fot. PAP/EPA

Syria: Wschodnia Ghuta czeka na pomoc humanitarną

Bombardowana, głodzona i cierpiąca syryjska Wschodnia Ghuta czeka na pomoc. Od ponad tygodnia w Syrii trwają naloty na miasto w pobliżu Damaszku. Sytuacja jest dramatyczna.

Warunki w oblężonym mieście są gorsze niż kiedykolwiek w ciągu czterech ostatnich lat. Setki tysięcy ludzi cierpi głód. Sytuacja z dnia na dzień się pogarsza.

Postępujące oblężenie spowodowało katastrofę humanitarną w mieście. Brakuje nie tylko jedzenia, ale także dostępu do opieki medycznej.

– W szpitalach we wschodniej części Ghuty cierpimy na skrajny niedobór środków medycznych. Na raz przyjmujemy od 10 do 20 rannych, a nasi pracownicy są wyczerpani. Przez dziewięć dni eskalacja konfliktu trwała dzień i noc, a personel pracował nieprzerwanie. Nie było spokoju, nie było czasu, by złapać oddech. Szpitale są przepełnione pacjentami – alarmuje lekarz pracujący w szpitalu w Ghucie.

Przez ostatnie trzy miesiące agendy pomocowe ONZ i Czerwonego Krzyża bezskutecznie prosiły reżim Baszara el-Asada o pozwolenie na dostarczenie jedzenia i leków setkom tysięcy rannych cywilów. Gdy w końcu się udało, okazało się, że to kropla w morzu potrzeb.

– Jesteśmy gotowi na niesienie pomocy, nasze magazyny są pełne tego, co potrzebne, a wraz z naszymi kolegami z Syrii jesteśmy gotowi ruszyć natychmiast, gdy tylko otrzymamy zielone światło od wszystkich stron konfliktu. Potrzebujemy zgody wszystkich, którzy walczą w tym konflikcie – podkreśla Iolanda Jaquemet, rzecznik Czerwonego Krzyża.

W ostatnich dniach Szwecja i Kuwejt przygotowały projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa, który wzywa do zawieszenia broni. Rebeliancka frakcja z zadowoleniem przyjmuje rezolucję ONZ ws. Ghuty.

– Mamy nadzieję na prawdziwe, poważne i praktyczne działania, a nie na decyzje bez wdrożenia – akcentuje szef Jaish al-Islam Mohamad Alloush.

O natychmiastowe wprowadzenie pełnego 30-dniowego zawieszenia broni w Syrii zaapelowała także szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini.

– Ja i unijni ministrowie jesteśmy bardzo zaniepokojeni wzmożeniem operacji wojskowych w całej Syrii, oczywiście przede wszystkim ze strony reżimu i jego zwolenników. Szczególna odpowiedzialność spoczywa teraz na trzech poręczycielach procesu – Rosji, Iranie i Turcji – aby upewnić się, że ma miejsce proces deeskalacji konfliktu, a nie proces eskalacji – zaznacza wysoki przedstawiciel Unii ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini.

Z kolei prezydent Rosji Władimir Putin nakazał wprowadzić we Wschodniej Ghucie pięciogodzinne zawieszenie broni i utworzenie korytarzy humanitarnych.

– Na zlecenie Prezydenta Federacji Rosyjskiej, w celu uniknięcia strat wśród ludności cywilnej we Wschodniej Ghucie, codzienny rozejm humanitarny zostanie wprowadzony od 27 lutego od godziny 9.00 do 14.00 – poinformował szef rosyjskiego resortu obrony Sergei Shoigu.

Pomimo uchwalenia przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji wzywającej do rozejmu w Syrii, Turcja wysłała wczoraj do Afrinu specjalne siły policyjne. To przygotowanie do nowych walk.

– Rezolucja dotycząca procesu zawieszenia broni we Wschodniej Ghucie została przyjęta, ale niestety, nawet jeśli rezolucja została przyjęta, zawieszenie broni nie było tam realizowane przez ostatnie dwa dni – zwraca uwagę prezydent Turcji Tayyip Erdogan.

Turcja prowadzi w Syrii własną ofensywę wymierzoną w kurdyjską milicję. Ankara uważa te siły za organizację terrorystyczną, natomiast USA wspierają ją w ramach walk z dżihadystami z tzw. Państwa Islamskiego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj