fot. flickr.com

Ukraina: rozpadła się rządząca koalicja

Partia Front Ludowy byłego premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka rozwiązała koalicję tworzoną z blokiem ustępującego prezydenta Petra Poroszenki. Decyzja ta pozbawia nowego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego możliwości rozwiązania parlamentu.

Z trybuny parlamentarnej szef frakcji Frontu Ludowego poinformował już o inicjatywie formowania nowej koalicji.

Obecnie parlament ma 30 dni na powołanie nowej koalicji. W tym czasie Wołodymyr Zełenski, który obejmie stanowisko prezydenta w poniedziałek, nie ma prawa rozwiązania Rady Najwyższej. Nie może też rozpisać przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Sytuacja w ukraińskim parlamencie jest równie komiczna jak nowy prezydent – ocenił prawnik Marcin Jakóbczyk.

Mamy do czynienia z nietypowymi zagrywkami ze strony Arsenija Jaceniuka i jego Frontu Ludowego, który okazuje się, że występuje z koalicji, którą tworzył do tej pory z partią Petro Poroszenki. Zabieg jest dosyć sprytny, bo w tej sytuacji parlament ukraiński ma 30 dni na działanie, aby zawiązać nową koalicję rządzącą. W tym okresie nowo wybrany prezydent nie ma oczywiście możliwości rozwiązania parlamentu, a wiemy, że taką zagrywką chciał się popisać Wołodymyr Zełenski. Po upływie tego terminu natomiast, nawet jeżeli nie uda się zawiązać nowej koalicji w parlamencie, prezydent również straci te uprawnienia. Dlaczego? Ponieważ ma ustawowy okres 6 miesięcy przed planowanym terminem wyborów parlamentarnych, a ten okres w tym momencie zostanie zamknięty – podkreślił Marcin Jakóbczyk.

Jednocześnie minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin oświadczył, że odchodzi ze stanowiska. Jak podał, ma to związek ze zmianą władzy w jego kraju po zwycięstwie w wyborach prezydenckich Wołodymyra Zełenskiego.

51-letni Pawło Klimkin był szefem ukraińskiej dyplomacji od 2014 roku.

RIRM

drukuj