fot. pixabay

Trybunał Konstytucyjny uznał przepisy noweli ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora – tzw. lex Romanowski – za niekonstytucyjne

Trybunał Konstytucyjny uznał w środę za niezgodne z konstytucją przepisy nowelizacji ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora, potocznie nazywanej „lex Romanowski”. Według Trybunału zakres wprowadzonych do noweli poprawek Senatu wykroczył poza materię ustawy uchwalonej przez Sejm.

„Poprawki Senatu mogą dotyczyć wyłącznie materii ustawy przekazanej do rozpatrzenia. Nie mogą zastępować ustawy nową regulacją, co wymaga inicjatywy ustawodawczej (…). Zmiany wybiegające poza materię nowelizacji są niedopuszczalne” – powiedział w uzasadnieniu środowego wyroku sędzia sprawozdawca tej sprawy, Justyn Piskorski.

Nowelizację, jeszcze przed jej podpisaniem, skierował do Trybunału Konstytucyjnego w marcu br. ówczesny prezydent, Andrzej Duda, według którego Senat „wykroczył poza granice dopuszczalnych poprawek, które zgodnie z konstytucją i orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego może wprowadzać do tekstu ustawy”. W poprawkach wprowadzonych do ustawy w lutym br. Senat dopisał m.in., jakich dokładnie praw i obowiązków nie wykonuje parlamentarzysta pozbawiony wolności. W poprawkach przewidziano także, że unormowanie to dotyczy też posła i senatora, wobec którego nie jest możliwe odbycie kary albo tymczasowe aresztowanie w sytuacji, gdy ten ukrywa się lub jest nieobecny w kraju.

Po środowej rozprawie TK orzekł, że zakwestionowane przepisy noweli są niezgodne z konstytucją. Ponadto uznał, że zakwestionowane przepisy są nierozerwalnie związane z całą ustawą, co oznacza, że cała nowelizacja nie może wejść w życie. Wyrok zapadł jednogłośnie w pełnym składzie Trybunału, któremu przewodniczył prezes Trybunału, Bogdan Święczkowski.

Sędzia Justyn Piskorski poinformował, że Trybunał „w pełni podzielił” spostrzeżenia zawarte w prezydenckim wniosku i w ich kontekście dokonał analizy postępowania legislacyjnego oraz poprawek senackich w odniesieniu do „lex Romanowski”. Jak mówił sędzia, analiza treści ustawy w brzmieniu uchwalonym przez Sejm, jak i analiza prac senackich „nie pozwala przyjąć, że także Sejm miał intencję dokonania tak daleko idącej zmiany”, jak m.in. wprowadzenia katalogu praw i obowiązków parlamentarzysty, których nie przysługują mu i których nie wykonuje on w czasie pozbawienia wolności.

Zdaniem Trybunału – wskazywał sędzia Justyn Piskorski – Senat zaproponował tę poprawkę „z intencją zmiany treści normatywnej”. Taka zmiana natomiast nie była – według TK – dopuszczalna konstytucyjnie i stanowiła nowość normatywną.

„W sytuacji nowelizowania już obowiązującej ustawy konieczne jest, aby Senat ograniczał się do wnoszenia poprawek tylko do ustawy nowelizującej, a nie nowelizowanej. Propozycja zmiany może dotyczyć jedynie nowości normatywnej w obrębie tekstu, który został przekazany po trzecim czytaniu w Sejmie” – zaznaczył sędzia Justyn Piskorski.

Jednocześnie TK ocenił, że – normując tak „doniosłą materię”, jaka jest zawarta w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora – ustawodawca powinien dokonywać wszelkich zmian „ze szczególną uwagą” i wobec tego „na aprobatę nie zasługują rozwiązania ad hoc, wobec których można podnosić wątpliwości, czy w istocie ich głównym celem jest jedynie pogorszenie sytuacji aktualnych oponentów politycznych”.

Sędzia Justyn Piskorski odniósł się także do jednego z przepisów ustawy, obecnego już w wersji uchwalonej przez Sejm, zgodnie z którym przepisy noweli znajdują zastosowanie do posła lub senatora, wobec którego wydano postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania przed dniem wejścia w życie ustawy.

„Unormowanie to było wymierzone w konkretnego jednego posła opozycji (…). Niewykluczone, że ustawa nowelizująca obliczona była także na potencjalne przyszłe szykanowanie innych oponentów parlamentarnych w ramach obecnej kadencji Izby” – ocenił sędzia.

Nowelizacja ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora – powstała z inicjatywy grupy posłów: Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050-Trzeciej Drogi i Polskiego Stronnictwa Ludowego-Trzeciej Drogi – uchwalona została pod koniec stycznia bieżącego roku. W wersji uchwalonej przez Sejm dotyczyła ona tylko sytuacji tymczasowego aresztowania i stanowiła, że parlamentarzysta, wobec którego zastosowano postanowienie o tymczasowym areszcie, nie będzie mógł realizować praw i obowiązków wynikających z tej ustawy do czasu uchylenia tymczasowego aresztu. Ponadto zakaz wykonywania praw i obowiązków miał się stosować również do parlamentarzystów, wobec których wydano postanowienie o aresztowaniu przed dniem wejścia w życie nowelizacji.

W lutym Sejm przyjął zaproponowane przez Senat poprawki do nowelizacji. W senackich poprawkach określono, jakich dokładnie praw i obowiązków nie wykonuje poseł lub senator w czasie pozbawienia go wolności. Chodziło m.in. o czynne uczestnictwo w pracach Sejmu lub Senatu oraz Zgromadzenia Narodowego oraz o cały szereg uprawnień parlamentarnych, takich jak np. prawo wglądu w działalność organów administracji rządowej i samorządu terytorialnego, a także spółek z udziałem Skarbu Państwa oraz zakładów i przedsiębiorstw państwowych. Wskazano też, że w czasie pozbawienia wolności parlamentarzyście nie przysługuje uposażenie poselskie lub senatorskie. Regulacja miała obowiązywać także, gdy rozpoczęcie kary pozbawienia wolności lub zastosowanie aresztu nie byłoby możliwe z powodu jego ukrywania się lub nieobecności w kraju.

We wniosku skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego ówczesny prezydent, Andrzej Duda, wskazywał, że zaproponowana przez Senat w poprawkach regulacja „nie była nigdy celem ani intencją posłów (…), którzy wnieśli projekt ustawy w ramach inicjatywy legislacyjnej”. Celem tej inicjatywy było bowiem „uregulowanie jedynie sytuacji prawnej posła albo senatora, w stosunku do którego wydane zostało postanowienie o zastosowaniu tymczasowego aresztowania, ale nie doszło jeszcze do rozpoczęcia wykonywania tego środka zapobiegawczego”.

Prezydent powołał się na wyroki TK, zgodnie z którymi wnoszone przez Senat poprawki do ustaw „mogą dotyczyć wyłącznie materii, która była przedmiotem ustawy”. Ponadto głowa państwa wskazała, że Senat „nie jest uprawniony do zastępowania treści ustawy treścią zupełnie inną, ponieważ ta może być wyłącznie przedmiotem nowej inicjatywy ustawodawczej” – którą zaproponować może także Izba Wyższa.

PAP

drukuj