PAP/EPA

Trwają zamieszki w USA

Sytuacja w USA wciąż niespokojna. Trwają zamieszki. Prezydent Donald Trump zapowiada użycie wojska w celu łagodzenia aktów wandalizmu i przemocy.

Po kolejnym dniu zamieszek Donald Trump zapewnił, że jego obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim Amerykanom. Dlatego odpowiednie kroki zostaną podjęte nie tylko w Waszyngtonie.

– Wysyłam tysiące ciężko uzbrojonych żołnierzy, personelu wojskowego i funkcjonariuszy organów ścigania, aby powstrzymać zamieszki, grabieże, wandalizm, ataki i bezmyślne niszczenie mienia – powiedział Donald Trump.

Żołnierze Gwardii Narodowej zostaną rozmieszczeni w 23 stanach. Donald Trump podkreślił, że bunt przeciwko działaniom policji wobec George’a Floyda jest słuszny. Dodał, że jego śmierć nie będzie zapomniana.

– Ale nie możemy pozwolić, aby sprawiedliwe okrzyki i pokojowi protestujący byli zagłuszeni przez wściekły tłum. Największymi ofiarami zamieszek są kochający pokój obywatele naszych najbiedniejszych społeczności – zaznaczył prezydent USA.

Po przemówieniu Donald Trump wyszedł przed kościół episkopalny św. Jana, trzymając w ręku Biblię. Po drodze napotkał na protestujących, wobec których służby użyły gazu łzawiącego.

Prezydenta skrytykowała przewodnicząca Izby Reprezentantów, Nancy Pelosi z partii Demokratycznej.

„Używanie gazu wobec pokojowo protestujących tylko po to, by prezydent mógł pozować do zdjęć przed kościołem, hańbi każdą z wartości, których uczy nas wiara” – napisała Nancy Pelosi.

Zamieszki chce wykorzystać opozycja i środowiska lewicowo-liberalne, by uderzyć w Donalda Trumpa – zauważa dr Leszek Pietrzak.

– Chodzi o to, aby doprowadzić do sytuacji, w której jedyną alternatywą będzie postawienie prezydenta Donalda Trumpa w stan impeachmentu. Wydaje się, że o to chodzi – wskazuje dr Leszek Pietrzak.   

Opozycja wini Donalda Trumpa za sytuację gospodarczą i społeczną, w jakiej obecnie znajdują się Stany Zjednoczone.

TV Trwam News

drukuj