fot. sxc.hu

„Tak” dla naprotechnologii

Powstał obywatelski projekt uchwały o leczeniu niepłodności metodą naprotechnologii.

Projekt uchwały o nazwie „Leczenie niepłodności metodą naprotechnologii” powstał z inicjatywy obrońców życia, części radnych Częstochowy oraz organizacji Rycerze Kolumba. Uchwała zobowiązuje prezydenta miasta do wprowadzenia programu zdrowotnego „Leczenie niepłodności metodą naprotechnologii” oraz do dofinansowania go z budżetu miasta. Jak czytamy w uzasadnieniu uchwały, problem niepłodności dotyczy od 10 do 15 proc. par, przy czym jedynie w 20 proc. przypadków stwierdza się niepłodność idiopatyczną, czyli tę, której przyczyn nie da się jednoznacznie określić. – Oznacza to, iż w 80 proc. przypadków przeprowadzenie profesjonalnej diagnostyki i właściwego leczenia może pozwolić na przywrócenie płodności. Temu właśnie celowi służy naprotechnologia, która jest metodą leczenia niepłodności, opartą na wnikliwej analizie jej przyczyn i wdrażaniu przez lekarzy specjalistów stosownych procedur terapeutycznych. Co istotne, statystycznie naprotechnologia jest najskuteczniejszym sposobem leczenia niepłodności – twierdzą autorzy projektu.

Podkreślają, że metoda ta nie zakłada przeprowadzenia drogich zabiegów medycznych, co jest dodatkowym argumentem za jej stosowaniem – pozwoli to na skorzystanie z dofinansowania przez wszystkie grupy społeczne, również te, które nie będą w stanie przeznaczyć na własne leczenie znacznych środków finansowych. „Wobec powyższego, dofinansowanie Naprotechnologii doprowadzi do poprawy poziomu usług medycznych świadczonych na lokalnym rynku osobom borykającym się z problemem niepłodności oraz przyczyni się do przyrostu naturalnego, którego wsparcie jest szczególnie istotne w świetle powszechnie występującego niżu demograficznego” – czytamy w uzasadnieniu projektu uchwały. Aby projekt trafił pod głosowanie radnych Częstochowy, do 14 listopada br. musi zostać zebranych pod nim minimum tysiąc podpisów.

Od 2012 r. z budżetu miasta Częstochowy, decyzją radnych SLD i PO, dofinansowywana jest metoda in vitro. Pomysł oprotestowały m.in. diecezjalna Akcja Katolicka, ks. abp Stanisław Nowak i kuria metropolitalna.

– In vitro to nie jest procedura życia, tylko śmierci. Świadczą o tym obszerne wyniki badań. W Wielkiej Brytanii statystycznie na 3,5 mln zapłodnień in vitro rodzi się tylko 3 proc. dzieci. Zatem aby z procedury in vitro urodziło się jedno dziecko, musi zginąć dziewięć innych istnień ludzkich, lub są one przechowywane w lodówkach w temperaturze –200 stopni Celsjusza. Ponadto „nieliczne” dzieci, które urodziły się szczęśliwie z in vitro, mają wiele wad wrodzonych. Szwedzcy naukowcy stwierdzają u tych dzieci 40-procentowy wzrost nowotworów złośliwych – argumentował niedawno Antoni Zięba, prezes zarządu Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka na antenie katolickiego Radia Fiat.

Anna Ambrioziak

drukuj