fot. PAP/Leszek Szymański

Tłumaczka Donalda Tuska nie musi zeznawać w śledztwie dotyczącym zdrady dyplomatycznej

Magdalena Fitas–Dukaczewska, tłumaczka Donalda Tuska, nie musi zeznawać w śledztwie dotyczącym zdrady dyplomatycznej. Taką decyzję podjął w poniedziałek warszawski sąd. Kobieta towarzyszyła byłemu premierowi w Smoleńsku tuż po katastrofie rządowego samolotu w 2010 roku.

Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił decyzję prokuratora o zwolnieniu na potrzeby śledztwa z tajemnicy zawodowej tłumaczki. Posiedzenie w tej sprawie miało charakter niejawny. Sąd uznał, że prokurator w wystarczającym stopniu nie uzasadnił istnienia przesłanki dobra wymiaru sprawiedliwości dla takiego zwolnienia. Prokuratura zapowiedziała, że wyda kolejne postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy, z uzupełnionym uzasadnieniem takiej decyzji.

Jan Mosiński, poseł Prawa i Sprawiedliwości, uważa, że wyrok może mieć negatywny wpływ na dalszy proces.

– Tragedia smoleńska jest dla państwa polskiego ważna do wyjaśnienia. Wiedzę na ten temat posiada tłumacz przysięgły, który powinien się nią podzielić z odpowiednimi organami państwa. Mogą one zapewnić precyzyjność w operowaniu materiałem pozyskanym ze strony tłumaczy przysięgłych. Czekam na uzasadnienie: Czym wysoki sąd się kierował? Pytanie drugie, na które nie mamy odpowiedzi: Czy będzie ścieżka odwoławcza od tego wyroku ze strony prokuratury? – mówi poseł Jan Mosiński.

Magdalena Fitas–Dukaczewska stawiła się w prokuraturze na początku stycznia. Tłumaczka miała zeznawać w charakterze świadka w śledztwie dot. decyzji podejmowanych bezpośrednio po katastrofie smoleńskiej. Wówczas przesłuchanie zostało przerwane do czasu rozstrzygnięcia przez sąd postanowienia prokuratora o zwolnieniu jej z tajemnicy.

Magdalena Fitas–Dukaczewska tłumaczyła rozmowę Donalda Tuska z Władimirem Putinem przeprowadzoną tuż po katastrofie. Miała też okazję oglądać miejsce zdarzenia kilka godzin po nim. Ponadto słuchała na bieżąco relacji strony rosyjskiej.

RIRM

drukuj