Fot. PAP

TEN czy TA Kopciuszek?

Autorki genderowego programu przedszkolnego instruują, jak rugować rodziców z wychowania

Chodzi o „Poradnik dla nauczycieli. Jak stosować zasadę równego traktowania kobiet i mężczyzn”, którego opracowanie zleciła Fundacja Edukacji Przedszkolnej w ramach programów realizowanych ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego.

„Nasz Dziennik” kilkakrotnie pytał fundację o pulę środków przeznaczonych na publikację poradnika, o liczbę przedszkoli w Polsce, które mają z niego korzystać, i czy program popiera resort edukacji. Za każdym razem odpowiedź była taka sama: „Pani pytania zostały odesłane do właściwej osoby. Jeśli ta osoba zechce odpowiedzieć, to odpowie, jeśli nie, to nie”. Organizacja odsyła do oświadczenia, w którym deklaruje neutralność światopoglądową. W przedszkolach raz w miesiącu odbywają się zajęcia, których celem jest wspieranie równości szans. Scenariusze tych zajęć są przygotowane przez nauczycielki z poszczególnych placówek i są dostosowane do wieku oraz potrzeb rozwojowych dzieci. Rodzice przystępujący do projektu są szczegółowo informowani, że takie zajęcia będą odbywać się w przedszkolu, i często sami biorą w nich udział – tłumaczy fundacja, zaznaczając, że nauczyciele posługują się programami zgodnymi z wytycznymi MEN. Poza tym żadnych szczegółów.

– Najwidoczniej fundacja ma coś do ukrycia i nie chce ujawniać swoich mocodawców. Jestem pewna, że pieniądze na to się znajdują, to znany fakt, że z Unii idą pieniądze na programy równościowe. Podobno część tych środków pochodzi też z polskiego budżetu. Podczas gdy w szkołach i przedszkolach często brakuje środków na podstawowe środki higieniczne. To skandal, na pewno wystąpię w tej sprawie z interpelacją poselską. Rodzice powinni wiedzieć o tym, co się propaguje w przedszkolach – mówi Marzena Machałek (PiS) z sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży.

Autorkami poradnika są Anna Dzierzgowska, Joanna Piotrowska i Ewa Rutkowska. Te same, które napisały krytykowany przez nauczycieli i rodziców program „Równościowe przedszkole”. Żadna z nich nie jest jednak specjalistką od edukacji przedszkolnej, Dzierzgowska to nauczycielka historii, Piotrowska – trenerka genderowa, a Rutkowska jest nauczycielką filozofii i etyki.

Projekt „Równościowe przedszkole” jest finansowany w ramach Narodowej Strategii Spójności, na której fundusze składają się w większości środki z UE. Ale część pieniędzy wykłada polski budżet. Prezes Fundacji Edukacji Przedszkolnej Tadeusz Szmigielski przyznał swego czasu, że na program, którego część stanowi „Równościowe wychowanie”, jego fundacja dostała ok. 1,4 mln złotych.

„Poradnik” zaczyna się cytatem z wierszyka autorstwa Katarzyny Nowakowskiej z Fundacji Feminoteka: „Bawię się, z kim chcę, robię to, co chcę, płeć nie ogranicza mnie. Czy jestem dziewczynką, czy jestem chłopakiem, mogę być pilotką, mogę być strażakiem. Czy jestem chłopakiem, czy jestem dziewczynką, bawię się lalkami i olbrzymią piłką. Bawię się, z kim chcę, robię to, co chcę, płeć nie ogranicza mnie!”. W tym duchu opracowany został cały poradnik. Na ponad 60 stronach autorzy radzą, jak wychowawcy przedszkolni mają wdrażać gender wśród maluchów.

Charakter tych porad doskonale oddają tytuły poszczególnych rozdziałów: „Konsekwencje stereotypów płciowych”, „Zrozumieć płeć”, „Pułapka przekazów” czy też „Edukacja przedszkolna – zapobieganie stereotypom. Co możesz zrobić, żeby nie powielać stereotypów płciowych”.

Autorki publikacji wskazują, że równość płci jest zasadą fundamentalną w wychowaniu dziecka. Promują tezę, iż płeć biologiczna jest nieistotna, uczą, że różnice między chłopcami i dziewczynkami, jeśli chodzi o zachowania, zainteresowania czy nawet ubiór, to wynik narzucania nam szkodliwych stereotypów. A tych nauczycielki w przedszkolach powinny unikać.

„Niezwykle istotne jest tu uwrażliwienie nauczycielek i nauczycieli, pozwalające uniknąć nieświadomego, bezrefleksyjnego przekazywania w pracy z dziećmi stereotypowych postaw dotyczących płci. Bez tego nawet w równościowych zabawach czy ćwiczeniach nauczycielki mogą zupełnie nieświadomie wzmacniać stereotypowe role. (…) Namawiamy do tego, by wszelkim bajkom, wierszykom, inscenizacjom, zabawkom, ćwiczeniom, ale także swojemu zachowaniu przyglądać się przez równościowe okulary” – czytamy we wstępie do poradnika. Jak to zrobić? Na to pytanie autorzy odpowiadają fragmentem podstawy programowej zatwierdzonej przez szwedzkie ministerstwo edukacji.

