fot. PAP/Stanisław Rozpędzik

T. Adamek: „Rób to, co możesz, Bogu zostaw resztę”

Walka z Erikiem Moliną jest dla Tomasza Adamka szansą na powrót do czołówki światowego boksu. W przypadku wygranej „Góral” może dostać kolejną propozycję boju o pas mistrza świata wagi ciężkiej. „Jestem zdrowy, przygotowany, więc czas powalczyć. Wierzę, że Opatrzność da szczęśliwie zejść z ringu i wygrać” – podkreślił pięściarz w rozmowie z Telewizją Trwam.


Jak przyznaje były mistrz świata dwóch kategorii wagowych, obóz przygotowawczy był dla niego czasem ciężkiej pracy. Przed wejściem do ringu Tomasz Adamek chce odpocząć, odzyskać świeżość, by dziś wieczorem w trakcie gali „Polsat Boxing Night” pokazać swoją klasę.

Robię swoje, trenuję, a wszystko zweryfikuje ring. Sobota jest dniem, w którym po dziewięciu tygodniach ciężkiej pracy wchodzę do ringu i pokazuję sztukę walki, czyli to, co na ringu potrafię robić. Jestem zdrowy, przygotowany, więc czas powalczyć. Wierzę, że Opatrzność da szczęśliwie wygrać i zejść z ringu – podkreślił pięściarz.

W rozmowie z red. Małgorzatą Czernecką bokser nie krył swojego przywiązania do wiary. Wskazywał, że jego talent pochodzi od samego Boga.

Urodziłem się, a Pan Bóg wiedział, co będę robił. (…) To była moja droga, moje przeznaczenie i jestem w tym do dziś. (…) Kiedy się do Boga przyznaję, dziękuję Bogu za życie, zdrowie, rodzinę, dzieci, za zwycięstwo, to ludzie oczywiście są zazdrośni, przeciwni, mówią: „Czemu ja mówię o Bogu?”. Taką mam misję i tak właśnie idę. Czy ta walka będzie ostatnią? Zobaczymy. Jestem zdrowy, przygotowany, tylko Pan Bóg wie, jak będzie – akcentował Tomasz Adamek.

Przyznał, że walka z Erickiem Moliną zweryfikuje, czy były mistrz świata dwóch kategorii wagowych wciąż jest w stanie walczyć z najlepszymi. „Góral” jest zdrowy i pełen wiary, że zejdzie dziś z ringu zwycięski.

Skusiłem się. Mateusz Borek, który zaproponował mi tę walkę, dzwonił do mnie, mówił, że jest propozycja dobrej walki. Rozmawiałem z żoną, córki mówią: „Tata! Nie, zakończ, jesteś stary!”. Modliłem się i mówię, że wracam. Jeszcze powrócę i zobaczymy jak będzie. Jeżeli będę w swojej formie, moje atuty będą na 100 proc., to znaczy, że jeszcze mogę być w ringu. Właśnie dlatego walka jest taką weryfikacją – podkreślił bokser.

Jak zauważył, do ringu wraca z lekkim niedosytem. Mimo dwóch mistrzowskich tytułów w kategoriach półciężkiej i junior ciężkiej, pięściarz wciąż marzy o pasie mistrza świata wagi ciężkiej.

Moim pierwszym marzeniem było wywalczenie mistrzostwa świata. Myślę, że każdy pięściarz – zaczynając karierę – chce je zdobyć. Mi udało się je wywalczyć w 2005 roku. Potem poszedłem wagę wyżej i zdobyłem drugi pas. Trzeci raz się nie udało. Przegrałem z Kliczką, popełniłem też błędy. Jesteśmy tylko ludźmi, popełniamy błędy. Czterokrotnie w mojej karierze popełniłem błąd i przegrałem walkę. Powróciłem z lekkim niedosytem, że może udałoby się jeszcze zapracować na walkę o pas. Bardzo bym się wtedy cieszył – dodał Tomasz Adamek.

Podkreślił, że jego największym atutem w wadze ciężkiej pozostaje szybkość.

Mam tę przewagę w wadze ciężkiej, bo wcześniej naturalnie walczyłem w wadze półciężkiej. Warzę 100 kg i mimo przytycia – 10, 15 kg – nie straciłem tej szybkości, więc jeżeli ona jest w ringu, to ja jestem górą nad tymi ciężkimi. Jestem szybszy od nich, a szybkość w ringu jest wielkim atutem. To też zawsze powtarza Floyd Mayweather: „Speed is everything”. Jeżeli jesteś szybki, nie dasz się zaskoczyć, wszystko widzisz – zaznaczył bokser.

Na zakończenie rozmowy przyznał, że jest zdeterminowany, by odnieść dziś zwycięstwo. Tłumaczył, że zrobił wszystko, co mógł, a resztę zostawia Panu Bogu.

 

RIRM/TV Trwam News

drukuj