fot. flickr.com

Sytuacja na Ukrainie wciąż napięta

Rosja umieszcza kolejne jednostki militarne na Krymie. Tymczasem naczelny dowódca sił NATO w Europie zapowiada, że istnieje realna szansa ataku Rosji na inne państwa z byłego ZSRR. Najbardziej zagrożona jest Mołdawia.

Ukraina próbuje ustabilizować sytuację na wschodzie kraju. Zgodnie z porozumieniem zawartym w Mińsku, z linii frontu wycofano ciężki sprzęt wojskowy. Podobny krok mieli poczynić prorosyjscy separatyści. Ukraiński kryzys będzie głównym tematem spotkania pomiędzy prezydentem stanów Zjednoczonych Barackiem Obamą a przewodniczącym rady europejskiej Donaldem Tuskiem.

Nowoczesne rodzaje wojsk rozmieszczają się już na Krymie – zaznaczył naczelny dowódca sił NATO w Europie, gen. Philip Breedlove. Generał nie potwierdził wycofania przez prorosyjskich separatystów ciężkiej artylerii z terenu Donbasu. Dodał również, że istnieje realne zagrożenie ze strony Rosji dla innych państw z byłego ZSRR. Kolejnym celem ma być Mołdawia i jej separatystyczne terytorium: Naddniestrze.

Tymczasem ciężki sprzęt wojskowy został oficjalnie wycofany z miejsc walk. Takie zapewnienia padły z ust przedstawiciela Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Andrija Łysenki już wczoraj, w godzinach popołudniowych. Wypełnienie jednego z ustaleń mińskiego porozumienia, zawartego 12 lutego, odbyło się w obecności przedstawicieli misji OBWE.

Obserwatorzy towarzyszyli jedynie stronie ukraińskiej, wciąż nie wiadomo, jak wygląda wdrażanie uzgodnień przez prorosyjskich separatystów. Oni sami zapewniają, że każda broń o kalibrze powyżej 100mm została wycofana.

– Na razie trzymamy się obrony przy użyciu jedynie karabinów maszynowych, niczego innego. Czasem jest tak, że ktoś zachowuje się zbyt śmiało. Wtedy odpowiadamy z granatnika lub automatycznych karabinów maszynowych. Nic większego niż broń, którą mam przy sobie – mówi Wiaczesław, kapitan jednego z oddziałów prorosyjskich separatystów.

Zdaniem wielu ekspertów, zawieszenie broni może być jedynie prowizoryczne. Dlatego ukraińscy żołnierze powinni poznać nowe rozwiązania, które mogliby wykorzystać podczas otwartej walki. Tu ważna jest rola Polski, która już zadeklarowała pomoc w zakresie szkolenia.

– Nowoczesne szkolenie wojskowe na wzór natowski w polskich szkołach nie będzie zbyt dobrze postrzegane przez Rosję. Wiedzą z kim walczą, jeśli poznają nowe formy wsparcia, współdziałania, staną się coraz bardziej poważnym przeciwnikiem dla separatystów czy dla armii rosyjskiej, która walczy tam na terenie Ukrainy – ocenia dr Marcin Paluch.

Kryzys ukraiński będzie jednym z tematów dzisiejszego spotkania pomiędzy prezydentem Stanów Zjednoczonych Barackiem Obamą a przewodniczącym Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj