fot. PAP/EPA

Szczyt Rady Europejskiej nie przyniósł porozumienia w sprawie przymusowej relokacji migrantów

Nie ma porozumienia państw unijnych w sprawie migracji. Polska zgłosiła swoją propozycję na szczycie Rady Europejskiej, w której chciała powrotu do jednomyślności. Stanowisko przedstawione przez premiera Mateusza Morawieckiego miały poprzeć Węgry.

Kanclerz Niemiec, Olaf Scholz, przyjechał pewny siebie do Brukseli. Po przegłosowaniu Polski i Węgier na spotkaniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych wykluczał rezygnację z nowego mechanizmu relokacji.

– W tej kwestii decyzja została już jednak podjęta. Jest to dobra podstawa do tego, co mamy tutaj do zrobienia – konsolidacji stanowisk – mówił kanclerz Olaf Scholz.

Wszyscy spodziewali się jednak, że Polska i Węgry nie dadzą za wygraną. Premier potwierdził to najpierw przed wylotem na szczyt do Brukseli.

– Nie dla przymusowej relokacji imigrantów – podkreślił premier Mateusz Morawiecki.

Przymusowej, bo – jak wskazał polski rząd – mechanizm relokacji nie daje wyboru, a nakłada kary na te kraje, które odmówią przyjęcia migrantów nielegalnie wjeżdżających do Europy. Tutaj opozycja nie spodziewała się, że premier w Brukseli cokolwiek ugra.

– Myślę, że on bardziej mówi do polskiej opinii publicznej, do swoich wyborców, a w Brukseli jak zawsze będzie miękki – wskazał Tomasz Siemoniak z KO.

Politycy PSL podtrzymywali, że Unia niczego Polsce nie chce dyktować.

– Polska nie ma żadnego przymusu – powiedziała Urszula Pasławska, która powoływała się na wypowiedzi unijnej komisarz.

W mechanizm relokacji, jaki powstał do tej pory, wpisano jednak, że nie w Warszawie, ale w Brukseli zapadnie decyzja, czy Polska będzie zwolniona z przyjęcia migrantów lub płacenia kar. Rząd nauczony doświadczeniem proponuje jednak Komisji Europejskiej test na wiarygodność tych deklaracji.

„Jeśli KE rzeczywiście nie chce obowiązkowego mechanizmu relokacji migrantów (to nieprawda), to aby uniknąć wątpliwości zapiszmy w konkluzjach Rady Europejskiej jego dobrowolność” – wskazał minister Szymon Szynkowski vel Sęk.

Taką propozycję na szczycie zgłosił premier Mateusz Morawiecki. Propozycję, która nawiązuje wynegocjowanych zapisów w poprzednich latach, gdzie – w ocenie premiera – mieliśmy do czynienia z jednoznacznością.

– Na pewno nie zgodzimy się na żadne inne zapisy, które mogą oznaczać naruszenie zasady jednomyślności, naruszenie suwerenności, naruszenie prawa do podejmowania samodzielnych decyzji przez Polskę – podkreślił premier.

Z Brukseli docierały kolejne doniesienia medialne w sprawie tego, co działo się na szczycie. „Politico” podnosiło, że Warszawa rzeczywiście podejmuje próbę zatrzymania tzw. paktu migracyjnego. Propozycja z Polski wskazywała, by decyzję o polityce migracyjnej były podejmowane jednomyślnie.

– Polska i Węgry są zirytowane większościową decyzją w sprawie podejścia do migracji wewnętrznej – wskazał premier Holandii, Mark Rutte.

Premier Holandii zaproponował, by temat migracji umieści w programie kolejnego szczytu, jaki ma mieć miejsce w październiku. W czwartek nie udało się wypracować porozumienia. Konkluzje miały zablokować Węgry wspierane przez Polskę. Warszawa – według medialnych doniesień – miała podnosić, by każdy kraj sam decydował, jakich migrantów przyjmie u siebie. Szef rządu chciał też większych środków na uchodźców z Ukrainy. Niemcy uznały stanowisko Polski za niedopuszczalne.

TV Trwam News

drukuj