Sudan: masowe aresztowania wśród uczestników antyrządowych protestów

Mimo zakrojonych na szeroką skalę zatrzymań, które objęły co najmniej 800 osób i wydawanych naprędce wyroków, w głównych miastach Sudanu w czwartek trwały wielotysięczne demonstracje. Doraźne trybunały skazały już 8 osób na karę więzienia – pisze agencja AFP.

Kary więzienia obejmują okres od 6 miesięcy do 5 lat – podaje AFP. Decyzję o nich wydały trzy trybunały sądownictwa specjalnego, jakie od wtorku działają w stolicy Sudanu, Chartumie.

Zarzuty stawiane osobom, które stanęły przed trybunałami sądownictwa doraźnego, dotyczą łamania przepisów wynikających z ogłoszonego przez prezydenta Sudanu Omara Baszira w sobotę stanu wyjątkowego. Prawo stanu wyjątkowego, który ma obowiązywać przez 12 miesięcy, zabrania zwoływania jakichkolwiek zgromadzeń.

W sobotę, kilka godzin po ogłoszeniu stanu wyjątkowego i odwołaniu rządu, prezydent Sudanu Omar Baszir powołał nowego premiera i szefów władz regionalnych w 18 wilajetach. Stanowiska zachowali jedynie szefowie resortów obrony, spraw zagranicznych i sprawiedliwości.

Prawie wszyscy nowo mianowani szefowie władz wykonawczych w sudańskich prowincjach (wilajetach) to reprezentanci resortów siłowych. Zgodnie z wyliczeniami agencji AFP na czele regionalnych rządów stanęło 16 wojskowych i 2 przedstawicieli służby bezpieczeństwa.

Niezależnie od posunięć władz, które za wszelką cenę chcą zdusić protesty, tysiące Sudańczyków wyległo w czwartek na ulice, aby wziąć udział w akcjach protestacyjnych.

Sudańska Federacja Związków Zawodowych Pracowników i Wolnych Zawodów, która jest głównym koordynatorem trwających od 19 grudnia protestów, wystosowała w czwartek kolejny apel do społeczeństwa, aby nie ustawało w walce o swe prawa i kontynuowało udział w demonstracjach. Obok żądania dymisji prezydenta Baszira w czwartek wysunięto dodatkowy postulat: natychmiastowej likwidacji jurysdykcji trybunałów specjalnych.

Trybunały zostały utworzone przed dwoma dniami i pracują pełną parą. Pod osłoną nocy wydane są wyroki, które jednych wypuszczają na wolność, a drugich wysyłają do więzienia – pisze Reuters.

Demonstracje w Sudanie rozpoczęły się 19 grudnia zeszłego roku, po tym, gdy w parlamencie część deputowanych opowiedziała się za zmianami w konstytucji, które umożliwiłyby Omarowi Baszirowi ubieganie się o prezydenturę w trzeciej kadencji. Głosowanie w tej sprawie zostało na razie odroczone.

Przeciwko Baszirowi występują studenci, związki i stowarzyszenia zawodowe, a także składająca się z 22 partii liga. W lidze znalazło się wiele ugrupowań, które odeszły z koalicyjnego rządu w ostatnich tygodniach. Protestują przeciwko rosnącym cenom, a także niedoborom żywności i paliw. Zaczęto żądać dymisji Baszira rządzącego krajem od 30 lat.

Komentatorzy przewidują, że Baszir zrobi wszystko, by utrzymać się na stanowisku. Gdyby przestał być prezydentem i nie zostałby objęty amnestią, musiałby stanąć przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym (MTK).

W 2009 roku Baszir został pierwszym w historii urzędującym prezydentem oskarżonym przez MTK o zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne i ludobójstwo w sudańskiej prowincji Darfur. MTK wystawił za nim dwa nakazy aresztowania – w 2009 i 2010 roku. On sam odrzuca oskarżenia.

W piątek prezydent Baszir ustąpił ze stanowiska szefa Kongresu Narodowego(NCP) – muzułmańskiej partii prezydenckiej, jaka rządzi w kraju od 2005 r. Przekazał swe uprawnienia zastępcy Ahmedowi Mohamedowi Harounowi, na którym podobnie jak na Baszirze ciążą zarzuty MTK dotyczące ludobójstwa.

Blisko 39-milionowy Sudan rozwija w ostatnich latach eksploatację zasobów ropy naftowej i złota, ale według Banku Światowego 60-75 proc. ludności nadal żyje z rolnictwa. Ogromna większość Sudańczyków utrzymuje się za równowartość mniej niż jednego dolara dziennie. Omar Baszir sprawuje najwyższy urząd w Sudanie od 1989 r.

Od początku protestów według oficjalnych danych miało zginąć 33 osoby. W ocenie pozarządowej organizacji zajmującej się przestrzeganiem praw człowieka – Human Rights Watch liczba zabitych sięga 54 osób.

PAP/RIRM

drukuj