Sytuacja na rynku mleka w dalszym ciągu jest bardzo trudna

Prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej, Jarosław Malczewski, powiedział, że sytuacja na rynku mleka jest wciąż bardzo trudna. Winny jest ciągły wzrost kosztów. Jak zauważył ekspert w programie „Wieś – to też Polska” na antenie TV Trwam, Unia Europejska ma najwyższe koszty produkcji mleka, a ceny – najniższe.

Artykuły mleczarskie z Unii Europejskiej od lat konkurują z tymi pochodzącymi ze Stanów Zjednoczonych i Nowej Zelandii. Głównym odbiorcą są Chiny, do których trafia 25 proc. światowej produkcji.

Jarosław Malczewski zauważył, że produkty z UE są najtańsze na świecie. Przykładem jest masło, które kosztuje 6 800 dolarów za tonę.

Dotyczy to także mleka surowego. Jego cena kształtuje się na poziomie ok. 45 eurocentów za kilogram.

Jarosław Malczewski powiedział, że przemysł mleczarski w krajach wspólnoty cechuje się bardzo niską rentownością.

– W Polsce dotychczasowa rentowność branży była na poziomie półtora-dwa proc., natomiast w Unii Europejskiej – siedem-osiem procent. Niemniej jednak w ostatnich miesiącach doszło do sytuacji konwergencji, a więc zrównania pomiędzy krajami członkowskimi. Ten kryzys dotknął również kraje Unii Europejskiej. Dlaczego tak się dzieje? Producenci mleka wywierają ciągłą presję na przetwórców, po to żeby podnosić ceny, natomiast z drugiej strony jest podmiot przetwórczy, czyli mleczarnia, która wypłaca ceny, co powoduje wejście w ujemny wynik finansowy. Dlatego część mleczarni ma obecnie straty. Kolejnym ogniwem są sieci handlowe, które dążą do tego, żeby jak najmniej zapłacić – mówił Prezes Polskiej Grupy Mleczarskiej.

Jarosław Malczewski dodał też, że nasz kraj nie jest już państwem, które konkuruje pod względem kosztów. Ekspert zwrócił uwagę na ceny energii elektrycznej.

Po podwyżkach – jak tłumaczył gość programu „Wieś – to też Polska” – jest to ok. pięć groszy na litr. Można byłoby to pominąć, gdyby ceny były na poziomie z 2022 r., czyli 2,85 zł za litr mleka.

RIRM

drukuj