By Kevin.B - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=28739191

Trwają zamieszki we Francji

Zamieszki we Francji nie ustępują. Minionej nocy podpalona została m.in. szkoła na paryskich przedmieściach.

W jednej z podparyskich miejscowości podpalona została szkoła podstawowa. Te zamieszki to reakcja na wypadek motocyklisty, który został poważnie ranny w nogę w sobotę wieczorem po uderzeniu w otwarte drzwi policyjnego samochodu.

– Ten incydent sprzed kilku dni nie był nieszkodliwy. Musicie zrozumieć, że obywatele Francji to nie chuligani, którzy robią głupie rzeczy, tylko ludzie, którzy chcą się bronić. Mamy już tego dość. Jesteśmy lekceważeni. Władza nas nie słucha. Nikt nas nie słucha – mówiła jedna z kobiet.

Służby twierdzą, że patrol chciał zatrzymać mężczyznę, który jechał z dużą prędkością, w dodatku bez kasku. Z kolei mieszkańcy utrzymują, że policja celowo otworzyła drzwi radiowozu, aby w ten sposób zatrzymać kierowcę. Poszkodowany motocyklista złożył skargę na działania policji. Zaapelował też o zaprzestanie przemocy.

„Dowiedziałem się, że niszczycie samochody. Proszę, byście poszli do domu, uspokójcie się. Sprawiedliwość zostanie wymierzona” – oświadczył motocyklista.

Francuska opozycja, podkreśla, że to co dzieje się na ulicach Francji, to efekt rosnących nierówności społecznych. Ludzie nie radzą sobie także z izolacją sanitarną w czasie epidemii. Do tego dochodzi niewystarczająca opieka medyczną i słaby poziom edukacji w regionach, w których dochodzi do zamieszek. Francuska policja informuje, że organizowane są zasadzki na funkcjonariuszy próbujących odzyskać kontrolę nad niebezpiecznymi dzielnicami, do których służby bezpieczeństwa nie mają wstępu. Miejsca te zamieszkują głównie migranci.

 

TV Trwam News

drukuj