fot. pixabay.com

Niemcy wybiorą nowy skład Bundestagu

W niedzielę w Niemczech odbędą się wybory do Bundestagu. Sondaże wskazują zdecydowanego lidera, ale proces tworzenia rządu może potrwać nawet do kilku tygodni.

Sondaże wskazują, że wybory wygra Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU). Partia nie ma jednak szans na samodzielne rządy. Drugą siłą w Niemczech staje się Alternatywa dla Niemiec (AfD). Po wspólnym głosowaniu obu ugrupowań w sprawie migracji sojuszem CDU-AfD próbował straszyć Niemców kanclerz Olaf Scholz. Tysiące ludzi protestowało na ulicach przeciwko polityce Friedricha Merza.

– Nie ma mowy o współpracy z tą partią, która nazywa siebie Alternatywą dla Niemiec. To nie wchodzi w grę – wskazał Friedrich Merz, lider CDU, kandydat na kanclerza Niemiec.

Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD), którą kieruje kanclerz Olaf Scholz, nie pali się do współpracy z CDU. Jako koalicjant mieliby w rządzie marginalną pozycję. Duży wpływ na to, co stanie się po wyborach, będzie miał wynik mniejszych ugrupowań.

– To znaczy, czy trzy partie – BSW, FDP i Die Linke – przekroczą próg wyborczy pięć procent, bo od tego będzie zależała ewentualna premia dla największej partii, czyli CDU – tłumaczył dr Marcin Kędzierski, politolog.

Kampanię wyborczą w Niemczech zdominował temat migracji. Niemal wszystkie siły polityczne mówiły o potrzebie zmian w polityce, jaką do tej pory prowadziły Niemcy. Najdalej w swoich zapowiedziach posuwała się AfD.

– Dziewczyny w chustach na głowie, mężczyźni z nożami na zasiłkach państwowych i inni nicponie nie zapewnią naszego dobrobytu – zauważyła Alice Weidel, lider AfD.

Ugrupowanie Alice Weidel ma o 10 procent większe poparcie niż w poprzednich wyborach. Do przekazu AfD próbowały nagiąć się inne ugrupowania. Ola Scholz w kampanii podawał przykład Polski. Przekonywał, że jego polityka wobec sąsiadów zmusiła ich do przyjmowana już teraz migrantów z Niemiec. CDU swoje propozycje forsowało w Bundestagu. Rosnące poparcie dla AfD ujawnia frustrację Niemców dotychczasową polityką swoich elit.

– Z pewnością siły polityczne będą chciały doprowadzić do tego, aby AfD była otoczona kordonem sanitarnym przez pozostałe partie – mówił prof. Marcin Szewczak z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. 

Niewykluczone, że CDU będzie miało problem ze znalezieniem koalicjanta.

– Powołanie nowego rządu prawdopodobnie pod kierownictwem Friedricha Merza, lidera CDU, wcale nie będzie takie łatwe. To pewnie chwilę potrwa – stwierdził prof. Robert Alberski, politolog.

Prawdopodobnie Friedrich Merz, którego w kampanii wyborczej krytykowała Angela Merkel, zajmie się przebudową polityki migracyjnej. Nowy kanclerz może skierować też swoje kroki do Warszawy.

– Ze słów Friedricha Merza wynika, że będzie chciał zacieśniać współpracę na linii Paryż-Berlin-Warszawa. Podkreślał, iż te państwa powinny tworzyć trzon Unii Europejskiej – akcentował Wojciech Kozioł z portalu Defence24.pl.

Rozpad koalicji SPD-Zielonych i liberałów zapoczątkowało zdymisjonowanie przez Olafa Scholza ministra finansów. Później kanclerz nie uzyskał większości w Bundestagu.

TV Trwam News

drukuj