Turcja – możliwe zamachy. Trwają działania wojenne

Około 30 tureckich myśliwców F-16 ostrzelało w czwartek pozycje Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) na północy Iraku – podała telewizja turecka. AFP opisuje naloty jako wyjątkowo intensywne. Według władz był to odwet za zabicie przez PKK trzech żołnierzy.

Czwartkowa operacja trwała 2,5 godziny – podała agencja AP, powołując się na przedstawiciela władz tureckich. Powiedział on, że naloty były odwetem za atak na konwój wojskowy przy granicy turecko-irackiej, dokonany tego samego dnia. W ataku zginęło trzech żołnierzy.

Tym samym liczba zabitych w atakach na turecką armię i policję w ostatnim tygodniu wzrosła do 11 – podał portal BBC News.

Władze w Ankarze prowadzą wojnę na dwa fronty – jednocześnie przeciwko dżihadystom w Syrii oraz Kurdom w Iraku i w Turcji. Eksperci nie wykluczają zamachów na turystów. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ostrzega przed podróżami do południowo-wschodniej Turcji. Należy też zachować ostrożność w kurortach i większych miastach.

Po serii ataków na tureckie siły bezpieczeństwa, o które podejrzewana jest Partia Pracujących Kurdystanu, Ankara rozpoczęła naloty na cele terrorystów na północy Iraku, a także na południowym wschodzie Turcji. Jednocześnie Turcja – długo unikająca zaangażowania się w konflikt z Państwem Islamskim – rozpoczęła ofensywę przeciwko bojownikom w Syrii.

– Połowa mieszkańców wsi uciekła z powodu bombardowań i boją się wrócić. Wiele naszych zbiorów i gospodarstw jest spalonych. Strach przejął nasze serca, nasze dzieci się boją, to wszystko z powodu wojny. Mamy nadzieję, że rząd turecki i PKK rozwiążą swoje problemy – podkreślał Ahmed Salim, mieszkaniec zaatakowanej wsi.

– Bombardowanie zaczęły się tuż za naszą wioską. Wszystkie nasze domy drżały. Otworzyłem drzwi domu, a wybuch pchnął mnie z powrotem. Jeśli sytuacja się nie uspokoi, nikt nie będzie w stanie żyć w wiosce. Nasze domy zostały uszkodzone z powodu wybuchu – powiedział Mohammed Taha, świadek nalotów.

Tymczasem Stany Zjednoczone wypracowały porozumienie z Ankarą. Od teraz USA mogą korzystać z tureckiej bazy wojskowej.

– Wspomniałem, że zostało osiągnięte porozumienie. Decyzję podjął rząd. Nie spisaliśmy umowy, ale zatwierdziliśmy, że Incirlik może być stosowany w dowolnym momencie, kiedy będzie to konieczne – powiedział Tanju Bilgic, turecki minister spraw zagranicznych.

Amerykanie przy wsparciu Turcji będą intensywnie bombardować dżihadystów przy granicy turecko-syryjskiej, by odepchnąć ich z tych rejonów. Obecnie Państwo Islamskie kontroluje około 100 km granicy.

TV Trwam News/RIRM/PAP

drukuj