Duch genderyzmu unosi się nad całą publikacją. I tak jest mowa o tym, że powielanie stereotypów związanych z płcią prowadzi do eskalacji przemocy seksualnej wśród młodzieży, do tego dochodzi kwestia braku zachwiania parytetów w pracy zawodowej – oczywiście akcentuje się tu motyw dyskryminacji kobiet, mimo ich często lepszego niż mężczyzn wykształcenia. Dominacja mężczyzn rozpoczyna się już jakoby w przedszkolu, to oni najczęściej przewodzą grupie, są wychowani tak, by nie okazywać żadnych słabości, dziewczynki podporządkowują się im, najczęściej tylko asystując w zabawie.

Oczywiście, zaznaczają autorki, projekty edukacji gender nie zawsze spotykają się z aprobatą i nauczycieli, i samych rodziców. „Dlatego szczególnie ważne jest więc, by pamiętać, że rodzice nie są do końca tymi, którzy powinni ostatecznie decydować o tym, czy w przedszkolach powinno się pracować na rzecz równouprawnienia, ponieważ często nie posiadają oni fachowej wiedzy na ten temat i sami również kierują się stereotypami” – doradzają.

Profesor Urszula Dudziak z Instytutu Nauk o Rodzinie i Pracy Socjalnej KUL podkreśla, że propagowanie tego typu tez burzy naturalny porządek, zgodnie z którym pierwszymi i niezastąpionymi wychowawcami dziecka są jego rodzice. To prawo gwarantuje też rodzicom Konstytucja.

– To rodzice są pierwszymi wychowawcami swego dziecka. To, co mu dają, to miłość i właściwa atmosfera w domu. Są w stanie to dziecku zapewnić właśnie dzięki temu, że są mamą i tatą. To dom jest właściwym miejscem dla kształtowania się tożsamości płciowej. Chłopiec uczy się, jak funkcjonuje mężczyzna, patrząc na swego ojca, dziewczynka, patrząc na matkę, uczy się, jak funkcjonuje kobieta Jest to nieodzowne dla kształtowania przyszłych relacji małżeńskich między mężem a żoną i dla przyszłego rodzicielstwa – dodaje. Profesor przypomina, że rodziców nie zastąpią żadne instytucje, stowarzyszenia czy organizacje, których rolą nie powinno być wyrywanie dziecka z rodzinnego gniazda.

Pan Kopciuszek

Poradnik to prawdziwy instruktaż gender. I tak, aby łamać „stereotypy płci”, autorzy ordynują wzmacnianie zachowań niestereotypowych; trzeba zachęcać chłopców do zabawy lalkami czy robótek ręcznych, a dziewczynki do zabawy samochodzikiem i pistoletem, zwracać uwagę, czy ojciec (partner matki) włącza się w prace domowe, wpajać dzieciom odpowiednie słownictwo, w formie męskiej i żeńskiej, np. lekarz i lekarka, policjant i policjantka, nauczyciel i nauczycielka, prezes i prezeska itp. Krok następny to „odkodowanie” świata bajek – promowanie postaci pięknego księcia, którego ratuje dzielna księżniczka; zamiana ról – Kopciuszek jest chłopcem, a książę księżniczką. Do tego dochodzą pogadanki na temat historii ruchów emancypacji kobiet.

– Taka rzecz jest niedopuszczalna. Zaburza tożsamość płciową dziecka. Wszelkie działania względem małego dziecka trzeba konsultować z psychologami rodzinnymi, opierać na psychologii rodziny. Nie mogą to być zalecenia grup, które z psychologią rozwojową, pedagogiką rozwojową nie mają nic wspólnego. Poza tym serwowanie tego typu treści odrywa dziecko od tradycji, od tego, na czym wychowała się ich mama czy babcia – ocenia prof. Dudziak.

Zdaniem prof. Dudziak, problem jakoby wyodrębniania zabawek typowo dziewczęcych i chłopięcych to kreowanie fałszywej rzeczywistości i brutalna ingerencja w świat dziecka. – Dzieci bawią się na ogół różnymi zabawkami, zwłaszcza jeśli w domach jest rodzeństwo obu płci: chłopiec i dziewczynka. Wtedy dzieci po prostu bawią się razem wspólnymi zabawkami. Ale też jest rzeczą oczywistą, że jeśli postawimy kosz z zabawkami, to dziewczynki częściej wybiorą lalki, a chłopcy – samochodziki. Jest to związane z płcią, a nie tylko uwarunkowane kulturowo. Błędem wychowawczym byłoby feminizować chłopców i maskulinizować dziewczęta. To brutalne wejście w świat dziecka, prowadzące do zaburzeń jego tożsamości. Nie można kreować dzieci na swoją modłę. Odrębność płci jest konieczna dla wzajemnej komplementarności w przyszłości – dodaje prof. Urszula Dudziak.

Anna Ambroziak

drukuj