, ale niestety coś się wydarzyło i jej nie mamy. A to jest niezwykle ważne np. dla małych piekarni czy małej gastronomii, ponieważ w tej chwili, przy tych cenach gazu, ceny produktów muszą być bardzo wysokie – wskazał Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.  

Może dojść do sytuacji, że małe i średnie firmy, takie jak np. piekarnie, przegrają rywalizację z dużymi zagranicznymi korporacjami, które są w stanie zrekompensować sobie wyższe koszty funkcjonowania związane z rosnącymi cenami energii – zaznaczył Adam Abramowicz.

– W tej chwili mamy taką sytuację, że duże sieci handlowe mają swoje własne wypieki. Sam widziałem ostatnio bułkę kajzerkę sprzedawaną za 35 groszy. Taka mała piekarnia nie ma sobie z czego dofinansować tej ceny, gdyż taki duży sklep ma tysiące towarów na półce, a więc na marży na tamtych towarach dokłada, a piekarnia sprzedaje tylko pieczywo. Jeśli tutaj nic nie nastąpi, to będziemy mieli po jakimś czasie duże korporacje. Już nie pójdziemy sobie do małej, ulubionej piekarni kupić ulubiony chleb czy bułki, bo będziemy mieli tylko możliwość kupienia pieczywa wypiekanego z mrożonego ciasta w marketach. Podobnie będzie z restauracjami. Wszystkie malutkie punkty, prowadzone przez rodzinne firmy, zamkną się, a zostaną sieci McDonalda czy inne, które oczywiście mają poduszkę finansową i mogą sobie ten okres przeczekać – ocenił gość Radia Maryja.

W związku z trudną sytuacją gospodarczą w Polsce niemal co siódmy przedsiębiorca zawiesił swoją działalność, usiłując przeczekać ten trudny czas.

– Od 1 stycznia bardzo mocno poszła w górę stawka ubezpieczenia społecznego dla samego przedsiębiorcy – z 1200 do 1400 złotych. Zawieszenie działalności powoduje, że tej składki się nie płaci, więc jest to też na pewno taki czynnik, który zachęca te firmy, aby zawieszać, a nie likwidować. (…) Kiedyś bardzo mocno walczyłem o to, żeby zmienić system opłacania tej składki w Polsce, gdyż w Polsce był jeden ryczałt, jedna stawka, niezależnie do tego, jaki firma miała dochód. Firma ma dochód np. 2000 zł – jest wiele takich firm, szczególnie w małych miejscowościach, które mają dochód 2000 zł – i z tego ma zapłacić 1400 zł samej składki na ubezpieczenia społeczne. A koszty, a z czego żyć? Przecież to nie ma sensu, to niszczy małe firmy. Wtedy też rząd wprowadził, również dzięki mojej aktywności, takie rozwiązanie jak Mały ZUS Plus  przypomniał Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Jednym z podstawowych założeń Małego ZUS-u Plus było płacenie mniejszej składki w przypadku osiągnięcia mniejszego dochodu, jednak ustawodawca umieścił zapis, z którego wynika, że z tego rozwiązania można skorzystać tylko przez trzy lata. Oznacza to, że po tym czasie przedsiębiorca – niezależnie od osiąganego dochodu – musi opłacić składkę, której wysokość wynosi obecnie 1400 złotych.

– Ostrzegałem, że to jest bez sensu. Dodatkowo w lutym wypada 250 tys. polskich rodzin, które korzystały z Małego ZUS-u Plus. Teraz wejdą w pełną składkę 1400 złotych. Mówiłem swoim byłym kolegom ze Zjednoczonej Prawicy: to jest rok wyborczy, czy wy o tym nie wiecie? Przecież to będzie 250 tys. zniechęconych ludzi, którzy będą musieli zamykać firmy, przechodzić do szarej strefy, kombinować, przepisywać na kogoś innego. Niestety, nie posłuchano się mnie i taka bomba za chwilę wybuchnie – podkreślił Adam Abramowicz.

Całą rozmowę z Adamem Abramowiczem w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [TUTAJ].

radiomaryja.pl

drukuj
Tagi:

Drogi Czytelniku naszego portalu,
każdego dnia – specjalnie dla Ciebie – publikujemy najważniejsze informacje z życia Kościoła i naszej Ojczyzny. Odważnie stajemy w obronie naszej wiary i nauki Kościoła. Jednak bez Twojej pomocy kontynuacja naszej misji będzie coraz trudniejsza. Dlatego prosimy Cię o pomoc.
Od pewnego czasu istnieje możliwość przekazywania online darów serca na Radio Maryja i Tv Trwam – za pomocą kart kredytowych, debetowych i innych elektronicznych form płatniczych. Prosimy o Twoje wsparcie
Redakcja portalu radiomaryja.pl